Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
avatar
WIEK : 28
PRACA : malarka
PD : 20
SKĄD : Astoria
Re: Molo ψ 3/4/2019, 22:18
Była pod wielkim wrażeniem interwencji mężczyzny. Nie skończyła się ona, tak jak chciał Arthur Carstairs i Hannah, ale blondynka bardzo przejęła się szkodą, którą mężczyzna mógł sobie wyrządzić. Cały przemoczony, mógł raz dwa złapać chorobę, wciągającą go do łóżka. Nie zastanawiała się jak zostanie odebrana jej propozycja. Kierowana empatią, musiała ją wystosować, by nie zadręczać się potem wyrzutami sumienia.
- Nie ma za co, naprawdę. - Odpowiedziała Arthurowi i spojrzała na Persefone. W odróżnieniu od niej kompletnie nie wiedziała jak wyglądają następne kroki po takiej tragedii. Gdyby przyszło jej samotnie mierzyć się z takimi problemami, nie potrafiłaby do nich podejść spokojnie.
Przez chwilę pozostawała na boku, żeby nie wtrącać się w ustalenia dotyczące składania zeznań, ale gdy tylko Persefone poprosiła ją o zajęcie się Gustavem, ochoczo wzięła go na ręce.
- Oczywiście. Pobawimy się farbami, kochanie? - Słodko odezwała się do chłopczyka i przytuliła do piersi. Jeszcze spojrzała na Arthura i pożegnała go lekkim uśmiechem. Na odchodne wymieniła kilka słów z sąsiadką i oddaliła się w stronę domu.

zt







Powrót do góry Go down
Arthur Carstairs
Molo IUGj3dw5_o
WIEK : 34 lata
PRACA : Strażak
PD : 118
SKĄD : Astoria
Re: Molo ψ 31/3/2019, 11:30
Złość domagała się, by jak najszybciej dać jej upust. Arthur nie należał do szczególnie agresywnych ludzi, nie miał problemów z radzeniem sobie z gniewem, a jednak teraz był zwyczajnie wściekły. Ojciec-morderca mógł się tylko cieszyć, że wpakowano go do radiowozu i tyle go widziano, w przeciwnym wypadku gdyby wpadł mu w ręce, to Carstairs szczególnie by za siebie nie ręczył. Nie mógł wiedzieć, że ten paskudny nastrój jedynie się nasilał przez towarzystwo Argent. Nie myślał teraz zresztą o całej sytuacji pod kątem jakichś zjawisk paranormalnych. Zwyczajnie było mu szkoda tego dzieciaka, który miał jeszcze kupę życia przed sobą.
Włożył suchy sweter, kurtkę i buty. Mokre spodnie faktycznie były średnio komfortowe, zwłaszcza, gdy wzmagały się podmuchy zimnego wiatru. Roztrzepał nieco mokre włosy, żeby szybciej wyschły, po czym narzucił kaptur na głowę.
- Na szczęście też nie mam daleko, może nie zdążę złapać zapalenia płuc - zwrócił się do blondynki. - Ale dziękuję za propozycję. I za ubrania, jeszcze raz - dodał, zasuwając suwak aż pod szyję. Dobry nastrój nie wracał i najpewniej szybko nie wróci. Spojrzenie przeniósł na drugą z kobiet, tę wyższą, na którą zwrócił uwagę zanim rozgorzała cała ta afera.
- Na siłach owszem, ale chętnie bym się przebrał - przyznał. Spodziewał się, że zostanie wezwany, więc nie stanowiło to jakiejś szczególnej niespodzianki. Odnotował znane mu nazwisko Durhama w tle, ale przez twarz nie przetoczyła się żadna reakcja. - Będzie dużym kłopotem, jak podskoczę do was za jakąś godzinę? Jestem strażakiem, i i tak mam dzisiaj służbę, więc będę w tamtych stronach - rzucił. Ostatecznie straż i policja mieściły się tuż obok, często zdarzało im się działać symultanicznie. Tak czy inaczej, odprowadził Persefone wzrokiem, po czym gdy zniknęła w radiowozie spojrzał na Gustava. Uśmiechnął się do dziecka.
- Proszę na siebie uważać - zwrócił się do Hannah, po czym pożegnawszy się, zwrócił w stronę miasta, z zamiarem dotarcia do mieszkania, przebrania się i wyruszenia na komendę. Nawet jeżeli znacznie chętniej wskoczyłby pod gorący prysznic i napił się piwa.

| z/t







dziennik
hear your evil see your evil
Powrót do góry Go down
Persefone Argent
WIEK : 29
PRACA : detektyw
PD : 334
Re: Molo ψ 31/3/2019, 09:07
Gdy wzrok Hannah był utkwiony w tłumie, spojrzała na nią z pogardą. Od blond słodyczy zbierało ją na wymioty. Spacery, obiadki, zabawy z Gustavem i nieustanne mielenie językiem doprowadzały zepsutą duszę Salome do szału. Nie miała o Hance najlepszego zdania. Dla innych bez wątpienia była ciepłą, miłą i wartościową osobą, którą warto poznać i się z nią zaprzyjaźnić. Każda inna osoba doceniłaby bezinteresowną pomoc i gotowość na skinięcie. Niestety Persefone była pozbawiona wszelkiego szlachectwa; wykorzystywała ludzi do własnych celów, traktując ich jak półśrodki do ich osiągnięcia.
W przypadku Hannah nie było inaczej. Gdy blondynka ponownie skupiła na niej uwagę, a Arthur podszedł, twarz detektyw zyskała przyjazny wyraz, który opanowała już do perfekcji. Młody wygląd Francesci stał się przepustką w świecie ludzi przepełnionych współczuciem i wrażliwością na ludzkie piękno. Ból straty towarzyszącej dwójki sprawiał Persefone przyjemność. Baldwin się rozpłacze? Zdziwiłaby się, gdyby był to brunet. Odwzajemniła jego spojrzenie, starając się przybrać współczujący wyraz twarzy. Pocieszanie kogokolwiek było dla niej abstrakcją. Tym bardziej nie spodobało się jej spoufalanie Hannah.
- Będą potrzebne dokładne zeznania. Sugeruję udanie się na komendę i mienie tego z głowy, o ile czuje się pan na siłach. Woda to silny żywioł - przemówiła łagodnie. Gustav schował twarz w długich, ciemnych włosach pozostając głuchym na toczoną rozmowę. Podszedł do nich jeden z policjantów prosząc Argent na słowo. Odeszła na bok, poprawiając dziecko na swoich rękach. Przy pasku błysnęła odznaka, a do uszu Arthura i Hannah dolatywały urywki rozmowy w tym nazwisko Durhama i 'nie, nie widziałam'.
- Hannah, zabierzesz Gusa do domu? Muszę jechać na komendę - wyciągnęła chłopczyka w stronę blondynki, ryzykując utratę kilku włosów. Niechętnie się z nią rozstawał. Spojrzała pytająco na Arthura. Wyrodny ojciec pojękiwał w aucie, a pozostali policjanci zabezpieczali miejsce zdarzenia.
Jaka odpowiedź by nie padła, jaka reakcja by się nie stała, Persefone musiała wykonywać swoje obowiązki. A to oznaczało, że zbyt szybko nie wróci do domu.







Molo Tumblr_pqrfui8FaA1y8dyq2o6_250 Molo Tumblr_pqrfui8FaA1y8dyq2o8_250 Molo Tumblr_pqrfui8FaA1y8dyq2o9_250
Każdy ma takie piekło na jakie zasługuje.
- Persefone
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 28
PRACA : malarka
PD : 20
SKĄD : Astoria
Re: Molo ψ 28/3/2019, 16:43
Niechętnie wypuściła Gusa z rąk. Odczuwała wewnętrzną troskę i odpowiedzialność o chłopczyka, nawet jeśli obok znajdowała się Persefone. Rola opiekunki bardzo jej się podobała, a każda chwila spędzona w towarzystwie malucha, wywoływała coraz większy instynkt macierzyński. Hannah chyba nie zdawała sobie sprawy z tego jak on w niej rośnie.
- Zadeptaliby je. - Odpowiedziała poważnie i obejrzała się na tłum gapiów, który nie potrafił oczu oderwać. Sama nie była chętna do wpatrywania się w bezwładne ciało biednego dziecka. Trzymała kciuki za nie i gdy dostrzegła smutne oblicza ludzi zebranych wokół niego, odwróciła głowę. Żal ścisnął ją za serce.
Spojrzała na sąsiadkę i Gusa na jej rękach, którego pogładziła po plecach. Nie wypowiedziała myśli na głos, ale każdy zauważyłby jej zmartwienie. Dlaczego biedne dzieci padały ofiarą takich zbrodni? Hannah nigdy nie potrafiła tego zrozumieć.

- Przykro mi. - Odezwała się do Arthura i oddała mu jego rzeczy. Żal było patrzeć na mężczyznę. Hannah chciała jakoś wesprzeć ratownika, ale nie wiedziała co najlepiej powiedzieć. Miała tylko jeden pomysł. - Mieszkamy niedaleko. Nie powinien pan wracać cały mokry. - Odwróciła się do Persefone. Dysponowała możliwością wykorzystania jednego z radiowozów. Hannah była pewna, że mogłaby to zrobić i użyczyć pojazd do podwózki.







Powrót do góry Go down
Arthur Carstairs
Molo IUGj3dw5_o
WIEK : 34 lata
PRACA : Strażak
PD : 118
SKĄD : Astoria
Re: Molo ψ 26/3/2019, 12:10
Wyrażenie takie jak "poddać się" nie figurowało w jego słowniku. Więc chociaż reanimacja nie przynosiła żadnego skutku, a dziecko pozostawało bezwładne, kontynuował akcję, dopóty dopóki nie poczuł klepnięcia w ramię. Ratownik przyklęknął przy dziecku, podejmując przerwaną raptem na sekundę resuscytację; wciąż jednak nie sposób było dostrzec jakichkolwiek efektów. Arthur nie zwracał więc szczególnego wrażenia na poklepywanie czy gratulacje; tak naprawdę przecież na nic się to wszystko zdało, bo dziecko nie dawało żadnych oznak życia. Przywykł do śmierci. Napatrzył się na nią dosyć. Przeżył śmierć własnej siostry i wydawać by się mogło, że takie rzeczy już go nie poruszają. Ile razy wynosił nieprzytomnych z płonących domów tylko po to by okazało się, że oni również stracili życie? Żeby nie wspomnieć o wszystkich tych przypadkach, gdzie udawało się wydostać jedynie zwęglone groteskowo zwłoki. A jednak wciąż, każda pojedyncza śmierć odciskała na nim swoje piętno. Szkoda mu było tego dzieciaka, a gdzieś w świadomości narastała złość na zwyrola, który wypchnął je za barierkę. Wciąż miał przed oczami, jak drobna sylwetka szybuje wprost w spienione bałwany.
Ratownik odsunął się, kiedy oficjalnie potwierdzono zgon. Carstairs wciąż tkwił obok, jakby czekając jeszcze na jakiś cud, który nigdy nie następował. Żyli w znacznie bardziej fantastycznym świecie, niż mogłoby wydawać się na pierwszy rzut oka, a jednak w ostatecznym rozrachunku nie zdawało się to na nic. Cuda się nie zdarzały, a już na pewno nie zwykłym, szarym obywatelom. Nadzieja miała umierać ostatnia, a Carstairs uparcie nie tracił jej nigdy, nawet w chwili takiej jak ta. Pojawiła się jednak złość. To było tylko dziecko. Odsunął się, wychodząc gdzieś poza tłum gapiów. Podziękował za koc, dopełnił też ewentualnych formalności, zdając sobie sprawę, że odpowiednie służby zapytają co się tutaj stało. Odpowiedział na wszystkie pytania rzeczowo; nie dając po sobie poznać, że tak naprawdę był zwyczajnie zły. Sam na siebie, na ojca dzieciaka. Na Boga. Na tłum ludzi.
W końcu ruszył znów w stronę molo, chcąc odzyskać rzeczy. Pozostawało mieć nadzieję, że nikt jakże uprzejmie ich sobie nie pożyczył, bądź gwoli dowcipu nie wrzucił ich do wody. Nic by go już chyba nie zdziwiło. Po drodze natknął się na dwie kobiety, które widział wcześniej. Blondynka trzymała coś, co wyglądało na jego sweter.
- To chyba moje, dziękuję - zwrócił się do niej. Uśmiechnął się, ale raczej smętnie. Wzrokiem omiótł jej wysoką towarzyszkę i dziecko, które trzymała w ramionach.







dziennik
hear your evil see your evil
Powrót do góry Go down
Los
Konto Techniczne
Los
PD : 152
Re: Molo ψ 26/3/2019, 00:50
The member 'Persefone Argent' has done the following action : Rzut kostkami


'Rzut k100' : 32
Powrót do góry Go down
Persefone Argent
WIEK : 29
PRACA : detektyw
PD : 334
Re: Molo ψ 26/3/2019, 00:50
Ludzki lęk wprawiał Persefone w dobry nastrój. Obserwowała zbłąkane stado owiec z wyciągniętymi telefonami komórkowymi. Nagrywanie czyjejś tragedii musiało im sprawiać przyjemność. Nic się nie zmieniło od czasów gawiedzi oglądającej egzekucje i publiczne chłostanie. Dołączyłaby, gdyby nie obowiązki natury zawodowej. Poinformowała policjantów w kilku słowach o sytuacji. Wyrodny ojciec znalazł schronienie w  zamkniętym radiowozie. Na pierwszy rzut oka zapowiadało się na hospitalizację psychiatryczną. Persefone odebrała Gusa z rąk sąsiadki, spoglądając na męskie ubrania.
- Okradłaś tego biedaka? - zapytała z powagą. Nie spodziewała się po niej zbierania łachmanów obcego człowieka. Widocznie demon jak śmiertelnik, uczył się przez wiele żyć. Uwagę skupiła na dziecięcej twarzyczce. Przyjmowała wiele wcieleń, ale nigdy nie była matką. Wspomnienia Franceski oscylowały wokół jakiejś małej larwy, kilka scen, które po połączeniu nie należały do pomocnych.
- Miałeś pilnować loda - zwróciła się do dzieciaka. Rączki złapały za długie włosy, a z ust wyrwało się długie "daaa". Wyjątkowość Gusa tkwiła w chorobie, którą należało wkrótce rozwikłać. Kolejny topielec podsycał sensację. Wzrok Argent padł na Arthura, który ostatkiem sił wyczołgał się z wody i przystąpił do ratowania sześciolatka.  

k100


1-40
Cenny czas upływał z minuty na minutę, a ciało dziecka pozostawało bezwładne. Na plażę przybyło pogotowie. Ratowników od razu skierowano na plażę. Jeden z nich zmienił Arthura przy resuscytacji.
Ktoś z tłumu zarzucił mu na ramiona koc, ktoś inny klepnął gratulując odwagi; Na ratunek topiącemu się mężczyźnie rusza jeden z policjantów - obaj szczęśliwie wracają na brzeg; dziecko umiera.

41-60
Resuscytacja dziecka skończyła się pomyślnie. Ratownicy przejęli dalsze czynności, a jeden z nich chciał zbadać Arthura. Na plażę przyjechał kolejny radiowóz. Hannah miała okazje złożyć pokrótce zeznania na temat tego co się wydarzyło. Ojciec pozostawał w radiowozie. Persefone zamknęła Gustava w drugim pojeździe, doskonale znając przybyłych kolegów i mogąc w ten sposób przystąpić do procedur.
Na ratunek topiącemu się mężczyźnie rusza jeden z policjantów - nie udaje się go uratować.
Następuje przesłuchiwanie świadków w tym Arthura i Hannah.

61-100
Reanimowane dziecko umiera pomimo zaangażowania Arthura; pojawiają się na plaży ratownicy. Nastolatek w tłumie okrada Hannah, która skończyła składać zeznania. Gus pozostaje zamknięty w aucie; Okazuje się, że nikt z obecnych policjantów nie potrafi pływać. Nie mając wyjścia w konfrontacji z kolegą z pracy, Persefone decyduje się wskoczyć do wody. Do brzegu holuje trupa, do czego się sama przyczyniła. Pogoda ulega pogorszeniu w wyniku czego spora część osób opuszcza plażę;







Molo Tumblr_pqrfui8FaA1y8dyq2o6_250 Molo Tumblr_pqrfui8FaA1y8dyq2o8_250 Molo Tumblr_pqrfui8FaA1y8dyq2o9_250
Każdy ma takie piekło na jakie zasługuje.
- Persefone
Powrót do góry Go down
Arthur Carstairs
Molo IUGj3dw5_o
WIEK : 34 lata
PRACA : Strażak
PD : 118
SKĄD : Astoria
Re: Molo ψ 22/3/2019, 12:23
Podstawową zasadą, którą tłukł do głowy dosłownie każdemu z kim rozmawiał, łącznie z dziećmi już od szkoły podstawowej, którym co jakiś czas urządzano pogadanki ze strażakami było, by udzielać pomocy tylko wtedy, gdy jest się pewnym, że samemu sobie zapewni się bezpieczeństwo. W przeciwnym wypadku tylko pogorszy się i tak kiepską sytuację, a z jednego topielca zrobią się dwa. Jakkolwiek Arthur daleki od arogancji, wiedział co robi. W przeciwieństwie do mężczyzny, który uparł się zgrywać bohatera. Do uszu Carstairsa doleciało jedynie odległe ratunku, ale był już w połowie drogi do brzegu. Klnąc w myślach pod niebiosa, nie mając zielonego pojęcia, że nieopodal znajduje się istota piekielna, wzięta przez niego mylnie za wyjątkowo wysoką i atrakcyjną kobietę (i to już nie pierwszy raz, ogarnij się Artek), płynął uparcie do brzegu. Dziecko przestało się wyrywać, co chociaż ułatwiło mu pracę, nie zwiastowało nic dobrego. Nie mógł wrócić po tamtego topielca, bo nie miał na to siły. Fale były wyjątkowo wzburzone tego dnia. Płynąc po niego skazałby na śmierć i siebie i dziecko.
Adrenalina tętniła w żyłach, ogrzewając ciało. Wiedział, że to uczucie jest złudne i bardzo zdradliwe: w końcu ludzie, których dopadała hipotermia, zdejmowali ubrania, bo tak gorąco im się robiło, mimo że byli o krok od zamarznięcia na śmierć. Wesołe rozmyślania przerwał mu ból w kolanie. Całe powietrze uciekło mu z płuc, a kolejna fala przetoczyła się nad głową. Musiał zahaczyć o jakąś skałkę. Z trudem parł jednak do przodu, aż do momentu, gdy wyczuł pod stopami grunt.
Napięte mięśnie mogły w końcu odetchnąć z ulgą; kończyny miał niezwykle ciężkie po walce z żywiołem. Padł na piach, kładąc na nim nieprzytomne dziecko, po czym przystąpił do reanimacji.
- Tam został jeszcze jeden człowiek - zakrzyknął ktoś z tłumu. Arthur jednak nie odpowiedział. Na molo była policja, nie mniej dobrze przeszkolona w ratowaniu od strażaków. Na barierkach molo wisiały też koła ratunkowe; być może ktoś mógłby rzucić je tonącemu. On skupiał się na przywróceniu dzieciakowi oddechu. Zdeterminowany, nie zamierzał przestać dopóki dzieciak do nich nie wróci. Nie wszystkich da się uratować. Ale trzeba spróbować.







dziennik
hear your evil see your evil
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 28
PRACA : malarka
PD : 20
SKĄD : Astoria
Re: Molo ψ 21/3/2019, 09:08
Nie tylko kobieta była osobą, która chciała wziąć sprawy w swoje ręce. Gdy ona wymierzała sprawiedliwość wyrodnemu ojcu, do barierki przylepił się mężczyzna, młodszy od nich wszystkich. Przez moment wpatrywał się w falę, walczył ze sobą, zastanawiał się. Ale gdy większa fala uderzyła w Arthura i dziecko, pomyślał o pomocy strażakowi.
Kurtkę porzucił pod swoimi nogami i przeciągnął sweter przez głowę. Nie pomyślał o butach i przeskoczył przez barierkę. Prosto do zimnej wody. Temperatura wywołała chwilowy szok i niedoszły ratownik zachłysnął się wodą. Dobre intencje przegrały z marnym doświadczeniem. Mężczyzna zamachał rękami i zniknął pod wodą, popchnięty przez gwałtowną falę ku filarom.
- Ratunku!

Hania przytuliła chłopczyka jeszcze mocniej i przepchnęła się między ludźmi, którzy lgnęli do widowiska. Jak szarańcza obstawili całą długość barierek. Zbili się w grupki, tłumnie jak najbliżej miejsca wydarzeń. Hania nie chciała. Wydostała się z tłumu i rozglądnęła za Persefone. Widziała ją w oddali, gdy kobieta prowadziła ojczulka do budki. Pogłaskała Gusa po pleckach, wypowiedziała do niego uspokajające słowa, ucałowała w mokry policzek.
Gdy ujrzała leżące części odzieży strażaka, ruszyła ku nim i przykucnęła, żeby pozbierać.
- Pozbieramy ciuszki, dobrze? Trzeba oddać dzielnemu panu. Pomożesz mi? Potrzymaj, kochanie. - Chciała odwrócić uwagę chłopca od zamieszania. Skupić jego uwagę na drobnej pomocy.
W oddali błysnęły światła nadjeżdżającej policji. Radiowozy zatrzymały się przed wejściem na molo i z ich środka wypadła dwójka policjantów. Biegiem ruszyli do zbiegowiska.
Hannah zebrała porzuconą odzież i zebrała ją w kupę. Podniosła się, pewnie trzymała chłopca i ruszyła do Persefone. Teraz miała wolną drogę, bo wszyscy skupili się na idiocie, który skoczył na pomoc i sam jej teraz potrzebował.







Powrót do góry Go down
Persefone Argent
WIEK : 29
PRACA : detektyw
PD : 334
Re: Molo ψ 18/3/2019, 16:57
Wypatrzyła Arthura z dzieckiem wśród wzburzonej wody. Obserwacja zmagań marnego puchu była zabawna i zarazem interesująca, tak jak rozgrywki polo w telewizji. Pojawiła się pokusa żeby oboje wcisnąć pod wodę, patrzeć jak panicznie wzbraniają się przed utonięciem, aż w końcu wydusić z nich ostatni pęcherzyk powietrza. Zrobiłaby to niechybnie, gdyby nie zamieszanie na molo. Poza okrzykami gapiów, usłyszała szloch Gustava. Dźwięk rzadki, bo odkąd zabrała go z ramion matki nie wydał ich zbyt wiele. Górowała nad większością ludzi, dlatego nietrudno było wyłapać Hannah. Zanim jednak mogła się do nich przedostać musiała uporać się z babiszonem, który zaczął wymierzać sprawiedliwość. Najpierw ojczulkowi, a następnie strażnikowi. Persefone zrobiła krok do przodu i przywaliła niewieście z głośnym chrupnięciem kości. Słodkich snów. Spojrzała po innych pokazując im odznakę, ostrzegała ich.
- Proszę opuścić molo. Jazda! - krzyknęła, żałując nie zabrania broni. Zgrywanie bohaterki stawało jej już kością w gardle. Wszyscy dookoła zasługiwali na gnicie w ziemi. Ujęła mężczyznę pod ramię i poprowadziła ku lądowi. W ten sposób chciała przenieść uwagę pozostałych na siebie, będąc pewnym instynktu samozachowawczego Hannah. Miała w końcu najprostsze zadanie. Wcisnęła ojczulka do budki strażników w której był bezpieczny do przyjazdu policji. Wypatrywała Hannah, spoglądając jak część gapiów z molo przeszła na plażę obserwując poczynania Carstairsa. Bohaterstwo wzbudzało sensację na równi z agresywnym zachowaniem.
- Hannah! - zawołała, wyjmując z kieszeni telefon. Szybkie wybieranie, wystarczyłoby aby Raymond odebrał ale nie miała tego szczęścia. Nie pozwoliła nikomu zbliżyć się do budki rozpaczającego ojczulka. Spojrzała na wyświetlacz, niewiele czasu zajmie policji dotarcie na plażę.
Dopiero po ich przyjeździe i odnalezieniu Baldwin z Gusem, zaprowadziłaby ich do miejsca z którego miałyby dobry widok na akcję z plaży. Karetka pogotowia musiała pokonać nieco dłuższą drogę więc jej pojawienie oscylowały w granicy dziesięciu, piętnastu minut.







Molo Tumblr_pqrfui8FaA1y8dyq2o6_250 Molo Tumblr_pqrfui8FaA1y8dyq2o8_250 Molo Tumblr_pqrfui8FaA1y8dyq2o9_250
Każdy ma takie piekło na jakie zasługuje.
- Persefone
Powrót do góry Go down
Arthur Carstairs
Molo IUGj3dw5_o
WIEK : 34 lata
PRACA : Strażak
PD : 118
SKĄD : Astoria
Re: Molo ψ 15/3/2019, 12:32
Mógłby wyobrażać sobie, że jest jak Hasselhof w Słonecznym Patrolu. Niestety na próżno wypatrywać palącego słońca, naoliwkowanej Pameli Andreson, biegnącej w zwolnionym tempie, czy tłumu wybiegającego z wody w panice. Był zasrany listopad, a woda miała chyba ze trzy stopnie. Dodatkowo fale były wzburzone, zalewały oczy, usta, wciągały pod powierzchnię i obracały nim, jak im się tylko żywnie podobało. Carstairs czuł się, jakby ktoś go wrzucił do pralki i ładną chwilę zajęło mu ponowne zapanowanie nad ruchami własnego ciała, które burzyło się przeciwko drakońskiej temperaturze. Z perspektywy osób, które obserwowały sytuację z molo, mogło to wyglądać co najmniej tak, jakby sam utonął, zamiast pomóc dzieciakowi.
Czuł, że traci nadzieję na to, że w spienionych bałwanach da radę zauważyć dzieciaka, który poszedł na dno jak kamień. Szczęście uśmiechnęło się do niego tylko i wyłącznie dlatego, że młodociany Pływak Nie z Wyboru, miał na sobie kurtkę w rzucającym się w oczy, kanarkowym kolorze. Wypatrzył go, nim kolejna fala wciągnęła go pod wodę. Dziecko panikowało, co choć nie było niczym dziwnym, tylko pogarszało sytuację.
Arthur zanurkował, bo walka z falami nie miała najmniejszego sensu. Skierował się w stronę, gdzie widział szamoczącego się chłopca. Wydawało mu się, że to wszystko trwa wieczność, kiedy w rzeczywistości minęły raptem sekundy. Wcale nie poczuł ulgi, kiedy złapał malca. Ten nie rozumiejąc co się dzieje, wciąż spanikowany, zaczął się szamotać jeszcze wścieklej, przy okazji waląc Carstairsa łokciem w oko. Zamierzał później zastanowić się nad tym, jaką niesamowitą historię dopisze do tego podbicia.
- Nie szarp się, chcę ci pomóc - wykrzyknął, co prawda z przerwami, kiedy woda zalewała mu usta, ale dość zrozumiale. Niestety dziecko panikowało dalej. Arthur złapał je pewniej, ale czuł, że sił mu ubywa z każdą kolejną falą. Nie zamierzał się jednak poddawać. Teraz, kiedy trzymał już topielca, musieli się dostać do brzegu. To nie było aż tak daleko, a teraz było o tyle łatwiej, że mógł zwyczajnie płynąć z falą. Tak też zrobił, nawet nie ryzykując kierowania się w stronę filarów podtrzymujących molo, na wypadek gdyby fale miały ich znieść na kolumny. Nie chciał zostać o nie rozkwaszony.







dziennik
hear your evil see your evil
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 28
PRACA : malarka
PD : 20
SKĄD : Astoria
Re: Molo ψ 14/3/2019, 10:52
Objęła chłopczyka jak najcenniejszy skarb. Obawa, że mężczyzna mógł rzucić się na inne dziecko, była bardzo silna i Hania nie chciała ryzykować. Nigdy wcześniej nie stanęła przed takimi wydarzeniami i dopiero teraz zrozumiała, że zło jest tak blisko. Bliżej niż myślała. Empatyczna, nie rozumiała co kierowało ojcem biednego dziecka, wrzuconego do wody. Nawet gdyby rozważaniom poświęciła więcej czasu, nie potrafiłby pojąć motywów. Przecież to było tylko dziecko! Niewinne i bezbronne. Hania pogłaskała Gusa po główce i odwróciła się tak, żeby nie oglądał popłochu wszystkich obecnych.
Sama nie potrafiła odwrócić głowy, gdy jeden z mężczyzn rzucił się na ratunek. Jak na komendę pomyślała o telefonie w swojej torebce. Zwrócenie się bezpośrednio do niej, było skuteczne. Hania chciała wyciągnąć telefon, ale spojrzała na Persefone.
Przedstawiciel prawa stał tuż obok i Hania chciała polegać tylko na swojej sąsiadce. Wiedziała co najlepsze w takiej sytuacji. Gdyby kazała jej zadzwonić, dzwoniłaby. Polecenie padło zupełnie inne i blondynka zrobiła krok do tyłu. Wolała trzymać się z dala od niezrównoważonego ojca i działanie zostawić Persefone.
Znalazło się kilka osób, spragnionych takich sensacji. Gdy Hania cofnęła się o kolejny krok, uderzyła w ciekawskiego gapia i została przez niego szturchnięta. Od łokcia przeleciał jej prąd po ręce a Gus z malutkiej rączki wypuścił lód, otrzymany od swojej przybranej mamy. Usta wygięły mu się w podkówkę i zaraz wydarł się z nich szloch. Hania zatrzymała się, gdy tłum zaczynał gęstnieć i odciął jej drogę wyjścia z molo. Jakaś ruda kobieta rozpłakała się i podbiegła do ojca roku. - Co ty zrobiłeś?! - Krzyknęła i zaczęła go uderzać. Raz po raz, póki jeden ze strażników nie zainterweniował. Kobieta jednak nie dawała za wygraną i również mu nie zamierzała przepuścić. Mężczyzna oberwał w sam nos aż krew mu poleciała a w tłumie rozległ się szmer głosów.







Powrót do góry Go down
Persefone Argent
WIEK : 29
PRACA : detektyw
PD : 334
Re: Molo ψ 12/3/2019, 21:51
Molo OSp0Vnsr_o

Nie potrzebowała wiele snu, ale mimo to dbała o swoje ciało. Jadła i ćwiczyła regularnie, nie chcąc utracić obecnej sprawności. Powłokę Franceski musiała doprowadzić do porządku. Ciężko było zrozumieć Salome, dlaczego ta pierw jadła, aby po chwili wszystko zwymiotować lub się głodziła. Wszystko w imię naiwnej myśli, że dzięki temu zaistnieje na szklanym ekranie. Głupia dziewucha. Słoneczny dzień w pochmurnej zazwyczaj Astorii nie wywołał w niej takiej euforii jak u sąsiadki z piętra. Kiedy stanęła przy oknie, w nagim odbiciu ciała spowitym w promieniach słonecznych zobaczyła gładko wyciosany piaskowiec, a w nozdrza uderzył zapach mirry. Nie trwało to długo, narzuciła na siebie szlafrok i złapała Gustava za kark, jak kotka swoje młode. Zrobiła im na śniadanie płatki Corn Flakes, zastanawiając przy włączonych wiadomościach ze świata jak spędzić dzień wolny. Tyle ją obchodził atak terrorystyczny w Europie i Ebola szalejąca po Afryce. Sięgnęła po telefon w nadziei, że Raymond wzywa ją do pracy. Ilość słoneczek i emotikonek rozwiała wszelkie marzenia. Skrzywiła się podnosząc wzrok na Gustava, któremu formalnie zmieniła imię na August. Zgodziła się na spacer z Hannah nie z sympatii, a w wyniku chłodnej kalkulacji. Kolejna odmowa mogła wzbudzić podejrzenia i Persefone nie chciała marnować czasu na pozbywanie się zwłok. Póki Baldwin była przydatna, mogła liczyć na uwagę. Powitała ją z uśmiechem, od razu wciskając dzieciaka.
Szła niewielki krok za Hannah, skupiając się na jedzeniu sześciu gałek lodów o smaku gumy balonowej.
Jeszcze jedna uwaga dotycząca macierzyństwa, a Persefone dobitniej przypomni blondynce to co wałkowały od początku. Gus nie był jej dzieckiem i żeby mówił potrzeba było cudu, a ten target na najbliższy czas wyczerpał Caden Merandus. Zerkała na chłopczyka kontrolnie, sycąc się smakiem lodów. Na "Boże" skrzywiła się z sykiem. Ludzie byli po prostu okropni. Jak nie Boga to wzywali na dodatek Ducha Świętego i Jezusa. Odwróciła się w kierunku w którym rozgrywała się ludzka tragedia. Z ciekawością spoglądała jak inny mężczyzna się rozbiera i wskakuje do wody. Wezwij policję. O to więc chodziło w spojrzeniu Baldwin, która doskonale znała zawód jaki wykonywała.
- Trzymaj Gus - wcisnęła młodemu niedokończonego loda - Tylko nie jedz. Zejdź z nim z molo.
Zachowanie nieodpowiedzialnego ojca nie było dla Persefone szokujące. Robiono już dzieciom gorsze rzeczy. Rozbebeszano jak ryby, odcinano główki, nabijano na pale, gwałcono, rozcinano na pół. Wyrzucenie do wody należało uznać za swoisty akt miłosierdzia. Chętnie pogratulowałaby tatuśkowi, ale zbyt wiele oczu było na nich zwróconych. Obezwładniła mężczyznę w kilka sekund, nie opierał się będąc w takim samym szoku jak reszta. Mamrotał nieustanne "Co ja zrobiłem?", wymieniając imię dziecka.
- Sam sobie popływa - mruknęła zakuwając mężczyznę. Kiedyś, bardzo bardzo dawno temu spotkałaby go kara równoznaczna z tym co zrobił synowi. Teraz biegli wraz z ławą przysięgłych będą obradować nad losem wyrodnego rodzica. Złapała go za brodę i przyjrzała twarzy szukając oznak szaleństwa podobnego do tego, które widziała z Santiago. Wszystko wskazywało na jednorazowy epizod albo po prostu tata Sama był pierdolnięty. Z lądu biegło dwóch strażników, którym Persefone zamierzała przekazać mężczyznę pokazując odznakę. Wyjrzała za drewniane barierki, ciekawa czy bezimiennemu bohaterowi się poszczęściło i wyłowił bachora.







Molo Tumblr_pqrfui8FaA1y8dyq2o6_250 Molo Tumblr_pqrfui8FaA1y8dyq2o8_250 Molo Tumblr_pqrfui8FaA1y8dyq2o9_250
Każdy ma takie piekło na jakie zasługuje.
- Persefone
Powrót do góry Go down
Arthur Carstairs
Molo IUGj3dw5_o
WIEK : 34 lata
PRACA : Strażak
PD : 118
SKĄD : Astoria
Re: Molo ψ 9/3/2019, 16:47
przedsionek piekła
17/11/18


Arthur nie spał dzisiejszej nocy. Wiadomości z Europy były druzgoczące. Tak, jak niegdyś świat zamarł w bezruchu, gdy runęły dwie bliźniacze wieże, tak tej nocy to Ameryka wstrzymała oddech. Dawno nie widział już czegoś takiego, a przecież był strażakiem. Był łowcą. Widok śmierci nie był mu obcym, ale zniszczenia na taką skalę były czymś niewyobrażalnym. Coś, co do niedawna było wysoko rozwiniętym, nowoczesnym miastem, w kilka sekund zostało obrócone w perzynę. Które miasto będzie kolejne? Czy kwestią czasu było, a ktokolwiek to zrobił, uderzy również w Stany? Carstairsowi nie uśmiechała się wojna. Cenił sobie życie we względnie pokojowych czasach, wystarczała mu krucjata wymierzona w nadnaturalne istoty. Tylko ciężko było pozbyć się tego paskudnego wrażenia, że co z tego, że wybijają żerujące na ludzkości potwory, skoro ludzie sami sobie szkodzili? Coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że jeszcze trochę a sami się pozabijają.
Dzisiejszego dnia miał wolne. Był jedną z anonimowych osób, spacerujących po molo. Wszystko wydawało się takie... Zwyczajnie, choć przecież wiedział, że wcale tak nie było. Że coś się kroiło, a wkrótce świat może zatracić swój znany im dobrze kształt. A oni nie mogą mu na to pozwolić. Potrzebował się przewietrzyć, a chłód ciągnący od strony wody nadawał się do tego idealnie. Wbił ręce głęboko w kieszenie kurtki, nieco rozkojarzony, całkowicie pochłonięty własnymi myślami. Nawet nie zapuszczał się na żadne dalsze polowania. Wolał być tutaj, na miejscu, na wypadek jakby miał być potrzebny.
Podszedł do barierki, oparł się o nią łokciami, a zmęczone oczy skierował w dół, na skotłowane fale. Zawsze zastanawiał się w takich chwilach, co by się stało, gdyby molo się zawaliło. Powiódł wzrokiem po innych spacerowiczach. Starsze małżeństwo, grupka gimnazjalistów. Długonoga piękność z jasnowłosą koleżanką i małym, ruchliwym szkrabem. A wtedy w oczy rzucił mu się mężczyzna, wrzeszczący na syna. Początkowo się nie zaniepokoił, zgadując, że może dzieciak faktycznie był jednym z tych nieznośnych smarkaczy, którzy to robią co im się podoba. Ale bliżej było temu do awantury z przemocą domową, niż ganieniu urwisa. A potem, zanim Arthur pojął, co mężczyzna chce zrobić... Wyrzucił dziecko za barierkę. Pozwolił sobie na osłupienie tylko przez maleńki urywek sekundy. Szkolili ich do takich rzeczy. Przysięgi służbowe przysięgami, ale tutaj trzeba było działać, a Carstairs zareagował błyskawicznie, nie sprawdzając nawet, czy ktoś inny również rzucił się na pomoc. Zrzucił tylko kurtkę, sweter i buty w biegu, żeby nie pociągnęły go na dno zbyt szybko i żeby miał potem coś suchego, bo to jak proszenie się o zapalenie płuc. Po drodze wycelował palcem w Hannah.
- Wezwij policję - zawołał, wiedziony doświadczeniem, że rzucenie w eter komunikatu "niech ktoś zadzwoni na policję" nic nie da. Jednym susem skoczył do wody za dzieckiem, które poszło na dno jak kamień. Lodowata woda wydusiła mu powietrze z płuc. Starał się płynąć w miejsce, gdzie dziecko zniknęło mu z widoku, ale fale zalewały oczy i znosiły go na kolumny podtrzymujące molo. Zanurzył się, a chociaż słona woda piekła gałki oczne, wypatrywał jakiegoś śladu dzieciaka.







dziennik
hear your evil see your evil
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 28
PRACA : malarka
PD : 20
SKĄD : Astoria
Re: Molo ψ 9/3/2019, 15:42
Przedsionek piekła - 17.11.2018

Hanię obudziły ciepłe promienie słońca. Przebijały się przez zakurzone szyby i wpadały prosto na łóżko, drażniły powieki, które musiała schować pod poduszką. Chwilę zajęło jej przebudzenie i zrozumienie z czym wiąże się taka pobudka. Kołdra powoli nagrzewała się coraz bardziej i w końcu zmusiła Hanię do wystawienia jednej stopy i kolana. Przez chwilę było tak idealnie i Hania zaczęła ponownie przysypiać, ale klaksony rozzłoszczonych kierowców, przerwały płytki sen. Blondynka przewróciła się na drugi bok i wypięła tyłek do okna, ale otworzyła oczy i ziewnęła przeciągle.
Nie była żadnym porannym ptaszkiem i żadnym nocnym markiem, ale lubiła pospać do dziesiątej i posiedzieć do pierwszej albo drugiej w nocy. Budzik na szafce nocnej pokazywał kwadrans po ósmej i Hania wiedziała, że już nie zaśnie. Skopała z siebie kołdrę i przeciągnęła się. Raz machnęła ręką, raz machnęła nogą i wygięła, jakby ją coś opętało. Wstała pięć minut później i poszła do kuchni, gdzie wyjrzała za okno.
Dzień zapowiadał się na pogodny i Hania zaczęła planować spacer, na który musiała zaprosić swoją sąsiadkę. Sms pełen uśmiechniętych emotikonek i słoneczek, został wysłany przy zasypywaniu kubka kawą. Hania zaproponowała konkretną godzinę i gdy ta wybiła, zapukała do drzwi Persefone. Pełna zapału blondynka, przywitała kobietę i jej małego synka, któremu szybko obiecała dzień pełen wrażeń.
W drodze na molo niosła Gustava na rękach i opowiadała koleżance streszczenie ostatnich filmów, które obejrzała.
- Popatrz na ptaszki. Widzisz? Prawda, że piękne? - Na molo, postawiła chłopca na deskach i złapała go za rękę. Odpowiadała na pytania dziecka, jeśli jego matka nie chciała. Puściła go, gdy wyrwał swoją dłoń i postanowił poskakać wokół kobiet. Kilkuminutowy spacer, zakończył się, gdy rozdrażniony mężczyzna zwrócił na siebie uwagę w najgorszy możliwy sposób. Hania zdębiała na widok dziecka wyrzuconego za barierkę. - Boże! - Wydarło jej się z ust. Natychmiast odwróciła się za Gustavem i porwała go w ramiona a na Persi spojrzała ze strachem w oczach. Jako policjantka miała obowiązek zareagować!







Powrót do góry Go down
Carpe Diem
Konto Techniczne
Carpe Diem
Molo Kv0xLQPj_o
PD : 306
Molo ψ 18/10/2018, 13:26

Molo
⇜ dostępna ⇝

Długie, drewniane molo. Po obu stronach ustawiono ławki, gdzie można usiąść. Roztacza się stamtąd piękny widok na część wybrzeża, a amatorzy morskiej fauny mogą obserwować lwy morskie, które upodobały sobie lokalne wody i niejednokrotnie wychodzą, by przysiąść na falochronach czy podestach i odpocząć, czy wygrzać się w słońcu. Sporo tu też wszędobylskich mew, które są skłonne nawet wyrwać przekąski z ręki.
⇜ code by bat'phanie ⇝
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Sponsored content
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry Strona 1 z 1
Skocz do: