Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Carpe Diem
Konto Techniczne
Carpe Diem
Czytelnia Kv0xLQPj_o
PD : 306
Czytelnia ψ 2/11/2018, 19:07
[You must be registered and logged in to see this image.]
CZYTELNIA
⇜  dostępna ⇝


Prostokątne pomieszczenie będące zarówno biblioteką, jak i czytelnią. Księgozbiór jest okazały oraz bogaty w rzadsze woluminy. Bez względu na przekonania, każdy znajdzie pomiędzy grzbietami książek coś dla siebie.
Powrót do góry Go down
Adora Lovecraft
Postać NPC
Adora Lovecraft
WIEK : 23 // 1602
PRACA : mecenas sztuki
PD : 34
SKĄD : Wyspy Brytyjskie
Re: Czytelnia ψ 13/2/2019, 11:50
9 listopada 2018 r.


Przyjazd potomkini napawał Adorę dobrym humorem. W końcu miałaby bowiem dostrzec jakąś przyjazną twarz w tym morzu wrogo nastawionych do niej wampirów. Częściowo mogła mieć pretensje tylko do samej siebie i pewnie w jakiś sposób istotnie tak było. Sytuacja drażniła o tyle, że pewnie część owej wrogości przejdzie również na pannę Baker, przez sam fakt bliskiego stopnia pokrewieństwa jej i Adory. Nie było to jednak nic, z czym by sobie nie poradziły. Faktem było jednak, że Lovecraft liczyła, iż Elsie i jej radosne, otwarte podejście do innych przysporzy chociaż samej młódce odrobinę lepsze przyjęcie, niż stałe podejrzenia i dopatrywanie się wszędzie podstępu. Nie należało wszak zapominać o prostej radości płynącej z nadchodzącego Przesilenia. A to, co miało wydarzyć się w trakcie, stanowiło już zupełnie osobną kwestię.
Tego wieczora Adora, oczekując Elsie, zaszyła się w czytelni. Wciąż korzystała z gościnności Cosimo, choć coś podpowiadało jej, że owa gościnność brała się raczej z faktu, że wolał mieć ją na oku. Godziła się na to w taki czy inny sposób, jakby podkreślając, że nie ma złych zamiarów. Wszystko znacznie się pokomplikowało, a choć nigdy nie zapędziłaby się w swoich przewidywaniach tak daleko by sądzić, że pójdzie gładko, to co zastała na miejscu przerosło jej najśmielsze oczekiwania. Od nielegalnych potomków, poprzez stare, trudne znajomości, na problemach z demonami  i podejrzaną księgą kończąc.
Zaczytana w znanych już na pamięć Legendach arturiańskich, chwilowo zapomniała o bożym świecie. Wracanie pamięcią do czasów, które wolałaby nie pamiętać stanowiło ostatnio jej kotwicę, trzymającą ją kurczowo przy powziętych celach. Nie chciała dać się zdekoncentrować, ale okazało się to trudniejsze niż sądziła, natrafiając na pewien opór wśród lokalnej społeczności. Nie miała im tego za złe. Przyzwyczajeni do wygody całkowitego życia w dyskrecji, nawet nie chcieli słyszeć o drobnym odstępstwie od tej reguły. Był to pewien rodzaj hipokryzji, bo Adora mogłaby się założyć, że i tak część wampirów prędzej czy później dokonała na tych terenach morderstwa, które udało się zatuszować nawet przed bacznym wzrokiem szeryfa. Kary były surowe, o czym przybyły z Lovecraft i Baker Santiago, mógł się już przekonać.
Wampirzyca siedziała nieopodal ognia, rozpalonego w kominku. Płomień grzał wiekowe kości. Adora już dosyć dawno się nie pożywiała, ale w jej wieku nie było to konieczne aż tak często, jak chociażby w wieku Elsie. Lovecraft wyglądała niemal posągowo, gdy siedziała tak bez ruchu z książką na kolanach, ubrana w prosty, czarny kostium. Jedyną ozdobą był pierścień na palcu, a czarne włosy spływały swobodnie na ramiona. Uczuliła już ochronę, gdzie skierować pannę Baker, gdy ta pojawi się w skromnych progach posiadłości.






[You must be registered and logged in to see this image.]
darling

Do you want him to see you like this?
Powrót do góry Go down
Elsie Baker
Czytelnia Lucrezia-Borgia-lucrezia-borgia-32038917-245-198
WIEK : 22
PRACA : wizażystka
PD : 26
Re: Czytelnia ψ 14/2/2019, 02:26
A więc to był dom męża Adory! Elsie spodobała się willa Farnese i wprost nie mogła doczekać się poznania samego Elrica...Cosimo...jak tam go teraz zwą. Przez lata nasłuchała się o nim wszystkiego, co najgorsze, ale Adora bywała zamknięta w sobie. Fakt, że poświęciła mu tak dużo nienawiści uwagi i że została jego żoną mógł równie dobrze świadczyć o tym, że Farnese jest najbardziej fascynującym wampirem w Ameryce. Plotkarska Elsie bardzo chciała wiedzieć więcej i wyrobić sobie własną opinię, ale chociaż jej talentem (wykorzystywanym często przez samą Adorę) było udawanie niedomyślnej i wyciąganie informacji od innych, to nigdy nie ciągnęła za język własnej stwórczyni. Przy pewnych tematach Adora po prostu zamykała się w sobie, a Elsie napawało to pewnym lękiem.

Zresztą, Elsie rozumiała jak to jest, nie chcieć o kimś rozmawiać ani nawet myśleć. Minęło już tyle lat, a sama nie mogła czasami odegnać myśli o Jamesie. Od dawna był sześć stóp pod ziemią, a mimo to wciąż rozważała, czy nie powinna była go sama zabić. Czasem wstydziła się okazanego wtedy miłosierdzia, a czasem własna wielkoduszność napawała ją dumą. Czy Adora też żałowała, że przemieniła Cosimo, albo że nie zdążyła się na nim zemścić?
Jakie to musi być uczucie, poślubić kogoś na wieczność, a potem być skłóconym przez wieki? Elsie nigdy nie rozważała ślubu ani nawet dłuższego związku jako wampirzyca. Był jeden wampir, z którym spędziła miło dłuższy okres niż kilkanaście tygodni, ale gdy tylko uświadomiła sobie, że śpią ze sobą zbyt długo - zamknęła się w sobie. On zresztą też nigdy nie był zbyt otwarty. Nie wiedziała, co się teraz z nim dzieje, ani czy spotka w Astorii starych znajomych. Zatrudniła się jako wizażystka w zakładzie pogrzebowym Filona, ale poznali się dopiero przy tej okazji.

Elsie mniej więcej znała powód przyjazdu do Astorii, ale szczegóły były równie tajemncze jak cała historia z Farnese. Polityka okazała się na tyle ważna, że po latach Adora zdecydowała się spotkać z krnąbrnym potomkiem. Elsie żałowała nieco, że musiała przybyć do miasta trochę później niż Adora i Santiago (prawdę mówiąc, wciąż nie ufała temu brutalowi i postanowiła poznać go lepiej aby dowiedzieć się, co jej stwórczyni w nim widzi) i opuściła zebranie wszystkich wampirów. Miała nadzieję, że Adora opowie jej, jak poszło.

Gdy przybyła do willi, ochrona od razu skierowała ją do czytelni. Wkrótce Adora usłyszała stukot obcasów - jedną z zalet wampiryzmu było niemęczenie się chodzeniem na szpilkach! Elsie ubrała się elegancko, w karmazynową sukienkę koktajlową własnego projektu i czarny trencz. Na wypadek spotkania nieznajomych wampirów miała przylepiony do twarzy radosny uśmiech - jej wesołe podejście do życia bywało jednak tylko grą, choć przeplataną momentami szczerego entuzjazmu (nie była jeszcze tak znudzona życiem jak starsze wampiry). Gdyby nie perspektywa nowego, niezależnego życia u boku bogatej i wyemancypowanej stwórczyni, Elsie pewnie wytrzymałaby jeszcze kilka miesięcy w karczmie ojca, a potem rzuciła się do morza. Po przemianie usilnie chciała się stać nową osobą - wytworną, silną i beztroską. Ale nie tak łatwo było porzucić starą siebie i pannę Baker wciąż dopadała czasem melancholia. Na szczęście nie dziś. Dziś wszystko było nowe i ciekawe.

-Dobrze cię widzieć. - przywitała się ze szczerym entuzjazmem. Możliwe, że Lovecraft wybrała Elise Baker na potomkinię właśnie ze względu na jej prostolinijność. Po całej historii ze zdradzieckim potomkiem, w Elsie mogła czytać jak w otwartej księdze. A Elsie używała własnego wdzięku, sprytu i pozy głupiej blondynki, aby czytać w innych i przekazywać plotki i spostrzeżenia swojej stwórczyni.
-Wszystko w porządku? Jak się sprawuje Medoni? - no właśnie, mimo próby neutralnego wstępu, nie mogła ukryć swojej rezerwy w stosunku do Santiago. Nie wiedziała jeszcze, że na swojej pierwszej misji zdążył zabić trzy nastolatki. A chętnie dowiedziałaby się o jego karze i gdyby miała taką możliwoć - na pewno przyszłaby popatrzeć. Przystojny brutal fascynował ją i niepokoił zarazem, a nie ma nic bardziej podniecającego niż kara wymierzona komuś, kto ma się za silnego. Dekady wampirzej dekadencji wzbudziły w Elsie upodobanie do dość niepokojących rozrywek oraz pewną pogardę dla och-jakże-silnych-osiłków.






Powrót do góry Go down
Adora Lovecraft
Postać NPC
Adora Lovecraft
WIEK : 23 // 1602
PRACA : mecenas sztuki
PD : 34
SKĄD : Wyspy Brytyjskie
Re: Czytelnia ψ 14/2/2019, 15:17
Adora oszczędziła Elsie większość szczegółów, dotyczących jej relacji z Cosimo. Nie zrobiła tego jednak z premedytacją, w każdym razie nie do końca. Problem tkwił w tym, że trudno było tę sprawę przedstawić w sposób obiektywny i w zależności od tego, kto akurat snuł opowieść, fakty mogły przedstawiać się zgoła odmiennie. Panna Baker znała tę historię tylko od strony swojej stwórczyni, która w żołnierskich słowach sprowadziła to wszystko do rzekomego podstępu, którego dopuścił się Elric, zupełnie pomijając w tym wszystkim i swoją winę. Należało jednak zauważyć, że Adora dość krótkowzrocznie wciąż uważała to jego winę za znacznie przeważającą w tym wszystkim, zupełnie zgodnie z myślą o belce we własnym oku, której się nie dostrzega. Lovecraft nie bywała aż tak zamknięta w sobie, a jednak wyjątek od tej reguły stanowiła właśnie wyżej wspomniana, drażliwa sprawa jej pierwszego potomka. Być może właśnie ze względu na tę relację, z taką pasją starała się przekazać Elsie, że James nie jest wart tych wszystkich rozmyślań, które mu poświęcała. Morgause była pod tym względem paskudną hipokrytką, łatwiej było jednak doradzać innym, samemu nie stosując się do własnych rad. Godność była pojęciem bardzo szerokim; a więzi z Cosimo wykraczały poza wzniosłe, śmiertelnicze romanse. Wszak to o krew się tu rozchodziło, o krew podwójnie. Więź stwórcza i więź zaślubin. Więź picia własnej krwi. To dlatego Adorę charakteryzowała taka gwałtowność, gdy w grę wchodził Farnese i właśnie dlatego odradzała każdemu wampirowi zadzieranie z kwestiami, których nie rozumie. Dlatego tak potępiała Luciano za przemienianie w celu stworzenia sobie małej armii; dlatego zawsze odmawiała udziału w Krwawych Zaślubinach innych wampirów. Zupełnie jakby nie mogła patrzeć na to, jak popełniają błąd, którego będą żałować przez całą wieczność, nie mogąc uwolnić się z narzuconego samym sobie kieratu.
— Elsie, najdroższa — odparła, wstając z wygodnego fotela. Zamknęła książkę i odłożyła na pobliski stolik, sama natomiast uśmiechnęła się ciepło do potomkini. Podeszła, by złożyć dwa przelotne niczym motyle pocałunki na policzkach młodej wampirzycy. Lovecraft nie była plotkarą, ale ceniła sobie umiejętność Elsie, która bezbłędnie potrafiła udawać, że to jedyne co ją interesuje. W szeregach wampirzej rasy dość łatwo było o zawirowania pomiędzy jej przedstawicielami. Długowieczni jak demony, ale nie pozbawieni możności odczuwania ludzkich emocji, zaklęci w skorupach z których nie było ucieczki, tak słabi mimo swojej niebywałej siły. Wraz z upływem lat wkradało się w życie pewne znudzenie, ale Adora starała się jak mogła z tym uczuciem walczyć.
— Usiądź — wskazała fotel naprzeciwko tego, który sama zajmowała. Ogień trzaskał wesoło w kominku, a Adora przekrzywiła lekko głowę na pytanie Elsie. Bardzo żałowała, że wampirzycy nie udało się dotrzeć w porę na spotkanie, ale nie było co tego roztrząsać. Należało jej wszystko po trosze streścić, tak by nic jej nie pominęło, skoro obecnie dla niej również Astoria miała stać się drugim domem.
— Medoni... Ma jak sądzę małe problemy przystosowawcze — skrzywiła się nieznacznie. Usiadła i odłożoną książkę położyła sobie na kolanach, bezwiednie bawiąc się rogiem twardej oprawy. — Reguły tutaj wyglądają nieco inaczej niż te, do których przywykł. Prawdziwy potomek Luciano. W jego stronach główny priorytet to utrzymanie tajemnicy naszego istnienia, a trup ściele się gęsto. Tutaj natomiast zabicie śmiertelnika jest surowo karane, na co cię zresztą uczulam — uśmiechnęła się nieco kwaśno. Determinacja Santiago była tym, co spodobało się Adorze, nawet pomimo wykazywanej przez niego brutalności. Nie widziała w nim jednak tępego osiłka, a raczej kogoś doprowadzonego na sam skraj wytrzymałości, kogoś, komu wszystko odebrano. Ci, którzy nie mieli już nic, byli bardzo niebezpieczni. Był tak zacietrzewiony w potrzebie zemsty, że nie baczył na konsekwencje. Niestety obecność Valentiny wszystko skomplikowała w tym zestawieniu, a choć Adora wciąż nie wiedziała dokładnie, jak wyglądała sytuacja, miała świadomość że bezpieczeństwo tamtej krnąbrnej młódki będzie stanowiło teraz z jakiegoś powodu priorytet i ani trochę jej to nie odpowiadało.
— Jak podoba ci się Astoria? Zdążyłaś już zobaczyć coś ciekawego? Poznać kogoś? — Zapytała, nim przejdą do konkretów, rozsiadając się wygodniej w fotelu.






[You must be registered and logged in to see this image.]
darling

Do you want him to see you like this?
Powrót do góry Go down
Elsie Baker
Czytelnia Lucrezia-Borgia-lucrezia-borgia-32038917-245-198
WIEK : 22
PRACA : wizażystka
PD : 26
Re: Czytelnia ψ 15/2/2019, 02:10
No właśnie - znów zero wzmianki o Farnese. Właśnie na podstawie tego milczenia oraz krótkiej i pełnej skrywanego napięcia opowieści o zdradzie, Elsie zbudowała sobie negatywny obraz tego człowieka wampira. A nawet nie wiedziała jeszcze o jego nowej potomkini.
Szkoda, że nie było szans na ukrycie więzi łączących Adorę i Elsie - zbyt długo poruszały się w wampirzej społeczności razem, zawsze nierozłączne. Elsie nie była już formalnie złączona więzią, ale nigdy nie wyzbyła się lojalności ani nie odzyskała anonimowości. Pewnie byłaby dla swojej stwórczyni bardziej użyteczna, będąc w Astorii incognito. Kto wie, może nawet 'zaprzyjaźniłaby'
się z Valentiną - w końcu w mieście nie było zbyt wiele młodych wampirzyc, a nowa twarz zawsze pomaga trochę na nudę. Zwłaszcza, że Elsie lubiła się bawić - choć w świetle informacji o tutejszym prawie, nie była pewna czy jej podejście zabawy będzie odpowiadać lokalnym mieszkańcom.
Ale cóż, nawet w świetle podejrzliwości trzeba pracować z tym, co się ma.
Usiadła i uważnie wysłuchała tego, co Adora ma do powiedzenia o Medonim i lokalnych regułach. Uniosła ze zdziwieniem brwi. Była zaskoczona nie tyle tym, że Santiago = kłopoty (logiczne), co skostniałymi regułami w Oregonie.
-Rozumiem. - zamierzała się trzymać reguł, nawet kosztem własnej zabawy. -Ale...co robią jeśli nasz sekret może wyjść na jaw, a hipnoza nie gwarantuje rozwiązania problemu? - wzdrygnęła się lekko. Pamiętała, jak Adora opowiadała jej o pogromie w Europie i jak na jej logikę łatwiej było pozbyć się zwłok niż kłopotliwych wspomnień...czy nienawiści. -W imię humanitaryzmu są gotowi zaryzykować powtórkę z Europy?
Nie sprzeciwiała się zasadom tutaj panującym, ale była...zdziwiona.
-Medoni już zdążył kogoś zabić, tak? - uświadomiła sobie. Problemy przystosowawcze. Hmm. Robi się coraz ciekawiej. Szkoda tylko, że Santiago jak na razie był po ich stronie (jeśli można mu wierzyć), a one musiały współpracować z resztą. Tym bardziej Elsie musi zachowywać się nienagannie, pokazać klasę i zrozumienie dla tutejszych reguł.
-Podoba mi się tu, choć nie zobaczyłam jeszcze zbyt wiele. Przybyłam tu najpierw, nie chciałam niczego odwlekać po tym jak nie zdążyłam na wasze zebranie. Ale przed przyjazdem nawiązałam kontakt z Filonem Halcombe, zatrudni mnie jako wizażystkę w kostnicy. W poniedziałek zacznę nową pracę i poznam go osobiście. Czytałam jego felietony w Vogue i w kwestii mody na pewno się dogadamy, ale wiesz o nim coś więcej? Czyj to potomek?
Powrót do góry Go down
Adora Lovecraft
Postać NPC
Adora Lovecraft
WIEK : 23 // 1602
PRACA : mecenas sztuki
PD : 34
SKĄD : Wyspy Brytyjskie
Re: Czytelnia ψ 15/2/2019, 11:44
W intencjach Adory nigdy nie leżało wysługiwanie się Elsie i mieszanie jej mocno we wszelkie konflikty, jakie sama Lovecraft powodowała tu i tam. Nie była to kwestia braku zaufania, raczej zwykłej troski. W ich społeczeństwie to stwórcy byli odpowiedzialni za potomków, nawet wówczas, gdy więzi były zerwane. Działało to jednak i w drugą stronę. Występki jednych czy drugich często były rozpatrywane przy ewentualnych sądach, a wyniki bywały różne. Choć panna Baker była przydatna, Adora nigdy nie naraziłaby jej świadomie na niebezpieczeństwo. Nawet Morgause zdarzały się przebłyski bezinteresowności. Sporo ryzykowałyby wobec tego udając, że nie łączy ich żadna znajomość. Kłamstwa i oszustwa miały swoje granice, a delikatna sprawa w jakiej tutaj przyjechała, sama w sobie stanowiła ogromne ryzyko, co dopiero otwarte knowanie przeciwko Cosimo. Nie o to tutaj chodziło. Należało odłożyć swary na bok i zająć się sprawą nadrzędną, jaką była kwestia Przesilenia i Kanclerza. Nawet jeżeli Adora miała ochotę zgrzytać zębami, ilekroć ktoś wspomniał imię Elric czy Valentina. Musiały obie z Elsie udowodnić, że są godne zaufania, w przeciwnym wypadku ominie je cała zabawa, a to, co sobie zaplanowała znowu zostanie wydarte jej z rąk. Lovecraft i tak była zła sama na siebie, że już kilkukrotnie dała się ponieść emocjom, mimo to starała się jak mogła być szczerą i grzeczną, niemniej pewnych złośliwości nie mogła ot tak po prostu się wyzbyć.
Kwestia reguł tego typu nie powinna dziwić aż tak bardzo; było to powszechne postępowanie na terenie Ameryki Północnej i Środkowej, to południowcy mieli pod tym względem bardzo luźne podejście. Sami się do tego przyczynili, a w miejscu, gdzie ludzie z taką łatwością znikają, nikt nie przejmuje się zaginionymi. Inaczej sprawy miały się tutaj, w Oregonie.
— Po prostu są nadzwyczaj ostrożni i jak dotąd podobna sytuacja nie miała miejsca. W trakcie spotkania byli dość niechętni idei powrotu do świętowania Przesilenia, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że mają pewien opór przed nieskrępowanym polowaniem... Niemniej Przesilenie się odbędzie, a Kanclerz się pojawi — zabębniła długimi paznokciami w oprawę księgi. Adora mogła jedynie obserwować i wyciągać wnioski. Goszczono ją przez ostatnie lata w niektórych społecznościach, innych unikała jak ognia, nie chcąc by wiedza o tym, że przeżyła pogrom dotarła do uszu Cosimo. Ale wciąż gdzieś tam była; przyglądając się, jak radzono sobie w USA z tym, z czym Europa nie była w stanie sobie poradzić. Do dzisiaj nie było tam bezpiecznie.
— Nie mam pojęcia czy zdążył, to wszystko domysły. Plotki latają tam i z powrotem. Najlepiej jeśli zapytasz go sama. Zrobił się strasznie nerwowy — jak my wszyscy dokończyła w myślach. Napięta atmosfera udzielała się bardzo szybko. Do uszu Adory dotarły jedynie jakieś odległe plotki o karze, która miała rzekomo spotkać Medoniego, ale nie miała jeszcze okazji zapytać go, co dokładnie się stało. Domniemała, że może chodzić o morderstwo. Santiago nie wykazywał pod tym względem wielu skrupułów, wszak wyrwała go wprost z natłoku katowskich obowiązków.
— Rozczaruję cię, ale tego niestety również nie wiem. Jeszcze nie przedstawiono mi Filona, zatem nie będę w stanie pomóc. Jesteśmy tu gośćmi, cieszę się zatem, że udało ci się już zawrzeć jakąś znajomość — przyznała, wysłuchawszy Elsie. Zgadywała, że Halcomb był jednym z wampirów odpowiedzialnych za porządki, ale nie miała okazji z nim porozmawiać, a tym samym nie miała też pojęcia, któż mógł być jego stwórcą. Społeczność Oregonu była dosyć liczna i spamiętanie wszystkich koligacji mogłoby być kłopotliwe. — Okazało się jednak, że Cosimo dorobił się potomkini, trochę młodszej od ciebie, pyskatej i bezczelnej — żaden grymas na twarzy Adory nie zdradził, jak bardzo ta informacja wyprowadzała ją z równowagi, ilekroć wracała do tego pamięcią. Nie chciała jednak, żeby stosunek jej potomkini był nacechowany negatywnie, wystarczyła jej mała wymiana zdań z Valentiną sprzed kilku dni. Adora nigdy nie powiedziała Elsie, co zrobiła z pierwszą potomkinią męża, chociaż przypuszczała, że dzień wyjawienia takiej informacji nie jest perspektywą odległą. Kłóciło się to jednak mocno z obrazem Adory jako poszkodowanej w całym tym bagnie, zatem odkładała to w czasie możliwie jak najbardziej.






[You must be registered and logged in to see this image.]
darling

Do you want him to see you like this?
Powrót do góry Go down
Elsie Baker
Czytelnia Lucrezia-Borgia-lucrezia-borgia-32038917-245-198
WIEK : 22
PRACA : wizażystka
PD : 26
Re: Czytelnia ψ 15/2/2019, 16:30
Elsie zaczęła nerwowo bawić się bransoletką. Wieści o Medonim i zainteresowanie Adory JEJ znajomościami mówiły jej, że są w Astorii nieco osamotnione. Plotki o wybrykach Medoniego wcale nie polepszały sytuacji.
Westchnęła, rozglądając się po eleganckiej czytelni. Goście. Cóż, wobec temperamentu Santiago i zagadkowej przeszłości Adory i Cosimo, tylko ona zaczynała tutaj z czystą kartą. Będzie musiała się starać.
-Czyli…w trakcie Przesilenia będziemy mogli zabijać? Bez ograniczeń czy zakładają jakieś nowe, tutejsze reguły? -zastanowiła się głośno. Ciekawiła ją ta społeczność i w sumie zapragnęła ich zrozumieć.
-Skoro wampiry są tutaj od lat, to jak rozwiązują problem niestarzenia się? - sama Elsie flirtowała zdecydowanie zbyt wiele, więc co kilka lat przeprowadzała się na drugi koniec Ameryki aby nie rozpoznał jej żaden z ekskochanków. Niestety Amerykanie też lubili się przeprowadzać, więc kiedyś musiała wmówić jednemu, że jest córką tamtej Elsie, a potem go zahipnotyzować. Od tego czasu unikała Florydy - zbyt wielu tam emerytów.
Może byłoby milo zamieszkać gdzieś w pokoju, na dłużej. Mając więcej kontaktu z innymi wampirami niż podczas wymiany listów ze stwórczynią. Może.
-Zapytam. - uśmiechnęła się delikatnie, wyobrażając sobie jego…nerwy. Kiedyś bała się takich mężczyzn jak Medoni. Teraz ją bawili i fascynowali zarazem.
-Holcomb wydaje się w porządku i tak czy siak…malowanie trupów da mi wgląd w to jak ściele się trup w tym mieście. uśmiechnęła się kwaśno. Może jest tutaj mniej nadprzyrodzonych morderstw niż choćby w rejonach Medoniego, ale na pewno są jakieś wpadki. Tym bardziej, że wampiry nie były jedynymi niezwykłymi istotami w Astorii.
Adorze udało się zachować spokój przy wzmiance o Valentinie, ale za to Elsie rozdziawiła usta jak zdziwiona rybka.
-Potomkinię? - powtórzyła zszokowana. Nie wiedziała nic o jego poprzedniej potomkini, ale doskonale wiedziała z jaką powagą Adora podchodziła do tworzenia potomków. Elsie nigdy nie dostała na to pozwolenia.
-Więc zabawy ze śmiertelnikami są dla niego nielegalne, a TO…? - zmarszczyła lekko brwi mając na myśli nowego potomka. Prawdę mówiąc, nie wiedziała, na ile to nieodpowiednie po zerwaniu więzi i czy Adora miałaby w tej sprawie coś do powiedzenia. Sama była zbyt blisko ze stwórczynią żeby tak po prostu nie przejmować się jej opinią, nawet będąc niezależną wampirzycą. Tak czy siak, tworzenie potomków bez wiedzy stwórcy wydawał się jej pewnym faux pas.
-No nic, przywyknę do tutejszych…obyczajów. Chętnie ją poznam, skoro to prawie rówieśniczka. - uśmiechnęła się łobuzersko i nieco złośliwie. Najwyraźniej potomkini była pyskata wobec Adory (ciekawe czemu?), ale przecież Elsie może być jej nową, sympatyczną koleżanką. I przekazać potem stwórczyni swoje obserwacje.
Powrót do góry Go down
Adora Lovecraft
Postać NPC
Adora Lovecraft
WIEK : 23 // 1602
PRACA : mecenas sztuki
PD : 34
SKĄD : Wyspy Brytyjskie
Re: Czytelnia ψ 18/2/2019, 17:54
Adora spodziewała się braku zaufania; nie na darmo mówiło się, że zaufanie jest jak lustro. Można je poskładać, ale siatka pęknięć nie zniknie już nigdy, czyniąc zwierciadło w dużej mierze bezużytecznym. Zbyt wiele słów padło, zbyt wiele czynów weszło w życie... Nie dało się tego cofnąć, nie dziwiło więc, że była tutaj traktowana tak, jak była. Pod tym względem Santiago poniekąd dopasował się do ich trójki, chociaż w jego przypadku ten brak zaufania wynikał z czegoś zgoła odmiennego, o czym Adora miała bardzo mgliste pojęcie. Nie był szczególnie rozmowny, gdy temat schodził na kwestie jego zatargów z Cosimo, Lovecraft musiała zatem bazować na bardzo skromnych informacjach.
— Przesilenie z nowymi regułami nie byłoby już przesileniem, ale nie można wykluczyć, że taka propozycja padnie. Zobaczymy. Niemniej, jeżeli istotnie będzie tak, jak gdy obchodzono przesilenie przed laty, zabijanie nie spotykało się z żadnymi konsekwencjami — wyjaśniła pokrótce.
— W Astorii są od niedawna, więc pewnie jeszcze w ogóle nie wynikła taka konieczność. Z drugiej strony to duże miasto, mieszkają na uboczu. Śmiertelnicy chyba nawet nie mają się nimi jak zainteresować. — Znowu, mogła jedynie gdybać i bazować na własnych obserwacjach. Nie śmiała przypuszczać, że ktokolwiek powie jej coś tutaj wprost. Wszyscy byli beznadziejnie oddani szeryfowi, może z kilkoma z wyjątkami, przez co Adorze przypadła poniekąd rola czarnego charakteru, który pojawił się, żeby namieszać. Sama nie miała jednak sobie wiele do zarzucenia.
Tułaczka była męcząca, Adora wiedziała o tym. Byłą jednak wpisana w ich wampirzą naturę i poniekąd stanowiła kolejny aspekt ich klątwy. Żadnego miejsca nie mogły w pełni nazwać domem, postawione przed koniecznością zmieniania adresu co jakiś czas. Uciążliwe, ale niezwykle potrzebne. Być może dlatego Adora ograniczała swoje kontakty ze śmiertelnikami do niezbędnego minimum. Właściwie nie lubiła ich, zazdroszcząc im jednocześnie tego, jak bardzo byli ulotni. Było coś pięknego w tym, jak krótko żyli. Każda chwila mogła być ich ostatnią. Nigdy nie będą młodsi niż byli w danym momencie. Wampirom to odebrano, a lata przynosiły ze sobą jedynie znużenie. To, co na początku wydawało się być furtką, prowadzącą do możliwości rozwijania się, po jakimś czasie również traciło smak.
— Doskonale zatem. Nawet jeżeli nie brzmi to jak szczególnie wesołe zajęcie — przekrzywiła lekko głowę, uśmiechając się. Pełna życia Elsie raczej nie wydawała się odpowiednią osobą do zamknięcia z trupami w kostnicy, niemniej w jej słowach kryło się sporo racji. Będzie mogła na własne oczy zobaczyć, jak idzie wampirom stosowanie się do własnych reguł. — Uważaj na siebie. W mieście jest sporo demonów, a wiesz, jak mało wystarczy, żeby uzależnić się od ich krwi — dodała, przypomniawszy sobie, że to wszak istotny aspekt ich bytności tutaj. Chyba nigdzie dotąd nie pojawił się ten problem na tak zakrojoną skalę. Adora, mająca wyjątkowo nieprzyjemne wspomnienia z tą rasą istot nadnaturalnych, nie omieszkała ostrzec swoich podopiecznych przed zgubnymi wpływami zadawania się z potworami z piekieł.
— Co stan to obyczaj — odparła jedynie, pozwalając sobie znów na kwaśny uśmiech. Nie zamierzała ciągnąć tego tematu. Nie w posiadłości. Tutaj należało bardzo ostrożnie dobierać słowa. Zdziwienie Elsie zdecydowanie ją ukontentowało. — Byłoby dobrze, gdyby udało ci się z nią zaznajomić. Próbowałam z nią porozmawiać, ale jest dość... Oporna — Adora zwilżyła wargi, zdając sobie sprawę z tego, że posłużyła się właśnie pewnym eufemizmem. Być może Valentina nie byłaby taka oporna, gdyby Adora wpierw jej nie sprowokowała. Niemniej, stało się. Być może Elsie, dzięki zbliżonemu wiekowi i mniej emocjonalnie nacechowanemu podejściu, uda się porozmawiać z Castellanos trochę dłużej.






[You must be registered and logged in to see this image.]
darling

Do you want him to see you like this?
Powrót do góry Go down
Elsie Baker
Czytelnia Lucrezia-Borgia-lucrezia-borgia-32038917-245-198
WIEK : 22
PRACA : wizażystka
PD : 26
Re: Czytelnia ψ 19/2/2019, 00:45
Jeśli Elsie czegoś brakowało w obcowaniu z wampirami to cóż, alkoholu. Będąc kelnerką w ludzkim życiu przywykła do tego, że pozostając trzeźwą dowiadywała się wszystkiego o ludziach zgromadzonych w karczmie. Santiago wyglądał na kogoś, kto w dawnym życiu mógłby zapić irytację tequilą a potem wyrzucić z siebie przy odpowiednio empatycznej rozmówczyni. No, ale teraz było trudniej.
Wysłuchała planu na Przesilenie i wzruszyła beztrosko ramionami. Tutejsze wampiry wydawały się jej nieco naiwne, no ale.
-Mogą się zainteresować po Przesileniu. Zależnie od naszego...kolektywnego apetytu. - zrobiła niewinną minkę. Sama żyła...zgodnie ze zdrowym rozsądkiem i rozsądnie dostosuje się do tego, co robią wszyscy wokół. Ale co będę robić? Czy lata ukrywania się obudzą w nich bestie, czy wręcz przeciwnie-nawet podczas święta zachowają wyuczoną ostrożność?
O samą Elsie Adora mogła się nie martwić. Wiedziała o jej czasami niepokojących rozrywkach, ale była też świadkiem niespodziewanej samokontroli, jaką panna Baker okazała na widok zdradzieckiego kochanka. Nie dość, że Elsie nie rozszarpała mu gardła na miejscu, to myślała co z nim zrobić dobre kilka dni, aż okazała miłosierdzie. Z tego, że czasami żałowała, nie zwierzała się nigdy swojej stwórczyni. James był dla niej źródłem podobnej przykrości i wstydu, co dla Morgause Elric.
-O nie, będzie zabawnie! Widzisz, przywrócę im piękno. To miasto nigdy nie miało i nie będzie mieć równie utalentowanej wizażystki. - zaświergotała tak, jakby przywracanie godności trupom miało w sobie coś zdrożnego. Elsie bywała pełna sprzeczności - z jednej strony potrafiła z łakomstwa zabić przygodnego kochanka, a z drugiej będzie ją cieszyć wdzięczność rodzin zrobionych na bóstwo zmarłych. W odróżnieniu od Adory, nie czuła się jeszcze w pełni odmienna od śmiertelników. Zwykle zabijała ludzi, którzy ją drażnili albo których stylem życia gardziła i wciąż cieszyło ją gdy ktoś doceniał jej zasługi albo uważał ją za potrzebną. Projektowanie mody dawało w tym pewne spełnienie, kariera wizażystki w kostnicy będzie zupełnie różna, ale użyteczna. Bo Elsie najbardziej chciała być potrzebna właśnie Adorze, więc ucieszyła ją aprobata dla jej planu.
-Chyba nigdy dotąd nie spotkałam demona. - uświadomiła sobie z mieszaniną zaciekawienia i niepokoju. -Czy da się je jakoś rozpoznać jeśli nie zostaniemy sobie oficjalnie przedstawieni? Co jeśli pożywię się na kimś przypadkowym, a okaże się, że to demon? - wątpliwe, aby demon miał ochotę zostać podwieczorkiem dla młodej wampirzycy, ale Elsie wiedziała od Adory, że to podstępne istoty. Co jeśli chciałby jej zaszkodzić swoją krwią?!
-Zatem spróbuję się z nią...zaznajomić. - uśmiechnęła się słodko i drapieżnie zarazem, nagle bardzo zadowolona z przyjazdu. Tyle interesujących misji, a to dopiero początek! -Nie musi przecież wiedzieć, czy łączą nas serdeczne więzy. - dodała na pozór obojętnie, podnosząc wzrok na Adorę. Były już ze sobą wystarczająco długo, żeby Morgause wiedziała, jak lekko Elsie przychodzi kłamanie lub (jak wolała to nazywać) "delikatna manipulacja prawdą." Jeśli potomkini Cosima usłyszy, że panna Baker ma dość swojej stwórczyni i czuje się stłamszona i tak dalej, to cóż...cel uświęca środki. Cokolwiek powiedziane by przełamać nieufność innych wampirów, nie zmieniało faktycznego stanu relacji między Elsie a jej stwórczynią.
Powrót do góry Go down
Adora Lovecraft
Postać NPC
Adora Lovecraft
WIEK : 23 // 1602
PRACA : mecenas sztuki
PD : 34
SKĄD : Wyspy Brytyjskie
Re: Czytelnia ψ 19/2/2019, 11:46
Problem używek był w wampirzym świecie, nie był Adorze obcy. Choć ceniła sobie jasność umysłu, dość naturalnym było to, by od czasu do czasu chęć poczucia się w sposób zgoła odmienny niż zwykle, kierował ich spojrzenia na chociażby alkohol. Musieli posiłkować się w takich sytuacjach śmiertelnikami, którzy spożywając używki na potęgę, doprawiali nimi swoją krew. Dopiero wówczas wampir mógł poczuć namiastkę tego, co poczułby jako śmiertelnik. A chociaż odczucia były inne, nierzadko nawet bardziej intensywne i nie wiązały się z przykrymi objawami, takimi jak kac czy wyniszczenie organizmu, sama Adora uciekała się do podobnych praktyk raczej rzadko. Nawet jeśli artystyczna bohema, wśród której niejednokrotnie przyszło jej się obracać, wyznawała zgoła odmienne poglądy na tę kwestię.
— Mogą. Kto raz posmakuje niczym nie ograniczonego polowania, temu ciężko wrócić do grzecznego posilania się na śmiertelniku, hipnotyzowania go i puszczania wolno — zgodziła się z Elsie. Tak na dobrą sprawę, dopóty dopóki kły były schowane, a oczy wyglądały normalnie, pohamowanie się nie było aż tak trudne. Kiedy jednak pojawiały się atrybuty drapieżnika, zupełnie jakby i myślenie się przestawiało. Samokontroli Adora uczyła się całe swoje życie, a i tak czasem zdarzało jej się zapomnieć w ekstatycznym szale krwi. Żaden wampir nie był pewny, gdy w grę wchodziła krew, żaden.
Wampirzy sentyment również był najwyraźniej częścią ich przekleństwa. Elsie wiedziała coś na ten temat. Miała świadomość tego, co wydarzyło się z Jamesem i była dumna z tego, że jej podopieczna wykazała się najwyraźniej większym rozsądkiem, niż sama Adora. Był taki czas, że Lovecraft niepokoiła się, czy przypadkiem panna Baker nie wykaże się mniejszym rozsądkiem i w szale nie przemieni byłego kochanka; to byłaby prawdziwa tragedia. Wielokrotnie podkreślała, jak ważny jest dobór odpowiednich potomków, a choć w świetle prawa Elsie mogła się już dopuszczać przemian, z pewnością z nauk Adory wyniosła przeświadczenie, że nie jest to takie proste.
— Wierzę w to — uśmiechnęła się, choć nieco dwuznacznie, mogąc jedynie zgadywać, ile w entuzjazmie Elsie było dość celowego podejścia, wykalkulowanego na chłodno. Nie pociągnęła jednak tego tematu, płynnie przechodząc do kwestii nurtujących Elsie, a wiążących się z piekielnymi mieszkańcami tego dziwnego miasta.
— Nie, doskonale się maskują. Dlatego tak ważnym jest, żeby zachować tutaj ostrożność. Tak naprawdę swój błąd pojmiesz dopiero wtedy, gdy wypijesz kilka łyków i zdasz sobie sprawę, że ich krew smakuje jak ambrozja. A potem będziesz chciała tylko więcej i więcej — wyjaśniła. To była bardzo problematyczna kwestia, gdy w grę wchodziły właśnie demony. Jako istoty z natury złe, wiele rzeczy robiły tylko dlatego, że po prostu mogły. W świetle tego, jak podzielone były wpływy w mieście, w świetle rzeczonej księgi, można było podejrzewać, że demony spróbują jakichś nieczystych zagrywek w stosunku do wampirów. Fakt, że Cosimo wydawał się tym nie przejmować, budził irytację Adory; równie dobrze mógł po prostu tego nie okazywać, jak większości normalnych emocji.
— Och, myślę, że nie ma większego sensu jej okłamywać — odparła, spoglądając Elsie w oczy z uwagą, jakby dawała jej coś do zrozumienia. Kluczem do sukcesu było dalsze niepogrążenie się w bagnie, w które Adora zabrnęła, kłócąc się z Cosimo. Każda otwarta intryga byłaby podkopaniem swojego i tak mizernego autorytetu. I tak nikt im tutaj nie ufał i z taką świadomością należało podchodzić do każdego wampira, z jakim się rozmawiało. — Gdzie się zatrzymałaś? — Zapytała jeszcze, mając lichą nadzieję, że potomkini zdecydowała się na jakieś lokum w Astorii. Sama Adora zamierzała lada chwila podjąć podobne kroki, nie chcąc dłużej nadużywać gościnności. Jej przyjazd tutaj i tak zdecydowanie się przedłużył. Pochyliła się w stronę Elsie, podając jej trzymaną wcześniej książkę.
— Zajrzyj do niej, gdy będziesz miała chwilkę czasu — rzekła, a Elsie mogła być pewna, że skoro Adora wystosowała taką prośbę, nie chodziło bynajmniej o polecenie zaznajomienia się z legendami arturiańskimi. Jeśli młódka nie miała więcej pytań, w zasadzie mogła odejść; pożegnanie było poprzedzone prośbą, by pozostać w stałym kontakcie.






[You must be registered and logged in to see this image.]
darling

Do you want him to see you like this?
Powrót do góry Go down
Elsie Baker
Czytelnia Lucrezia-Borgia-lucrezia-borgia-32038917-245-198
WIEK : 22
PRACA : wizażystka
PD : 26
Re: Czytelnia ψ 19/2/2019, 21:59
-Będzie...ciekawie. Elsie uśmiechnęła się blado na myśl o przesileniu. Sama nie wiedziała, czy święto napawa ją ekscytacją czy niepokojem - tyle może wymknąć się spod kontroli, no i sporo ryzykowali...politycznie. Ale ostatnio była nieco znudzona wampirzym życiem, więc wizyta w Astorii, nowe zadania i perspektywa nowej przyszłości wzbudzały w niej entuzjazm.
Dowiadując się więcej o demonach, zrobiła zmartwioną minkę.
-Będę uważać, z kogo piję. - zapewniła. Tym bardziej powinna podpytać Filona albo choćby tą potomkinię Farnese o ich zwyczaje żywieniowe. Adora dopiero co tu przyjechała i posilała się sporo rzadziej, więc pewnie nie miała jeszcze okazji zrobić rekonesansu.
Uniosła lekko brwi, rozumiejąc aluzję odnośnie Valentiny. Czasami kłamiąc czuła się paradoksalnie bezpieczniej niż mówiąc prawdę, ale w kwestiach związanych z Cosimo ufała osądowi Adory. Skinęła głową, namyślając się nad tym jak w takim razie wzbudzić sympatię nieznajomej. Cóż, może po prostu spróbować być sobą.
-Dobrze. Postaram się ją spotkać...z otwartym umysłem. - bez kłamstw i uprzedzeń. Cała ta sytuacja była dla Elsie nowa - gdy podróżowały z Adorą w przeszłości, były paniami własnego losu. Pierwszy raz trafiły razem do większej społeczności wampirów, w dodatku jako outsiderki.
-Wynajęłam mieszkanie w centrum. Chciałam sprowadzić tu wszystkie pamiątki, ale jako wizażystka powinnam w sumie żyć mniej ekstrawagancko, więc niedługo wybiorę się do tej ich...Ikei. - skrzywiła się lekko. Cóż, lokum jest tymczasowe.
-Zapraszam, gdy tylko się urządzę. - co nie potrwa długo - Elsie uwielbiała piękne przedmioty i kolorowe ściany, a dzięki wampirzej energii i upodobania do zakupów potrafiła ogarnąć każde mieszaknie w kilka dni.
Podała Adorze swój adres - stwórczyni mogła do niej dzwonić w każdej chwili, ale teraz wiedziała gdzie ją zastać na wypadek bardziej dyskretnych spraw czy zadań. Elsie pożegnała się z nią serdecznie i wyszła z czytelni. Korciło ją, aby rozejrzeć się po willi, ale miała trochę spraw do załatwienia na mieście.

/zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Sponsored content
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry Strona 1 z 1
Skocz do: