Napisz nowy tematTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Shoshana Harel [Wilkołak]
avatar
WIEK : 23
PRACA : barmanka
PD : 11
Shoshana Harel [Wilkołak] ψ Sro Lis 07, 2018 3:19 pm

Shoshana Haral

ft. Charleen Weiss


❝ DANE POSTACI ❞


Urodziny: na pewno urodzona w 1993 roku w połowie grudnia, dokładny dzień nie jest znany, przyjęła, że był to 14

Wiek: 23 || 23

Pochodzenie: nieznane

Stan cywilny: panna

Status: biedna jak mysz kościelna

Wyznanie: uduchowiona, ale nie religijna

Zawód: barmanka

Rasa: wilkołak


Zalety: konkretna x pewna siebie x inteligentna x lojalna

Wady: milczek x burkliwa x uparta x nieufna

Uzależnienia: papierosy


❝ STATYSTYKI ❞


Siła: 8

Wytrzymałość: 12

Spostrzegawczość:  14

Zwinność: 16



❝ HISTORIA POSTACI ❞

Shana od dziecka ma pecha. Podrzucono ją do tak zwanego okna życia praktycznie zaraz po urodzeniu. Osoba, która to zrobiła zostawiła jedynie kartkę z rzekomym imieniem i nazwiskiem dziecka. Dziewczyna nosi je, bo nikt nie nadał jej innego.
Od zawsze czuła, że nie pasuje do innych dzieciaków. Była zbyt cicha, zbyt poważna, zbyt wyniosła. Wiecznie oddalona myślami. Nie miała zbyt wielu przyjaciół. Biorąc pod uwagę, że nie utrzymuje już z nimi kontaktu, nie jest pewna czy w ogóle byli jej przyjaciółmi. Radziła sobie sama i jest to jedna z nielicznych cech jej charakteru, które nie uległy zmianie od czasów życia w sierocińcu.
Nigdy nie była typem mola książkowego. Jej wyniki w nauce były co najwyżej przeciętne. Trudno, przecież i tak jej nie zależało. Nie widziała zbyt wysokiej wartości w tym sposobie szufladkowania. Uważała się za inteligentną i nigdy nie pozwoliła sobie wmówić, że jest inaczej. Nawet wtedy, gdy grała przed innymi idiotkę, która dobrze sobie radzi tylko na bieżni. O tak, bo Shana biega. I to jak. Pozwala jej to oczyścić umysł. Kroki i susy są proste, rytmiczne, nie trzeba się dużo nad nimi zastanawiać. Po prostu biegnie i daje z siebie wszystko. Może właśnie ta szkolna kariera sportowa uratowała ją przed złośliwością innych dzieciaków. Bo dzieci potrafią być okrutne. Widziała to na własne oczy. Jeden z kolegów wracał do domu z sinymi plecami, bo kolegom nie podobało się, że jest gruby. Dziewczynki załatwiały sprawy bardziej perfidnie. Ukradkiem oblewając książki słodkimi napojami, kłując słowem tam, gdzie bolało najbardziej. Dzieci małej patologii. A Shana zawsze była gdzieś z boku. Za dobra by prześladować i za przeciętna by być prześladowaną. Tak to sobie tłumaczy. Fakty są takie, że już wtedy czuła się wyjątkowo odległa, obca.
Lata mijały, a Shana nadal biegała. Była to chyba jej jedyna radość w życiu, jedyna czynność, podczas której czuła się na miejscu. Trener ją doceniał, organizował wyjazdy na zawody. Najpierw lokalne, potem coraz większe. Raz wygrała nawet w stanowych kwalifikując się do krajowych. Miała szesnaście lat i tak wiele do osiągnięcia. Wróżono jej Olimpiadę. I wtedy to się stało.
Zaczęło się od kontuzji kolana. Długo rozpaczała. Tyle pracowała, trenowała, przygotowywała swoje ciało do wyczynów, na które umysł dawno był już gotowy. A to ciało ją zawiodło. Nie potrafiła sobie wybaczyć. Naturalnie wiedziała, że to absurdalne, że nie miała na to wpływu. Jednak pretensje nie chciały odejść. Okazało się, że był to jedynie początek.
Mówią, że nieszczęścia chodzą parami. Kilka dni po niefortunnej kontuzji, na niebie pojawił się księżyc w pełni. Wszyscy wiedzą już do czego prowadzi ta historia. Shana wracała do domu. Sama, po ciemku, bardzo rozsądnie. Przez całe popołudnie włóczyła się po mieście licząc, że coś ją potrąci i skończy jej cierpienie. Dzisiaj trochę się wstydzi tego wszechobecnego wówczas w jej głowie patosu, ale co zrobić? Miała szesnaście lat i pełne prawo do rozgoryczenia. Stopniowo przechodziła w fazę gniewu. Normalnie by to „rozbiegała”, ale z oczywistych powodów nie wchodziło to w grę. Gniew narastał, pęczniał do stopnia, jakiego jeszcze nie znała. A potem urwał jej się film.
Pozostały jej jedynie przebłyski tego, co stało się tamtej nocy. Nikomu o tym nie mówiła, bo co niby miała powiedzieć? Że co? Że wydaje jej się, że jest wilkołakiem? Zamknęliby ją i to już nie w sierocińcu, a w wariatkowie. Odrzucała od siebie te myśli, ale nie chciały w pełni odejść. Niepokój narastał wraz z upływającym czasem. Co się stanie podczas kolejnej pełni? Znów się przemieni? Straci świadomość? A co jeśli to prawda i… Nie, to nie mogła być prawda. Ale jeśli, to co zrobi, gdy się na kogoś natknie i zrobi krzywdę? Albo gorzej- jej zrobią krzywdę! Sprawdziła lokalne wiadomości, czy przypadkiem ktoś jej nie zauważył tamtej nocy. Przecież była w mieście, ktoś musiał ją widzieć! Gdy tak odchodziła od zmysłów, w jej życiu pojawili się oni.
Szła do szkoły, gdy zaczepił ją obcy mężczyzna oznajmiając, że muszą porozmawiać. Z początku Shana odburknęła, że jeśli jej nie zostawi w spokoju to zgłosi szkole, że w pobliżu kręci się podejrzany człowiek. Jednak hasło „wiem, co stało się poprzedniej pełni” bardzo szybko przekonało ją do kontynuowania rozmowy. Z marszu dowiedziała się, że narobiła problemów. Człowiek, który zobaczył ją tamtej nocy trafił na oddział zamknięty z silną nerwicą paranoidalną. Na szczęście nikt nie uwierzył wariatowi. „Resztą” rzekomo zajął się nowo poznany mężczyzna. Shana nie zadawała pytań jak to zrobił. Grunt, że sprawa została wyciszona. Kolejne rzucone przez niego zdanie („Jesteś taka, jak ja”) zostało przez nią przyjęte bardzo sceptycznie. Ale niby skąd wiedziałby o tym, co się stało, gdyby nie wiedział czego szukać?
Mówią, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Shana została zgarnięta przez miejscową watahę. Szybko wyszła z kontuzji dzięki przyspieszonej regeneracji likantropów. Trener nie mógł w to uwierzyć i już chciał ją namawiać na stypendia sportowe, gdy dziewczyna oznajmiła, że nie ma zamiaru opuszczać stanu. Właściwie nawet nie chce iść na studia. Bardzo długo przekonywano ją, że marnuje sobie przyszłość. Jednak teraz nie wyobrażała sobie wyjazdu w nowe miejsce. Bo co miałaby zrobić pozostawiona sama sobie podczas pełni?
Po skończeniu liceum przeniosła się bliżej innych likantropów. Głównie z własnych potrzeb. Jako osoba pełnoletnia mogła w końcu opuścić znienawidzony sierociniec. Potrzebowała jednak wsparcia. Tak na początek. Wkrótce potem załapała pracę w miejscowym barze jako barmanka. Pracuje tam do dzisiaj.
Jest bardzo zafascynowana podaniami na temat likantropii. Może dlatego, bo jest pozbawiona wiedzy na temat swojej najbliższej rodziny, dlatego zagłębia się w historię przodków. Obecnie obraca się w tej tematyce bardzo swobodnie i chętnie dzieli się swoimi przemyśleniami. Można nawet powiedzieć, że obudził się w niej duch nauczycielski. Nadal biega, ale nie startuje już w żadnych zawodach czy miejskich maratonach. Nie chce przyciągać więcej uwagi, niż to potrzebne. Bardzo zżyła się z watahą. Głównie dlatego, bo po raz pierwszy w życiu czuje się, że gdzieś należy i o dziwo pasuje. Uważa, że wcześniej była jak to zagubione szczenię. Chciałaby się dowiedzieć, co stało się z jej biologicznymi rodzicami, ale poszukiwania jak na razie spełzły na niczym. Nie zebrała się jeszcze na odwagę by poprosić o pomoc watahę. W końcu to jej prywatny problem, w dodatku wcale nie aż tak palący. Shanę nie pociąga walka o władzę, nie mniej jednak chciałaby ją posiadać, by zrobić coś dobrego dla swojej społeczności. Całe życie była sama, teraz ma okazję o kogoś zadbać i nie chce zmarnować tej szansy.

❝ INFORMACJE DLA MISTRZA GRY ❞




Memento Mori
Powrót do góry Go down
avatar
PD : 0
Re: Shoshana Harel [Wilkołak] ψ Czw Lis 08, 2018 9:34 am
Memento Mori
de mortuis nihil nisi bene

Akcept!

Twoja karta została zaakceptowana!
Twojej postaci zostaje przydzielony poziom II
Zapoznaj się z mechaniką.
Wraz z kolorem uzyskujesz dostęp do organizera. Pamiętaj o założeniu informatora oraz korespondencji.

W razie niejasności, prosimy o niezwłoczny kontakt na pw.

[MG] Ghostbuster



(c) DΛNDELION
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry Strona 1 z 1
Napisz nowy tematTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedziSkocz do: