Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Carpe Diem
Konto Techniczne
Carpe Diem
Las Kv0xLQPj_o
PD : 306
Las ψ 24/10/2018, 18:56

Las
⇜ dostępna ⇝

Okolice miasteczka otoczone są gęstymi lasami, do których lepiej nie wchodzić po zmroku. Nawet w dzień należy mieć na uwadze bogactwo dzikiej zwierzyny, zamieszkującej lasy. Przypadki ataków niedźwiedzi czy wilków są rzadkie, ale mogą skończyć się śmiercią.
⇜ code by bat'phanie ⇝
Powrót do góry Go down
[MG] Llorona
PD : 6
Re: Las ψ 14/1/2019, 13:35
zadanie #1
dyplomacia - wstęp
data: 12 listopada, 11:00

Dla ułatwienia i uniknięcia niepotrzebnego przedłużania, startujecie z granicy terenów wilkołaków, oddzielającej znane wam doskonale partie lasu należące waszej rasy, a te, które należą do skinwalkerów. Granica jest umowna.

Znacie te lasy jak własną kieszeń, wiecie, jak są niebezpieczne. Wypełnione dziką zwierzyną, pułapkami myśliwych, nagłymi urwiskami i ścieżkami prowadzącymi donikąd. Wiecie też, że w związku z tym ciężko cokolwiek przewidzieć. Las nigdy nie jest taki sam. Tym bardziej, że dzisiaj mieliście udać się na tereny, które dotychczas omijaliście szerokim łukiem. Różne plotki dotyczące skinwalkerów chodziły wśród mieszkańców Jewell. Wszystkie sprowadzały się do jednego: miejsce, gdzie mieszkali, owiane było tajemnicą. I dla własnego bezpieczeństwa lepiej było nie dociekać, ani nie zapuszczać się tak głęboko. Wy jednak wiedzieliście, że za bajkami, czasem wyssanymi z palca, może kryć się coś jeszcze. Znaliście przecież dzieje waszej wspólnej historii. Każde z was miało na jakimś etapie życia do czynienia z przedstawicielami tej enigmatycznej rasy, ale tak, jak las się zmienia, mogli zmienić się i oni.
Patrick miał okazję przebywać w osadzie przez jakiś czas, ale było to lata temu. Ciężko oczekiwać od niego, że będzie znał dokładną drogę. Pozornie wasze zadanie jest ułatwione - pora roku nie obfituje w liście na drzewach, stąd macie znacznie lepszą widoczność, niż gdyby roślinność kwitła w najlepsze. Większość drzew jest nagich, pewnym odstępstwem od tej reguły są iglaki, wciąż pyszniące się zielenią. Pada lekka mżawka, a przy ziemi unosi się niezbyt gęsta mgła, która nie ogranicza jednak widoczności. Ściółka jest podmokła, żeby nie powiedzieć, że błotnista. Trzeba patrzeć pod nogi, albo założyć kalosze, żeby nie przemoczyć butów. Powietrze pachnie głównie wilgocią, deszczem, próchnem. Jest też dosyć chłodno. Co ciekawe, w tej części lasu panuje całkowita cisza. Nie śpiewa żaden ptak, wydaje się nawet, że wiatr nie porusza gałęziami. Jedyne dźwięki jakie dobiegają waszych uszu to te, które wydajecie sami. Jeśli dotychczas jeszcze nie byliście stuprocentowo pewni, że opuszczacie własne tereny, to wątpliwości mógł rozwiać leżący pod jednym z drzew kamień z wyrytym symbolem.
Powrót do góry Go down
Patrick Mahoney
WIEK : 40 lat
PRACA : Ubojnia/prace dorywcze
PD : 111
SKĄD : Mishawaka, Oregon
Re: Las ψ 15/1/2019, 14:52
12 listopada | #1

Patrick już po pierwszych słowach Delorii miał ochotę odmówić. Niestety jakieś głupie, wewnętrzne przekonanie i klepnięcie po plecach z zapewnieniem, że jest potrzebny, że już tam był i że zna kilkoro skinwalkerów spowodowało, że przemierzał las wraz z Maxem Ayersem, drugim wilkołakiem z watahy.
Żałował trochę braku Jima przy którym czuł się znacznie swobodniej niż przy innych. Nie powodowało to jednak niczego przez co Max mógłby poczuć się niechciany lub znieważany. Mahoney poczęstował go papierosem, zagadał o pracę i sprawy codzienne. Ot taka sobie pogawędka towarzyska. Póki nie znajdowali się na terenie skinwalkerów to mogli pozostać w dobrych, luźnych nastrojach. Zamknięcie kopalni i zła atmosfera wokół niej przysparzały wilkołakom zmartwień. Patrickowi mniej, bo swoje zainteresowania dzielił na zarabianie pieniędzy, odwiedzanie dzieciaków i starania o naprawę relacji z Avą. To trudne było znacznie trudniejsze niż wparowanie do osady skinwalkerów.
— Zatrzymaj się — podniósł rękę i przykucnął przy kamieniu z symbolem ptakiem. — Talentu do malowania to raczej nie mają... — spojrzał na Maxa wstając. — To już ich teren, pamiętaj o manierach.
Odprowadzał Nox do Osady, ale za każdym razem była to bezpieczna odległość. Do granicy i patrzył jak ciemne plecy kobiety znikają wśród zielonych drzew.
— Tędy — rzucił do towarzysza i już ostrożniej zaczął stawiać kroki. Nie chciał znowu wpaść do wilczego dołu, ani popsuć pułapek na zające. Dobrze by było spotkać skinwalkera poza osadą.






† And it's cause you're mine  You want me


--- dziennik ---
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 31
PRACA : prywatny detektyw
PD : 36
Re: Las ψ 18/1/2019, 16:41
Max też nie pałał miłością na ten wspólny wypad. Jakimś cudem wataha wcale nie była ze sobą zżyta, ani blisko, jak można byłoby się po wilkach spodziewać. Wręcz cuchnęła indywidualizmem na dużą odległość. Ale niechęć do wspólnej wyprawy nie płynęła z braku zaufania do drugiego wilkołaka. Znali się pewnie nie od dzisiaj i wiedział, że skoro on stanąłby murem za Patrickiem, to Patrick stanąłby murem za nim. Nawet jeśli tak nie było, to instynkt stadny, w tym wypadku był u Maxa bardzo silny.
Nie podobała mu się nagła zmiana planu... Miał iść sam, właśnie po to, by nie narażać się na niechęć Skinwalkersów. Pojedynczo mógł iść jako poseł, we dwójkę to już brak zaufania, a zatem i szacunku do drugiej rasy, większą grupą, to inwazja. Ale skoro Deloria uznał, że tak będzie lepiej... Przewodnik się zawsze przyda, no i w razie wtopy będą mogli poradzić sobie razem.
Upomnienie Patricka sprawiło, że Max na ułamek sekundy poczuł rosnący w nim gniew, który musiał opanować. To nie był moment na pokazywanie kto jest kim w watasze.
- Masz jeszcze jakieś mądrości? - zapytał, patrząc na towarzysza z rozbawieniem.
Kiwnął głową, na znak, żeby Patrick ruszał, a sam węsząc nieco ruszył za nim. Nie palił dzisiaj i może dlatego był drażliwy. Zawsze kiedy był w działaniu, nie chciał niczym przyćmiewać zmysłów. A papierosy z węchem wilkołaka śmierdziały straaaaasznie!
Powrót do góry Go down
[MG] Llorona
PD : 6
Re: Las ψ 19/1/2019, 10:21
Bardzo realistyczną rycinę ptaka można było zinterpretować właściwie dowolnie. Nie mieliście pojęcia, co też autor mógł mieć na myśli, choć ze wspomnień z osady Patricka mogło wyłaniać się coś na temat sowy, która stanowiła ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem i była zwiastunką śmierci. Ot, pozytywny akcent na dzień dobry. Znaleźliście się na terenie Skinwalkerów. Las wcale nie wydawał się inny, a poza tym, że było tu przeraźliwie cicho, nic nie wskazywało na to, jakoby coś tu miało być inaczej niż na terenach wam dobrze znanych. Obywało się bez zbędnych przeszkód przez kilkanaście minut. Najbardziej niebezpieczną jak dotąd sytuacją było wdepnięcie przez Patricka w głęboką pozostałość po kałuży. But zatopił się w błocie i zaklinował, ale nie było trudno uwolnić się z tej pułapki natury.
W miarę jak szliście do przodu, mogliście zdawać sobie sprawę z tego, że słyszycie brzęczenie. Dźwięk z całkiem cichego przeszedł w którymś momencie na słyszalny, tak jakby się nasilał już od jakiegoś czasu ale w sposób który sprawiał, że słuch do tego przywykł i nie odnotowaliście tego od razu. Brzęczenie nie było głośne, choć irytujące i wydawało się docierać z każdej strony. Nie byliście w stanie określić z której, zupełnie jakby was otaczało. Dźwięk drażnił i dekoncentrował, przywodził na myśl buczenie linii wysokiego napięcia. Przez to ciężko było wam dostrzec cieniutką linkę, zawieszoną na wysokości waszych kostek, idealnie zlewającą się z kolorem ściółki leśnej.

Próg dostrzeżenia pułapki k100 + spostrzegawczość większa bądź równa 50. Jeśli jednej osobie się nie uda, może próbować druga. Posty nie muszą być regulaminowej długości.
Powrót do góry Go down
Patrick Mahoney
WIEK : 40 lat
PRACA : Ubojnia/prace dorywcze
PD : 111
SKĄD : Mishawaka, Oregon
Re: Las ψ 19/1/2019, 17:44
— Dużo się uśmiechaj. Nie lubią kamiennych twarzy, a zdenerwowanie i gniew biorą za obrazę — podzielił się uczynnie z Maxem swoimi spostrzeżeniami. Z całej watahy to niechybnie właśnie on miał najwięcej do czynienia ze skinwalkerami. Dokładniej to z Nox wobec której czuł się zobligowany do ochrony i pomocy, zupełnie jakby kobieta wraz z uratowaniem jego życia zyskała psa obronnego do końca swoich dni. Przynajmniej w ten sposób mógł okazać wdzięczność, nawet jeśli Osada i współbracia zasługiwali na miano dziwadeł. Patrick poprawił plecak na ramionach. Nie lubił błota ani utraty butów więc dalsze kroki stawiał ostrożniej.  
— Jakby nie mogli postarać się o porządniejszą drogę dojazdową — zamarudził pod nosem. Zerknął na Maxa czy nadąża. Psia robota. Brzęczenie nie spodobało się Patrickowi, nasuwając skojarzenie z pastuchem, który go poraził gdy w wieku siedmiu lat biegał po pastwisku dla krów w rodzinnej Mishawace. Przełknął ślinę.

k100 + 15 spostrzegawczość






† And it's cause you're mine  You want me


--- dziennik ---
Powrót do góry Go down
Los
Konto Techniczne
Los
PD : 138
Re: Las ψ 19/1/2019, 17:44
The member 'Patrick Mahoney' has done the following action : Rzut kostkami


'Rzut k100' : 28
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 31
PRACA : prywatny detektyw
PD : 36
Re: Las ψ 24/1/2019, 10:58
- Wiem, miałem już z nimi do czynienia, dlatego Deloria poprosił mnie o pomoc. - Max w sumie nie był stałym członkiem watahy, ale mimo wszystko, zawsze stał murem za alfą, i pewnie gdyby powstał jakiś konflikt wewnątrz, sam pacyfikowałby każdego, kto chciałby się rzucić do gardła Delorii.
Uśmiechnął się z rozbawieniem na dalszy komentarz.
- Nie bądź takim pałacowym pieskiem! - może robota nie była najprzyjemniejsza, ale chodziło o watahę. - Oni nie są wybitnie towarzyscy, pewnie dlatego nie zbudowali dla Ciebie drogi...
Dodał w zamyśleniu, dalej krocząc ostrożnie.

K100 + 13
Powrót do góry Go down
Los
Konto Techniczne
Los
PD : 138
Re: Las ψ 24/1/2019, 10:58
The member 'Max Ayers' has done the following action : Rzut kostkami


'Rzut k100' : 1
Powrót do góry Go down
[MG] Llorona
PD : 6
Re: Las ψ 24/1/2019, 15:48
Niestety ani jednemu ani drugiemu wilkowi nie udało się w porę zauważyć cienkiej linki, która idealnie zlała się ze ściółką. Ba, przechodząc przez nią nawet nie wyczuli żadnego nacisku, bo była tak zamocowana, że nie została napięta. Poszli dalej, jakby nic nigdy się nie stało, zupełnie nie zdając sobie sprawy, że właśnie zaalarmowali kogoś o swojej obecności. W dodatku całkowicie nie zwrócili uwagi, że kawałek linki przyczepił się Maxowi do buta i zaczął ją za sobą ciągnąć.
W miarę jak wilki zagłębiały się las, drzewa zaczynały się przerzedzać i mężczyźni wyszli na niewielką, pustą polanę. Brzęczenie stawało się coraz silniejsze i zaczynało poważnie drażnić wyczulone, wilkołacze uszy. Wwiercało się w czaszkę, utrudniało koncentrację i dezorientowało, nie na tyle jednak, by przegapić kilka kolejnych wizerunków sowy, wyrytych tu i ówdzie, w korze drzewa, czy namalowanych na pobliskim głazie. Zarówno Max jak i Patrick mogli doświadczyć niemiłego wrażenia, że ktoś ich obserwuje lub śledzi. Mahoney zaczął mieć poważny problem z ocenieniem, w którą stronę powinni się udać, choć przecież znał mniej więcej drogę. A potem coś śmignęło z cichym świstem obok ucha Ayersa i wbiło się w korę drzewa za nim. W ślad za pierwszym niezidentyfikowanym na razie pociskiem, pojawiły się kolejne trzy, a przez brzęczenie ciężko było określić, w kogo dokładnie są wycelowane. Unik: k100 + zwinność większe lub równe 40.

| posty nie muszą być regulaminowej długości, 48h na odpis
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 31
PRACA : prywatny detektyw
PD : 36
Re: Las ψ 25/1/2019, 13:51
Nie ma co... Wybitni z nich byli tropiciele, skoro dali się złapać na zwykły potykacz. Na ich obronę można jedynie powiedzieć, że irytujący dźwięk stawał się powoli nie do zniesienia! Pewnie irytował oba wilkołaki, powodując, że były rozkojarzone i nie skupiały wystarczająco dużej uwagi na zadaniu. Zanim jeszcze doszło do ataków Max próbował sięgnąć pamięcią do tego dźwięku. Być może był w stanie go z czymś skojarzyć. Jedno było pewne. Dalsza wędrówka w ten sposób była bez sensu.
- Czekaj, Patrick, bo zaraz zwariuję... - i w tym momencie świst pocisku, zmusił jego ciało do odruchowej reakcji.
Uskoczył w bok przewracając się przez ramię, by uniknąć kolejnego ataku, jednocześnie stając na nogach w przyklęku, co dawałoby mu szansę na kolejną reakcję.
- Stać! Nie mamy złych zamiarów! - krzyknął unosząc ręce.

Zwinność: K100 + 15
Powrót do góry Go down
Los
Konto Techniczne
Los
PD : 138
Re: Las ψ 25/1/2019, 13:51
The member 'Max Ayers' has done the following action : Rzut kostkami


'Rzut k100' : 51
Powrót do góry Go down
Patrick Mahoney
WIEK : 40 lat
PRACA : Ubojnia/prace dorywcze
PD : 111
SKĄD : Mishawaka, Oregon
Re: Las ψ 25/1/2019, 19:25
Uśmiechnął się jedynie, nic już nie mówiąc. Gadanie rozpraszało i stwarzało niebezpieczeństwo nieuwagi, o czym przyszło się im przekonać niedługo po pogawędce. Patrick nie zauważył linki. Co jakiś czas zerkał na otoczenie i czy Max dotrzymuje kroku. Brzęczenie stawało się coraz intensywniejsze. Buczenie przypominało mu teraz już nie tylko pastuch, a rój wściekłych szerszeni. Potarł skroń, odwracając się w kierunku Ayersa, któremu dziwny odgłos również działał na nerwy. Mahoney miał ochotę zawrócić i powiedzieć Delorii, że nic z tego. Dzikusy miały swój własny świat. Niespodziewany atak zaowocował tym, że wilkołak rzucił się plackiem na ziemię. Zupełnie jak na wojnie. Jeśli atakowali ich skinwalkerzy, to czuł że doskonale wiedzą z kim mają do czynienia. Pomimo brzęczenia, usiłował się skupić i przynajmniej określić skąd strzelano.

k100 + 10






† And it's cause you're mine  You want me


--- dziennik ---
Powrót do góry Go down
Los
Konto Techniczne
Los
PD : 138
Re: Las ψ 25/1/2019, 19:25
The member 'Patrick Mahoney' has done the following action : Rzut kostkami


'Rzut k100' : 85
Powrót do góry Go down
[MG] Llorona
PD : 6
Re: Las ψ 27/1/2019, 18:56
Obu wilkom udało się uniknąć postrzelenia w pierwszej salwie. Patrick który przezornie padł na ziemię był może ubrudzony błotem, ale bezpieczny, czego nie można było powiedzieć o Maxie, który wciąż był widoczny dla strzelających, o czym świadczyły kolejne dwa pociski skierowane w jego stronę. (próg uniknięcia zwinność+k100 = 50). Coś jednak było nie tak; cokolwiek wystrzeliwano w nieproszonych na tym terenie gości, nie było pociskami per se, o czym świadczył też brak huku towarzyszącego wystrzałom. Leżący płasko Mahoney miał okazję to ocenić, bo jeden z rzekomych nabojów upadł na trawę nieopodal. To były malutkie strzałki, zakończone ozdobą z czerwonych piórek. Przez rozkojarzenie nie udało mu się jednak ocenić, skąd atakowano. Wrażenie bycia obserwowanymi nasiliło się.
Atak ustał. Obu mężczyzn mogło wyczuć węchem, że ktoś jest w pobliżu, choć przez irytujący dźwięk nie mogli usłyszeć z której strony dokładnie, a zapach docierał z wielu stron. Brzęczenie osiągneło apogeum, a potem urwało się tak nagle, że wilki mogły podejrzewać, że to z ich słuchem stało się coś złego. Wrażenie okazało się jednak złudne.
- Ximocahcāhua - damski głos zabrzmiał za plecami Patricka i Maxa. Kobieta nie zwracała się jednak do wilkołaków, a do towarzyszącego jej postawnego mężczyzny, którego oblicze w przeciwieństwie do twarzy kobiety, zasłaniała maska. Mieli na sobie proste w kroju ubrania, które nie wyglądały jak coś, co można dostać w sieciówkach, ale i nie było szczególnie ekstrawaganckie.
- Nie wolno wam tu być. Odejdźcie - zwróciła się angielszczyzną do mężczyzn. Miała silny, obcy akcent, który ciężko było dopasować. Opierała się na drzewcu włóczni. Była czujna, spokojna, niewysokiego wzrostu. Ciemne oczy, błyszczące na tle paska turkusu na jej twarzy, nie zdradzały zamiarów. Jej towarzyszysz milczał, również ściskając w pięści włócznię.

48 godzin na odpis, posty nie muszą być regulaminowej długości.
Powrót do góry Go down
Patrick Mahoney
WIEK : 40 lat
PRACA : Ubojnia/prace dorywcze
PD : 111
SKĄD : Mishawaka, Oregon
Re: Las ψ 28/1/2019, 02:10
Przemknęła mu przez głowę myśl o ciepłym powitaniu. W pierwszej chwili leżał w bezruchu chcąc uspokoić bicie własnego serca i emocje, które chciały odebrać władzę rozsądkowi. Sięgnął ostrożnie po jeden z nabojów, który okazał się strzałką. Najpewniej z trucizną albo innym środkiem porażającym. Dzikusy. Patrick zacisnął mocniej powieki, obejmując rękoma głowę. Dźwięk był okropny. Gdy wszystko ucichło, niepewnie się rozejrzał. Odwrócił się słysząc nieznajomy głos, należący do kobiety.
— Hakuna Matata — mruknął pod nosem, nie mogąc zapanować nad swoim poczuciem humoru. — Spokojnie! — powiedział już głośniej i wolniej, ostrożnie podnosząc się z błota. Przód miał cały wyświechtany. Klęczał pokazując skinwalkerom swoje dłonie.
— Przybywamy z poselstwem od naszego Alfy — dodał spoglądając kątem oka na Maxa. — Mamy wiadomość dla waszego wodza. Nie szukamy zwady.
Zastanawiał się czy mówić dzikim strażnikom o swojej znajomości z Nox. Mogłaby poręczyć przynajmniej fakt, że był wilkołakiem.






† And it's cause you're mine  You want me


--- dziennik ---
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 31
PRACA : prywatny detektyw
PD : 36
Re: Las ψ 28/1/2019, 11:01
Cholera, wiedziałem, że wysyłanie dwóch wilków zostanie uznane za afront! Przez głowę Maxa zdążyło przelecieć milion innych myśli, zanim odruchowo wykonał kolejny unik.
Sprawność K100+15
Powrót do góry Go down
Los
Konto Techniczne
Los
PD : 138
Re: Las ψ 28/1/2019, 11:01
The member 'Max Ayers' has done the following action : Rzut kostkami


'Rzut k100' : 16
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 31
PRACA : prywatny detektyw
PD : 36
Re: Las ψ 28/1/2019, 11:06
Cholera, wiedziałem, że wysyłanie dwóch wilków zostanie uznane za afront! Przez głowę Maxa zdążyło przelecieć milion innych myśli, zanim odruchowo wykonał kolejny unik.
Sprawność K100+15

Niestety kolejny pocisk był szybszy od niego. Przynajmniej jeden trafił, na szczęście Max był dość grubo ubrany, przy odrobinie szczęścia strzałka nie przebije się przez wszystkie materiały, a ponieważ był w ruchu, szansa że trafiło bezpośrednio w skórę... No, miejmy nadzieję.
- Wybaczcie nam, że naruszyliśmy świętość Waszego terenu. - najwyższy czas zacząć dyplomację, bo głupawe żarty mogły tylko wywołać wojnę, a skoro on słyszał ten przytyk, to oni...
- Prosimy tylko o spotkanie z alfą, chętnie zaczekamy na odpowiedź na obrzeżach Waszego terenu. - mówił, licząc na to, że uda mu się coś załatwić zanim zacznie działać ewentualna trucizna.
Powrót do góry Go down
[MG] Llorona
PD : 6
Re: Las ψ 28/1/2019, 11:46
Max poruszył się, przez co strzałka nie wbiła się w miękkie ciało szyi, ale ją drasnęła. Wilkołak nawet nie poczuł bólu, ba, mógł całkowicie zignorować to, co się właśnie wydarzyło w obliczu przybyszy z osady.
Skinwalkerka nie doceniła trafności żartu Mahoneya, a na jej twarzy nie pojawiła się żadna oznaka zrozumienia. Nic dziwnego; Suahili nie było językiem znanym w osadzie, próżno też oczekiwać, że oglądali Kórla Lwa na kasecie VHS. Obserwowała mężczyzn spokojnie, gotowa na każdą ewentualność. Mięśnie ramion drgnęły, gdy ścisnęła włócznię nieco mocniej, jakby ważyła słowa Patricka. Za całkiem zabawne uznała natomiast polecenie o spokoju. Tego ani jej, ani towarzyszącemu jej mężczyźnie nie brakowało.
- Przeszukaj ich, Cuāuhocēlōtl - odezwała się jedynie, jakby słowa wilkołaków zupełnie do niej nie dotarły. Celowo zastosowała znany im język, by mieli świadomość tego, co się z nimi dzieje. Dopiero wtedy mężczyzna w masce ruszył się z miejsca, by przeszukać przybyszy. Mogliby się opierać, ale w ich obecnej sytuacji nie byłoby to działanie zbyt rozsądne. Wyraźnie czuli, że gdzieś nieopodal Skinów jest więcej. Ruchy Cuāuhocēlōtla były szybkie, pewne i zupełnie pozbawione emocji. Jeśli Patrick i Max mieli jakąkolwiek broń, została im odebrana. W trakcie przeszukiwania Ayersa, zamaskowany Skinwalker przestał na chwilę i zwrócił się w nahuatl do obserwującej ich Skinki. Ta jedynie skinęła głową, a jej mina nie zdradzała zupełnie niczego. Ciemne spojrzenie przeniosła na Maxa, ale do jego słów również się nie odniosła, jakby nie była do tego upoważniona.
- Trucizna dostała się do twojego krwiobiegu, masz pół godziny zanim zaczniesz wić się w konwulsjach - oświadczyła spokojnie, po czym zagwizdała przeciągle, co zabrzmiało jak trele jakiegoś ptaka. Co prawda nic wyraźnego się nie wydarzyło, ale Patrick i Max mogli uznać, że był to rodzaj znaku skierowanego do pozostałych w lesie Skinwalkerów.
- Za mną - dodała krótko, po czym niezwłocznie ruszyła przed siebie. Cuaho podążał tuż za mężczyznami, obserwując, czy ci nie próbują żadnych sztuczek. Lepiej dla wilkołaków byłoby nie sprawdzać, czy włócznie mają posrebrzane groty.

Po piętnastu minutach szybkiego marszu docieracie do wioski, a stamtąd, odprowadzani ciekawskimi spojrzeniami mieszkańców osady, tutaj, gdzie zostajecie sami poinstruowani, że macie poczekać. Max zaczyna źle się czuć jeszcze w trakcie spaceru, zupełnie jakby organizm zaczęła trawić gorączka. Tym samym MG nie będzie kontynuował z wami rozgrywki.

z/t wszyscy
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Re: Las ψ
Sponsored content
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry Strona 1 z 1
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematuSkocz do: