Napisz nowy tematTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Vincent Sorrentino [wampir]
avatar
WIEK : 33/289
PRACA : Właściciel Hotelu Intercontinental
PD : 19
SKĄD : Rzym, Włochy
Vincent Sorrentino [wampir] ψ Czw Lis 08, 2018 2:40 pm

Vincent Sorrentino

ft. Luke Evans


❝ DANE POSTACI ❞


Urodziny: 03/07/1729

Wiek: 33 || 289

Pochodzenie: Włochy

Stan cywilny: Wdowiec

Status: Zamożny

Wyznanie: Katolik

Zawód: Właściciel Hotelu Intercontinental

Rasa: Wampir


Zalety:
- Cierpliwość - jest bardzo cierpliwym wampirem, przez co trudno wyprowadzić go z równowagi. Jest w stanie wysłuchiwać obelg kierowane w jego stronę prze kilka godzin, tylko po to, żeby się uśmiechnąć, zaśmiać i odejść.
- Opanowanie - zawsze zachowuje zimną krew. Trzeba zrobić mu coś strasznego, żeby zaczął krzyczeć, czy marudzić.
- Honor - można go uznać za osobę honorową. Nigdy pierwszy nie uderza, nie kłamie w żywe oczy, dotrzymuje danego słowo, posiada duży szacunek do swojej rasy.

Wady:
- Mściwość - jeżeli ktoś zajdzie mu za skórę, niech liczy się z zemstą ze strony wampira. Jest pamiętliwy. Jego zemsty zawsze są starannie zaplanowane, a czasem trwają nawet całe lata.
- Upór - jest niezmiernie uparty i przekonanie go gdy już coś postanowi, można mierzyć z cudem.
- Podejrzliwość - żeby zdobyć jego zaufanie trzeba się naprawdę postarać. Można uznać go za lekkiego paranoika, ponieważ ufa tylko niektórym osobą.

Uzależnienia: Brak


❝ STATYSTYKI ❞


Siła: 15

Wytrzymałość: 15

Spostrzegawczość:  10

Zwinność: 10



❝ HISTORIA POSTACI ❞

Vincent urodził się w Rzymie. Był jedynym synem Pana Sorrentino, który był poważanym kupcem. Handlował przeróżnymi rzeczami. Dziełami sztuki, nowoczesnymi wynalazkami, egzotycznymi przyprawami. Transportował dobra do innych krajów w europie. Niestety los nie był zbyt przychylny ich rodzinie, ponieważ w czasie porodu matka Vincenta zmarła. Ojciec nie mógł pogodzić się ze stratą ukochanej dlatego też poświęcił się całkowicie pracy zapominając o swoim synu.
Młody Sorrentino był wychowywany przez służbę. Już od najmłodszych lat chodził własnymi ścieżkami. Często uciekał służbie, żeby znaleźć się jak najdalej od domu. Chciał być odkrywcą. Wsiąść na statek i popłynąć do Nowego Świata, ale nie było to takie proste. Kończąc 19 lat postanowił opuścić rodzinne strony i udał się do Anglii. Planował to od dawna i doskonale wiedział co robi. Tak jak się spodziewał, Anglia nie była przychylna dla obcych, ale mu to nie przeszkadzało bo od razu udał się do Brytyjskiej Kompani Wschodnioindyjskiej, która zatrudniała każdego kto chciał pływać i zarobić trochę gorsza. Vincent był łebskim chłopakiem, który bardzo szybko się uczył i swoją przygodę z pływaniem zaczął jako pomocnik strzelca, czyli młodszy oficer. Ich statek, Obra Dinn pływał głównie do Indii, ale zdarzało się że odwiedzali także inne kraje Azjatyckie. Po kilku latach Vincent awansował na starszego oficera, zostając strzelcem na pokładzie statku. Do jego obowiązków należało strzeżenie, a także w razie ataku wydawanie broni załodze, ustawianie dział i kontrolowanie ognia, a w czasie procesów sądowych to on wydawał komendę do wykonania wyroku, który zazwyczaj skutkował rozstrzelaniem oskarżonego. Mając 32 lata i pływając już 12 lat w Kompanii natrafiła się wielka okazja, ponieważ dostali specjalne, dość ryzykowne zlecenie. Mieli przetransportować kilku gości, a także ich ładunek do Nowego Świata, na tereny ówczesnej Kanady. Kapitan widząc ile są w stanie zarobić długo się nie zastanawiał czy podjąć się takiego zadania.
Podróż była długo, a także niebezpieczna. Oczywiście nie obyło się bez ofiar, bo w połowie drogi dopadła ich zaraza. Pięciu marynarzy zmarło, a ich zwłoki zostały wyrzucone do wody. Po kilku miesiącach żeglugi, wreszcie udało im się dopłynąć. Widząc cel swojej podróży wszyscy odetchnęli z ulgą, ponieważ morale załogi malały, przez co Kapitan spodziewał się buntu.
Przybijając do brzegu Vincent spełnił swoje marzenie. Dotarł do Nowego Świata, mógł zostać odkrywcą! Mógł? Niestety spóźnił się. Większość terenów była już skolonizowana, a nawet dochodziło do wojen pomiędzy rdzennymi mieszkańcami, anglikami i francuzami. Jednak nie zmienił swojej decyzji. Został na Nowym Kontynencie, a dokładniej osiedlił się w Nowej Szkocji, prowincji ówczesnej Kanady. Na szczęście Vincent był elastycznym człowiekiem, mógł się wpasować w każde otoczenie więc zaczął współpracować z tamtejszymi kupcami doradzając im o towarach, które mógłby by zostać sprzedane z bardzo dużym profitem. Z czasem jego rady były bardzo opłacalne, przez co coraz więcej handlarzy się do niego zwracało.
Kończąc 33 lata był już dobrze ustawiony. Posiadał bardzo ładny dom, ładną kolekcje muszkietów, kilka psów, ale... zawsze istniało jakieś ale. Brakowało mu czegoś. Nie czuł się do końca spełniony. Został uwięziony w tym jednym miejscu, bez możliwości podróży. Czasem tęsknił za morzem i oceanem. Pływając czuł się wolny, zwiedzając nowe miejsca. Pewnego razu, wracając do domu czekał na niego gość. Był to niejaki Vidar Andreansen. Opowiadał Vincentowi, że obserwuje go już od jakiegoś czasu i spodobała mu się jego elastyczność, a także samodzielność. Wszystko co osiągnął zdobył sam, ciężką pracą, dlatego też miał dla niego propozycje. Życie wieczne, za życie w ciemności. Już nigdy nie poczuje ciepła słońca, nigdy nie zje normalnego posiłku, nie poczuje smaku owoców, ale za to poczuje tak bardzo oczekiwaną wolność. Zgodził się. Wampir nakarmił go swoją krwią, a także dokończył rytuał w jego domu, zakopując w jego ogródku. Po dobie martwego snu Vincent się przebudził i udało mu się wykopać. Czuł się... inny. Silny, głodny, widział wyraźniej, czuł więcej. Na początku było to coś niesamowitego, coś... nowego.
Tak też poszedł za Vidar'em i zaczął przejmować jego nauki o Świecie Cieni. Na szczęście Vincent szybko przyswajał wiedzę, zwłaszcza panujące prawa i struktury. W skromnym domu Vidara spotkał także swoją przyszłą żonę, także wampirzycę. Po tym jak stwórca uwolnił go z łączących ich więzi ruszył w trasę wraz z Katherine. Po kilku latach poddali się Krwawym Zaślubinom, a ich miesiąc miodowy przerodził się w pięć lat, podróżując po różnych krajach ameryki. W końcu Vincent czuł się spełniony.
Będąc raz w Nowym Jorku był światkiem próby gwałtu na dziewczynie. Sorrentino zawsze uchodził za dżentelmena i człowieka honoru więc nie mógł na to pozwolić. Uratował dziewczynę, zabijając jej napastników. Vincent nie miał skrupułów jeżeli chodziło o gwałcicieli czy pedofilów, każdego z tych degeneratów był w stanie zamordować. Wziął dziewczynę pod swoje skrzydła chcąc z nią porozmawiać. Była Włoszką, więc łatwiej im było się dogadać. Vincent czuł żal w jej stosunku. Życie dało jej bardzo w kość, więc postanowił dać jej odrodzenie. Odrodzenie w mroku. Był w stanie wziąć na siebie konsekwencje nieudanej przemiany. Był jeszcze młody i mogło to się źle skończyć, na szczęście nic takiego się nie stało. Wszystko dobrze się skończyło, a Elizabeth zyskała nowe życie. Nauczał ją o wszystkim. O posilaniu się, o prawie Świata Cieni, hierarchii, słabościach, mocnych stronach, innych rasach. W między czasie poznała też jego żonę Katherine, która także pomagała przy jej szkoleniu. Gdy Vincent uznał, że Beth jest gotowa, zwolnił ją z więzi i pozwolił żyć swoim życiem. Cenił sobie wolność więc swoim potomkom też ją zapewniał.
Minęło sporo czasu, ponieważ był rozkwit Pierwszej Wojny Światowej. W cyklonie tragedii, który spotykał miliony osób nawet Vincenta nie oszczędził. Jego żona została zamordowana. Sorrentino nie mógł zrozumieć co się stało i jak do tego doszło. Nie było go w czasie zdarzenia. Obwiniał siebie za jej śmierć tak samo jak sprawców. Wynajął najlepszych detektywów, którzy pomogli ustalić imiona morderców. Byli to samozwańczy łowcy wampirów, którzy jakimś cudem wiedzieli o Świecie Cieni. Vincent przygotował sprawny plan swojej zemsty, załatwiając raz na tydzień jednego po drugim. Chciał zagnieździć gigantyczny strach w ich sercach, aby wiedzieli, że nie ma dla nich nadziei. Zabił wszystkich, a nawet ich synów, córki, wszystkich, w których płynęła krew tych zbrodniarzy.
Zemsta jednak nie przyniosła spragnionej ulgi. Vincent na wiele lat zaszył się w górach, żyjąc samotnie i przeżywając żałobę na swój sposób. W tym okresie zwiedzał Norwegię, Szwecję i resztę krajów skandynawskich, biorąc słowa swojego stwórcy poważnie, że jego kraj, powietrze w nim działa kojąco nie tylko na ciało, ale i na duszę. Wtedy karmił się na osobach z małej wsi, oddalonej o kilka kilometrów od jego schronienia. Zachowywał największą ostrożność, aby nikt go nie wykrył, chciał być sam. Po 5-letniej, samotnej terapii postanowił wrócić do cywilizacji i na początku osiadł w Nowym Jorku.
Na wschodnim wybrzeżu mieszkał prawie przez dziewięćdziesiąt lat, często zmieniając miasta, żeby nikt nie zauważył jego niestarzejącej się urody. Jak usłyszał o zbierających się Dzieciach Cienia w mieście zwanym Astorią, także postanowił się tam przeprowadzić. Być może towarzystwo swojej rasy nada lepszy sens jego egzystencji. Od roku mieszka w Astorii, gdzie wybudował swoją posiadłość, a także rozpoczął nową działalność. Wykupił tutejszy Hotel Intercontinental, chcąc wejść w biznes hotelarski. Chciałby stworzyć bezpieczne sanktuarium dla nadprzyrodzonych, dlatego też w hotelu zakazuje się jakichkolwiek aktów przemocy.

❝ INFORMACJE DLA MISTRZA GRY ❞




Memento Mori
Powrót do góry Go down
[MG] Suspiria
Mistrz Gry
avatar

PD : 2
Re: Vincent Sorrentino [wampir] ψ Sob Lis 10, 2018 8:42 pm
Memento Mori
de mortuis nihil nisi bene

Akcept!

Twoja karta została zaakceptowana!
Twojej postaci zostaje przydzielony

poziom III

Zapoznaj się z mechaniką.
Wraz z kolorem uzyskujesz dostęp do organizera. Pamiętaj o założeniu informatora oraz korespondencji.

W razie niejasności, prosimy o niezwłoczny kontakt na pw.

[MG] Suspiria



(c) DΛNDELION
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry Strona 1 z 1
Napisz nowy tematTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedziSkocz do: