Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Carpe Diem
Konto Techniczne
avatar

PD : 306
Ulica ψ Sro Paź 24, 2018 7:01 pm

Ulica
⇜ dostępna  ⇝

Ulica w samym centrum Jewell. Jej początek zaczyna się przy starej poczcie i ciągnie wzdłuż lokali usługowych, kończąc za szkołą.
⇜ code by bat'phanie ⇝
Powrót do góry Go down
avatar
Popsiuty
WIEK : 25 // 35
PRACA : Małe zlecenia
PD : 18
Re: Ulica ψ Sob Lis 17, 2018 9:16 pm
W Astorii był przysłowiową chwilę, bo w sumie dopiero co przyjechał. Niemniej dobrze jest ogarnąć nowe środowisko, dowiedzieć się, czego może się tutaj spodziewać. Liczył na jakieś atrakcje, bo na razie w jego życiu wiało nudą. Może właśnie dlatego ciągnęło go w to miejsce, do kłopotów, o których słyszał. Nigdy nie był typem detektywa, raczej gapia, który lubi popatrzeć jak się coś dzieje.
Do Jewell zajechał na swoim motocyklu, zaparkował, by potem zsiąść z mechanicznego rumaka i rozejrzeć się. Zdjął z głowy kask, tak by móc poprawić włosy, a właściwie rozczochrać je, by jeszcze bardziej przypominały busz. Potem z kaskiem pod pachą wszedł na chodnik i zaczął się rozglądać, za jakimś miejscem do przespania się. Hotel, motel, nawet tipi jakiegoś tubylca się nada. Nie był wymagającym człowiekiem, jak nic nie znajdzie, to najwyżej zabierze się do Astroii albo do najbliższego lasu, tak by tam przenocować.
Dodatkową opcją było zapytanie kogoś o drogę, albo chociaż o kierunek do najbliższego miejsca noclegowego. Z tego powodu szukał ofiary, którą mógłby o to zapytać, jednocześnie będąc dość czujnym, by nie dało się mu niczego buchnąć.
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 40 lat
PRACA : właściciel ubojni
PD : 13
Re: Ulica ψ Pon Lis 19, 2018 2:04 pm
Jeśli wydawało się, że głosy protestujących po strajku ucichły, to źle się wydawało. Ludzie byli jeszcze bardziej rozwścieczeni choćby tym, że dyrekcja nawet nie raczyła podjąć się dialogu. Zupełnie, jakby sprawa była już przesądzona. Deloria wciąż miał w pamięci, że musi spotkać się z szeryfem i wyciągnąć z niego, co się tylko dało. A potem prawdopodobnie trzeba się będzie tam wybrać i sprawdzić empirycznie. I mieć szczerą nadzieję, że to nie wendigo postanowiło znowu się ujawnić.
W związku z zamknięciem miejsc pracy w kopalni, ubojnia zyskała wielu nowych pracowników, chociaż wciąż nie tylu, ilu było potrzebnych. Takie czasy. Nikomu nie spieszyło się do brudnej roboty. Im zapewniała jednak świeży dostęp do mięsa, więc nie zrezygnowałby z tego nawet wtedy, gdy interes przestał być opłacalny. Poza tym sentyment. To był przybytek ojca.
Ulicą zmierzał w stronę pubu, licząc, że spotka tam kogoś z watahy. Rozpuścił wici pomiędzy jej członkami, by nieco bardziej nadstawiali ucha, kiedy ktoś wspominał o kopalni, wierząc w siłę poczty pantoflowej. Nie rzucał się mocno w oczy w ciemnym płaszczu z nieodłącznie postawionym kołnierzem. Włosy miał gładko zaczesane do tyłu, spojrzenie pochmurne. Nikogo to nie dziwiło. Słynął z wiecznie złego humoru, przynajmniej pozornie.
Dźwięk motocykla wbił mu się w czaszkę. Odruchowo się obejrzał; sporu znanych mu ludzi poruszało się takim środkiem transportu, nie bacząc na paskudną pogodę. Tej maszyny jednak nie znał, jej kierowcy również. Obserwował go, kiedy zsiadał i zaczął się rozglądać. Nie musiał się specjalnie zastanawiać, czy to przyjezdny. Deloria znał w tej dziurze dosłownie każdego. Łatwo było wychwycić kogoś, kto zdecydowanie nie był stąd.
- Nie zaciągnąłeś stopki do końca - zagadnął go, zbliżając się. Aidan nie był wścibski, ale każda nowa osoba w Jewell mogła oznaczać potencjalne kłopoty. Od łowców, poprzez innych nadnaturalnych. Wybór był szeroki. A jednak coś w zapachu nieznajomego sprawiało, że nie był aż tak nieznajomy. Pewności mieć jednak nie mógł. - Przejazdem? To kiepskie miejsce na zwiedzanie - dodał.
Powrót do góry Go down
avatar
Popsiuty
WIEK : 25 // 35
PRACA : Małe zlecenia
PD : 18
Re: Ulica ψ Sro Lis 21, 2018 11:05 am
Miasteczko było… poniekąd ciekawe. Poniekąd. Bo ileż takich sennych miasteczek jest w Ameryce? Ile z nich jest wręcz identycznych, z tymi swoimi małymi problemami i ludźmi, którzy starają się związać koniec z końcem, bądź po prostu żyją sobie z dnia na dzień, jak im bóg przykazał. Nie było w tym nic złego, ani niezwykłego. Niemniej coś takiego skutecznie mogło osłabić czujność, idylliczność takich miejsc miała tendencje rozleniwiać. Chociaż to miejsce wydawało się inne. Tutaj się coś działo i być może właśnie dlatego przyciągnęła Cathana, który ciągnął niby pszczoła do miodu wszędzie tam, gdzie działo się coś złego. Czemu? Cholera go wie, może ostatnio troszku poprzestawiało mu się w tym kosmatym łbie. A może po prostu miał dość, szukał swojego miejsca, a niestety nudne, amerykańskie miasteczka go nie przekonywały do tego by pozostać.
Nieco zamyślony, nieco roztrzepany niemalże podskoczył, gdy usłyszał obcy głos. Od razu jednak wiedział, że ten nieznajomy zwraca się do niego. W pierwszej chwili spojrzał na Aidana, a potem na swojego rumaka, który faktycznie stał niepewnie, chociaż… dobrze, że od niego nie odszedł, bo jak nic stópka by się zwinęła a motocykl powitał w epickiej wywrotce ziemię.
- Dzięki – mruknął i poprawił, co spierdolił, by potem zdjąć rękawice na motocykl i utkał je za pasek swoich spodni. – Nieee, raczej szukam domu, a to miejsce wydawało się ciekawe – odparł ze wzruszeniem ramion, by potem wyciągnąć rękę do Aidana. – Cathan Nightwalk – przedstawił się i uśmiechnął, chociaż w oczy może być mu ciężko spojrzeć, ze względu na wszędobylskie loki.
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 40 lat
PRACA : właściciel ubojni
PD : 13
Re: Ulica ψ Czw Lis 22, 2018 2:46 pm
Tak naprawdę Cathan chyba całkiem nieświadomie wpadł właśnie w prawdziwe oko cyklonu. Tylko chyba jeszcze wszyscy nie do końca zdawali sobie sprawę, mogąc jedynie przeczuwać, że kopalnia to tylko początek. W Jewell się działo, ale niekoniecznie dobrze, co było widoczne na pierwszy rzut oka. Społeczeństwo zaczynało się burzyć, szukać winnych. Pokazywać na siebie palcami. Najbardziej obrywało się tym, którzy z jakiegoś powodu nie pasowali na pierwszy rzut oka do tego miasteczka. Cathan wydawał się w porządku. Ale coś Aidanowi nie dawało spokoju, coś znajomego. Mój tylko podejrzewać, co takiego.
Obserwował w ciszy, jak Cathan poprawia motocykl. Szkoda byłoby go zbierać z ulicy, widać było, że to zadbana maszyna. Chłopaki pewnie by się tym zainteresowali.
- Domu? - Pozwolił sobie nawet na chwilę zdziwienia, po czym przyjrzał mu się uważnie. Nawet, jeżeli przez bujne włosy niewiele było widać. - Aidan Deloria - uścisnął rękę mężczyzny.
- Trafiłeś akurat na kiepski okres. Latem jeszcze da się tu wytrzymać, ale jesienią mało kto nie wpada w depresję - zauważył. Nie sposób było pominąć, że Deloria nie należał do szczególnych wesołków, czego w żadnym razie nie należało brać do siebie. - Są strajki, ludzie stracili pracę. Pewnie będzie ci łatwiej wynająć jakiś pokój. Ludzie potrzebują pieniędzy. Ciężko tu teraz - dorzucił ponuro. Właściwie jak wszędzie. Zawsze ktoś gdzieś potrzebował kasy, nie było w tym nic dziwnego.
Powrót do góry Go down
avatar
Popsiuty
WIEK : 25 // 35
PRACA : Małe zlecenia
PD : 18
Re: Ulica ψ Czw Lis 22, 2018 7:13 pm
Może to zabrzmi dziwnie, ale on doskonale wiedział, przeczuwał właściwie całym sobą, że kopalnia to dopiero początek. Skąd miał pewność? Chociażby z tego powodu, że jak coś się zaczyna sypać, to często dzieje się to lawinowo. I można powiedzieć, że właśnie to go przyciągnęło, niczym muszę do… no właśnie.
Cathan zaś był zbyt… zamotany we własnym istnieniu, by w ogóle zdać sobie sprawę z tego, że cos jest nie tak. Chociaż to może kwestia nie tyle bycia „nie tak”, co właśnie poczucia tego… że coś jest w tym mężczyźnie bliskie, chociaż dopiero go poznał. Było to… coś dobrego, to była ta dobra forma bliskości, czegoś znajomego, co jednocześnie było… silnie związane z poczuciem przynależności.
- No może chociaż kąta, by się przekimać w łóżku – odpowiedział ze wzruszeniem ramion. Gdy mężczyzna mu się przedstawił, zaczesał do tyłu te swoje splątane loki, w ten sposób dało się zobaczyć jego oczy. Brązowe jak gorąca czekolada i niemalże tak samo ciepłe. Było jednak w nich coś zwierzęcego, można by to nazwać psią ufnością lub… entuzjazmem.
- Depresję? Chcę wiedzieć dlaczego? – Zapytał z rozbawieniem, widocznie nie dając się tym przestraszyć czy zniechęcić. Optymiści zawsze są traktowani jak wariaci, albo spogląda się na nich z lekką niepewnością. W końcu osoby, które cały czas się cieszą, na pewno nie są normalne. Tak samo, jak ci, którzy starają się nie dostrzegać deszczu, który na nich pada. – Strata pracy, to nic fajnego i nie dziwie się, że ludzie strajkują. Brzmi to… w jakimś stopniu smutno, ale to zrozumiałe, że pieniądze są potrzebne do życia no i bez nich wyżyć się nie da. Ja na razie pracy nie szukam, bo jakieś tam pieniądze mam, ale pewnie rychło się skończą – wzruszył ramionami. – Jak zawsze – zaśmiał się.
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 40 lat
PRACA : właściciel ubojni
PD : 13
Re: Ulica ψ Wto Lis 27, 2018 12:05 pm
Nie mógł nie zacząć się nie zastanawiać, czy przypadkiem Cathana nie wysłał tu ktoś na przeszpiegi. W obliczu całego tego gówna, które odwalało się w Jewell, nie byłoby to nawet szczególnie nieprawdopodobne. Czasy pokoju chyba bezpowrotnie mijały. A pomyśleć, że miał dzisiaj tylko spotkać się z Reginą. Może to była przesadna ostrożność ze strony Delorii, ale nigdy nie krył się z tym, że to jego ludzie byli dla niego najważniejsi. Nieco baczniej zaczął się przyglądać Cathanowi, jak to zwykle bywa w jego przypadku, bez cienia uśmiechu. Nieznajomy nie wyglądał mu na szpiega, ale właśnie o to chodziło - to, jak mało był podejrzany, czyniło go podejrzanym.
- Brak perspektyw i psia pogoda, nic dziwnego, że wszyscy są w paskudnym nastroju - odparł. Psia pogoda, no wyborne, Aidan. - Idę spotkać się ze znajomą, może dołączysz? Mógłbym ci podrzucić parę adresów, gdzie na pewno odstąpią ci kąt do spania - zaproponował luźno. Prawdę mówiąc i tak planował mieć na niego oko, nawet jeśli naprawdę wydawał się w porządku. Gdyby jego przypuszczenia co do tego, kim był Nightwalk okazały się słuszne, nie zostawiłby go bez wyjaśnień.
- Robota jest, to i pieniądze są, tylko nie zawsze ludzie chcą brać. Wiem coś o tym, prowadzę ubojnię - uśmiechnął się blado. Mężczyzna mógł sobie dopowiedzieć, na ile chętnie ludzie brali tę robotę.
- Sporo ludzi zginęło w wypadku tej kopalni którą zamknęli, więc lepiej nie poruszać tego tematu - dodał, niezależnie od odpowiedzi Cathana. Temat zaiste był drażliwy, poza tym każdy, kto zbytnio zaczynał się tym interesować, z automatu stawał się podejrzany.
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 31
PRACA : prywatny detektyw
PD : 20
Re: Ulica ψ Sro Gru 05, 2018 9:11 pm
Obiad za osiemdziesiąt pięć centów smakował jak zniszczona torba listonosza. Podał mi go kelner o wyglądzie zbira, który by mnie trzasnął za dwadzieścia pięć centów, za sześćdziesiąt podciąłby mi gardło, za półtora dolara plus narzut handlowy pogrzebał na morzu w beczce cementu.
Chryste, co ja robię...
Max odłożył ksiażkę, na okładce której, dumnie widniał tytuł: "Żegnaj laleczko". Zaczyna mi odwalać, żebym w mojej robocie czytał jeszcze czarne kryminały. Pociąg już zbliżał się do Jewell, a jeśli w miasteczku nie było kolei, to autobus, ważne, żeby miał chwilę na poczytanie. Schował książkę do swojej torby i uśmiechnął się niemrawo, do swojej towarzyszki podróży. Licealistka, która pewnie wracała na weekend z internatu, albo miała jakieś sprawy w małym miasteczku, z którego pochodziła... Tak jak i Max.
Sprawy... Mroczne sprawki, rzeczy które umykają zrozumieniu normalnych ludzi. Ale nie mógł odmówić Aidanowi i na jego wezwanie, jak zwykle się stawił.
Kiedy jego stopy dotknęły chodnika przed dworcem, odruchowo sięgnął po papierosa i zapalniczkę Zippo, którą odpalił zgrabnym trikiem. Nie zdążył się nawet zaciągnąć, kiedy zdał sobie sprawę, że przecież jest w trakcie roboty. A papierosy przytłumiają węch... Zgasił więc peta i wrzucił go do śmietnika.
Poprawił torbę na ramieniu i szczelniej opatulając się kurtką ruszył w kierunku miejsca, gdzie mieli się spotkać.
Już z daleka poczuli swoje zapachy... Na ich twarzach pojawił się uśmiech, który poszerzał się w miarę tego, jak Max zbliżał się do Delorii.
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 40 lat
PRACA : właściciel ubojni
PD : 13
Re: Ulica ψ Pią Gru 07, 2018 12:44 pm
Cathan nawet nie zdążył odpowiedzieć, kiedy Delorii rzucił się w nos znajomy zapach, a zaraz za tym znajoma sylwetka, która zbliżała się sprężystym krokiem. Max był jednym z tych członków watahy, którzy mimo przeszłości, którą woleliby zapomnieć (a zresztą kto z nich nie miał takiej przeszłości?), doskonale się sprawdzał przy okazji różnych zadań. Częściowo ze względu na piastowany zawód, częściowo dzięki wykazywanej inicjatywie. Niczego nie trzeba mu było dwa razy powtarzać, co i wpływało na to, że Aidan jakkolwiek zwykle mrukliwy, przy Ayersie pozwalał sobie na odrobinę luzu.
Poprosił o spotkanie głównie ze względu na to, że Max płynnie poruszał się pomiędzy Astorią a Jewell, tymczasem Deloria tego pierwszego unikał jak ognia. Wolał zostawić wampirom i demonom wielkie miasto, niech urządzają tam sobie własny plac zabaw. Tak długo, jak trzymali się z daleka od ich terenów, Deloria miał to w dupie. Sprawy zaczęły się jednak komplikować, a nie dalej jak parę dni temu doszły go słuchy o wypadku w tamtym rejonie. Dlatego pierwszym co zrobił, był kontakt z Ayersem. Aidan po cichu liczył, że zaufany wilkołak powie mu coś więcej niż to, co podali w wiadomościach. Alfa miał jakieś złe przeczucia odnośnie tego wszystkiego.
- Ayers - powitał go po nazwisku, pozwalając sobie nawet na coś, co przypominało krzywy uśmiech. - To Cathan, Cathan, to Max - przedstawił ich sobie krótko, niedbale wskazując ręką. Skoro pojawił się jego znajomy, wręczył Nightwalkowi wizytówkę, dodając, by w razie potrzeby dzwonił. Sam natomiast ruszył za Maxem. Jakąkolwiek rozmowę podjął dopiero wtedy, gdy oddalili się już kawałek.
- Co tam słychać w szerokim świecie? - Zapytał luźno. - Idziemy na jakiś krwisty stek do Niedźwiadka, czy wolisz od razu przejść do rzeczy? - Dodał, poniekąd dając mu wybór. Mógł być zmęczony po podróży.
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 31
PRACA : prywatny detektyw
PD : 20
Re: Ulica ψ Pon Gru 10, 2018 5:19 pm
Max pozdrowił Cathana ruchem głowy, przyglądając mu się nieufnie. Niemniej, skoro Aidan nie był w żaden sposób zaalarmowany, to pewnie nie trzeba było sie obawiać. Kolejny zabójca w miasteczku.
- Jestem prosto z drogi... Chętnie bym coś zjadł, ale zacznijmy od konkretów. - zaproponował, ruszając w kierunku i tempie, jakie nadawał jego towarzysz.
Inaczej będzie go męczyła ciekawość i posiłek będzie do bani. No może nie do bani, ale lepiej interesy załatwić z początku, a zjeść dopiero później, jak już będą formalności załatwione.
- Co się dzieje? - zapytał, kierując spojrzenie w kierunku restauracji, no ogólnie rzecz biorąc...
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 40 lat
PRACA : właściciel ubojni
PD : 13
Re: Ulica ψ Sro Gru 12, 2018 12:56 pm
Właściwie z tego kojarzył właśnie Maxa i za to go cenił. Szybkie przejście do konkretów, brak konieczności czynienia przydługich wstępów, gotowość do działania. Podążali główną ulicą, niespiesznie. Niewielu było przechodniów, czego przyczyną mogła być paskudna pogoda, która zresztą odpowiadała nastrojom w miasteczku. Aidan wbił ręce głębiej w kieszenie, wcześniej stawiając na sztorc kołnierz płaszcza, chcąc osłonić się przed wiatrem.
- Pytanie powinno brzmieć, co się nie dzieje - mruknął ponuro. - Wypadek w kopalni, na pewno słyszałeś. Nikt nie mówi co się stało, a mi się to nie podoba. Nie wiem, może to po prostu znowu wendigo. Nie wyciągnęli tych górników - zaczął tłumaczyć. Ayers na pewno słyszał, nawet jeżeli na stałe przebywał w Astorii. Co prawda miastowych niewiele obchodziło ich los w Jewell i zwykle vice versa, ale kwestia kopalni była głośna. Być może media o nią zahaczyły. Tuż po tym, jak przestali w końcu trąbić o zanieczyszczeniu oceanu po zatonięciu statku. Swoją drogą o to też chciał zapytać Maxa, ale to potem. Nie stanowiło to dla Aidana większego priorytetu, choć instynkt podpowiadał pytanie: co jeśli te dwa wypadki to nie jest przypadek?
Max mógł znać z opowieści pozostałych członków watahy kwestię wendigo, które przed laty terroryzowało okolicę. Istoty te miały tendencję do wracania co określoną ilość lat. Nie było głupim sądzić, że to właśnie to mogło być przyczyną. Wówczas w interesie ich bądź łowców byłoby pozbycie się problemu. Ale coś tu się nie zgadzało.
- Ludzie strajkowali. Była tam skinwalkerka. Zupełnie, jakby i oni się tym zainteresowali. Trochę to dziwne - dodał, spoglądając uważnie na towarzysza i jego reakcję, chcąc ocenić, ile informacji podały media.

(tak tylko przypominam o regulaminowej długości postów, przynajmniej na długość avatara
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 31
PRACA : prywatny detektyw
PD : 20
Re: Ulica ψ Sro Gru 12, 2018 4:28 pm
(Wiesz, jak nie ma o czym pisać, to rozwlekać post jest słabo ;))
Max wydawał się nie być poruszony rewelacjami, ale chyba pierwszy raz widział Aidana przytłoczonego wieloma rzeczami. Zapamiętał go jako typa Alfy, który nigdy nie okazywał słabości, ale odpowiedzialność, jaką niosła ze sobą ta funkcja zdecydowanie mogła zmęczyć.
- To nie jest czas na Wendingo... Na pewno nie to samo, co wtedy. - zauważył poważnie, marszcząc przy tym brwi. - Poza tym wydawało mi się, że tamten problem rozwiązaliście permanentnie?
Zatrzymał się na chwilę, sięgając po gazetę, która byłą sprzedawana na małym straganiku. Nie udało się jeszcze odnaleźć wszystkich ciał w kopalni... brzmiał jeden z tytułów, z resztą słabo zredagowany.
Zapłacił za gazetę dziadkowi, próbującemu ogrzać ręce o papierowy kubek kawy i ruszył dalej, składając gazetę na pół.
- To musimy się do nich wybrać... Mogą mieć więcej informacji. - pierwszy krok śledztwa, zanim rzucisz się na głęboką wodę, sprawdź kijem jak głęboka jest. W tym przypadku oznaczało to próbę zebrania wszystkich informacji jakie się da.
Max może i liczył na chwalebną śmierć, ale wybieranie się do kopalni bez przygotowania byłoby największą głupotą.
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 40 lat
PRACA : właściciel ubojni
PD : 13
Re: Ulica ψ Czw Gru 13, 2018 10:17 am
Problem z Aidanem polegał na tym, że swojej funkcji nigdy nie chciał. Poprzedniego alfę zabił nie dlatego, że ostrzył sobie kły na jego stanowisko, a dlatego, że dopuścił się obrzydliwego zaniedbania, przez które zginęła najbliższa Delorii wilczyca. Nie zapominało się o takich rzeczach; dotychczas żyli jednak na pokojowej stopie i nikt nie upominał się o władzę, po którą Aidan sięgnął siłą.
- Wendigo migrują. Jeśli w jednym miejscu uda im się uciec, mogą żerować gdzie indziej - wyjawił, choć sam nie był przekonany, aby to był akurat problem, przed którym stanęli ludzie w kopalni. Aidan zdawał sobie doskonale sprawę, że mogły to być jakieś inne istoty, o których nawet nie wiedzieli, że zamieszkują te tereny. Coś mogło tu też przypełznąć. Tuneli było wiele, a niektórzy starsi mieszkańcy plotkowali nawet, że niektóre tunele sięgają aż do tej drugiej, nieczynnej od dziesiątek lat kopalni. Deloria sam nie wiedział, czy w to wierzyć.
- Też o tym pomyślałem - skinął głową, wdzięczny, że Max doskonale wpasowuje się w jego tok rozumowania. Jak to dobrze było, gdy nie musiał komuś tłumaczyć wszystkiego jak krowie na rowie. Jednak do skinwalkerów nie dało się po prostu pójść. Skontaktować się z nimi było równie ciężko. - Tylko że to nie takie proste. Wiemy, gdzie w teorii znajdują się ich tereny, ale w praktyce dostać się tam... - westchnął. Wolałby mieć święty spokój, jak chyba każdy. Jak na złość, cały świat starał się mu udowodnić, że nie ma co na to liczyć. - Będzie trzeba spróbować. Ale nie mogę zagwarantować, że nas tam przyjmą z otwartymi ramionami, nawet jeżeli zawsze żyliśmy w zgodzie. - Max znał tę historię. Ich dwie rasy, związane ze sobą od hoho i jeszcze trochę. Pomagający sobie. Ale to było kiedyś, a teraz?
- Ile masz czasu na pobyt tutaj? Mogę liczyć, że mi z tym pomożesz? - Zapytał kontrolnie. Zerknął na trzymaną przez Maxa gazetę, ale się nie odezwał, nawet jeżeli miał ochotę zmiąć ją w kulkę i wyrzucić do śmietnika.
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 31
PRACA : prywatny detektyw
PD : 20
Re: Ulica ψ Czw Gru 13, 2018 2:31 pm
Niestety z władzą zawsze idzie pod rękę odpowiedzialność. Mało ludzi to tak naprawdę rozumie. Szczególnie w watasze ta odpowiedzialność jest bardzo duża. Poprzedniego Alfę trzeba było odsunąć, ale to wcale nie znaczy, że Aidan powinien nim zostać. Nawet jeśli dobrze wywiązywał się ze swoich zadań.
- Migrują... Ale raczej wiedzielibyśmy o innych mordach, zanim by znalazł tę kryjówkę. Chyba, że było drugie, które było w letargu w czasie, gdy polowało to nasze... - nie, to też nie trzymało się kupy. - Tyle, że one są równie terytorialne jak my... O ile nie bardziej.
Pokręcił głową, naprawdę nie było tutaj nad czym gdybać.
- Jak wejdziemy na teren Skinwalkerów, to oni sami nas znajdą. Poza tym to nie pierwsze tropienie, w jakim będę brał udział. - uśmiechnął się szelmowsko i kiwnął głową w niemej odpowiedzi i akceptacji tego, że może nie być to przyjacielska pogawędka.
- Im mniej nas tam pójdzie tym lepiej... Jeden poseł może paktować, dwóch pokazuje naszą nieufność, więcej to już inwazja. - zauważył, zatrzymując się wreszcie przed restauracją.
- Nie mam nic innego do roboty. I tak przyjechałem żeby pobiegać i zapolować. Równie dobrze mogę zapolować na Wendigo.
Gazety to dobre źródło informacji, przynajmniej wstępnych. Jeśli wie się jak szukać i gdzie, można połączyć kilka faktów.
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 40 lat
PRACA : właściciel ubojni
PD : 13
Re: Ulica ψ Pią Gru 14, 2018 2:01 pm
Wilkołacze prawo pozostawało od lat niezmienne. Aidan nie śmiałby go zmieniać, nie sądząc z zresztą, by spotkało się to z przychylną reakcją reszty społeczności. Część z nich wciąż pamiętała poprzednika Delorii, zresztą nie działo się to przecież aż tak dawno. Prawo najsilniejszego. Jak dotąd nikt nie próbował z niego korzystać, ale nie znaczyło to, że do tego w końcu nie dojdzie. Czekał na ten dzień. Władza czekała, wystarczyło tylko po nią sięgnąć.
- Wendigo lubią sobie robić zapasy. Zwykle znikało pięć, dziesięć osób, a przez kolejne lata nic się nie działo. Górników zaginęło kilkunastu, więc gdyby to faktycznie było to, nikt więcej nie musiałby już zaginąć. - Zdecydowanie nic tutaj nie trzymało się kupy, choć nie można było tego całkowicie wykluczyć. Teoretycznie miało to jakiś sens, ale to głównie instynkt podpowiadał, że nie wszystko jest takie, jakie się wydaje. Zwykle starał się instynktu nie ignorować.
- Właśnie dlatego skontaktowałem się akurat z tobą - ponownie pozwolił sobie na cień uśmiechu. Wiedział, czym zajmuje się zawodowo Max, wiedział więc, że będzie miał znacznie mniejszy problem z takim zadaniem niż ktokolwiek inny. - Spotkałem jedną skinkę na strajk u, ale nie miałem z nią okazji porozmawiać. Jak szybko mógłbyś wyruszyć? - Zapytał, pierwszą wypowiedzią podkreślając, że skini owszem, wychodzili poza osadę, ale bardzo rzadko. Wątpliwym było, żeby ot tak udało im się na jednego trafić i spróbować go przekonać, żeby ich zaprowadził do osady.
Weszli do środka restauracji, która właściwie była bardziej przydrożnym barem. Można tu było zjeść niezłe burgery. Było to jeden z lokali, które zaopatrywała ubojnia, więc przynajmniej miało się gwarancję, że mięso było pierwszej jakości, nawet jeśli lokal wyglądał raczej skromnie.
- Do pełni jeszcze trochę czasu zostało - zauważył. 23 listopada wydawał się w tej chwili datą bardzo odległą. - Co z tym statkiem w Astorii? Wiesz coś? - Zapytał, gdy zajęli jeden ze stolików.
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 31
PRACA : prywatny detektyw
PD : 20
Re: Ulica ψ Pią Gru 14, 2018 4:41 pm
Tyle dobrego, że Aiden mógł ustąpić dobrowolnie, jeśli pojawiłby się jakiś rywal, który uznał, że byłby lepszym przywódcą. Póki co alfa watahy cieszył się sporym szacunkiem, wśród swoich wilków, czy właściwie rodziny, bo wataha takową była i często zupełnie zastępowała więzi społeczne z ludzi z przeszłości wilkołaka.
- Nah... - mimo wszystko Max dalej odrzucał możliwość wendigo.
Po prostu nie pasowało mu to do schematu. Z drugiej strony w swojej pracy nauczył się już tego, że żadna sprawa nie trzyma się schematu. Skoro ludzie potrafili być pokręceni, to co dopiero coś paskudnie nadprzyrodzonego?
- Zjem, zostawię Ci rzeczy i mogę ruszać... - może nie pałał szaloną chęcią do tego, zważywszy na pewną piękną skinwalkerkę i ich wyjątkowo nieudaną relację, ale zadanie było na tyle ważne, że nie można było jej odkładać.
Wszedł do środka za alfą i ruszył do stolika, najbardziej oddalonego od wejścia, tak by mógł mieć ogląd całej sytuacji i tego, kto do środka wchodzi. Nieufność stawała się jego drugą naturą. Usiadł spokojnie, zrzucając torbę na miejsce obok siebie i powiódł wzrokiem za nastolatką, która pracowała tutaj, jako kelnerka. Od niedawna była w ciąży, nie wiedziała tego jeszcze, ale hormony w jej organizmie już pracowały, a Max wyczuwał to węchem.
- Wiem... Ale prócz mojego biegania i Twojej prośby pojawiło się coś jeszcze. - tutaj żywo pokręcił głową w odpowiedzi na sprawę statku. - No właśnie nie miałem czasu się tym zająć. Znalazłem szczeniaka... Młoda dziewczyna, prawie nad sobą nie panowała. Teraz jest trochę lepiej, ale pomyślałem, że lepiej by było gdyby mogła zostać tutaj.
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 40 lat
PRACA : właściciel ubojni
PD : 13
Re: Ulica ψ Today at 12:55 pm
Pokiwał głową powoli, mrużąc ciemny oczy, gdy ktoś przechodził obok i przyglądał im się. Chociaż to jedno miał w takim razie z głowy. Pozostawało liczyć, że Max się sprawdzi i oczaruje wodza na tyle, by ta zgodziła się wspomóc poszukiwania źródła problemu. Miał ją za bardzo rozsądną osobę i wierzył, że Ayres nie oberwie dzidą, kiedy tylko zbliży się do terenów skinów na odległość bliższą niż kilometr.
Zajął miejsce naprzeciwko Maxa, a gdy kelnerka się pojawiła, złożyli zamówienie. Przerwany temat podjął dopiero, kiedy odeszła od stolika. Spojrzał na Maxa czujnie, gdy ten powiedział o czymś jeszcze.
- W Astorii? - Dopytał. Aż tak to nie dziwiło. Na innych terenach zdarzało się, że wilkołaki znacznie mniej poczuwały się do odpowiedzialności za zaatakowanych ludzi, którym udało się uciec. Tutaj starał się zaradzać temu problemowi na różne sposoby. Między innymi dzięki temu żyli w tak dobrej komitywie z szeryfem.
- Pewnie. Kto to? - Zapytał, odchylając się na oparcie krzesła. Musiał wiedzieć, na kogo trzeba było mieć oko. - Może zostać, tylko niech pamięta, że nasz teren, nasze zasady. Żadnego zabijania ludzi - nie było w jego głosie groźby czy reprymendy. Max to wiedział, podobnie jak reszta. Na przestrzeni lat zdarzały się jednak wypadki. Mimo to właśnie po to był chociażby Aidan - żeby im zapobiegać. Sam miał już na karku tyle lat, że panował nad sobą dość dobrze i był w stanie spacyfikować młodego wilka, jeśli ten postanowiłby się za bardzo rozpanoszyć. Zwierzęca natura zwierzęcą naturą, ale oni na swój spokój pracowali sporo lat. Na korzyść nieznajomej dziewczyny na pewno działało to, że Aidan jeszcze pamiętał, jak sam pomagał Dianie. Też na początku nad sobą w ogóle nie panowała.
- Udało mi się wypracować kompromis z szeryfem, ale jak kolejni ludzie zaczną ginąć, to zrobi się bajzel - dodał mimochodem. - W razie czego wiesz, gdzie mnie szukać, możesz ją do mnie przysłać. Pełnia już niedługo - dodał.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Sponsored content
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry Strona 1 z 1
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematuSkocz do: