Napisz nowy tematTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Plum Marigold [Człowiek]
avatar
my celluloid scenes are torn at the seams
WIEK : 21
PRACA : Ptaszek
PD : 16
Plum Marigold [Człowiek] ψ Sob Lis 10, 2018 12:10 am

Plum C. Marigold

ft. Dasha Taran


❝ DANE POSTACI ❞


Urodziny: 13/07/1997

Wiek: 21 lat

Pochodzenie: Jewell, OR

Stan cywilny: panna

Status: średniozamożna

Wyznanie: niepraktykująca protestantka

Zawód: Ptaszek w Pandemonium

Rasa: Człowiek


Zalety: delikatna; cicha; uważna; cierpliwa

Wady: wrażliwa; zbyt melancholijna; oportunistka; pruderyjna

Uzależnienia: brak


❝ STATYSTYKI ❞


Siła: 8

Wytrzymałość: 12

Spostrzegawczość:  15

Zwinność: 15



❝ HISTORIA POSTACI ❞

„My rose garden dreams, set on fire by fiends
And all my black beaches (are ruined)”

Ciepła pościel i szerokie łóżko. Biel. Dużo białego, bo biały to jej ulubiony kolor. Plum otwiera oczy, gdy słońce nieznośnie wciska się w szpary w zasłonach. Leniwe przetarcie oczu miało raczej za zadanie ochronić je przed słońcem, gdy umysł znajdował się nadal w błogim półśnie. Na niewiele mogło się jednak zdać, gdy każdy ze zmysłów nieuchronnie budził się do życia, każdy w swoim tempie.

Poranki w Astorii są inne niż w Jewel. Tutaj jest sama – droga samotność stała się jej jedyną przyjaciółką, kompanką czasu spędzonego w domu. To ona jest świadkiem typowej porannej sceny, gdy zmęczona snem (Plum wydaje się zawsze niewyspana) dziewczyna wsuwa na ramiona jedwabny szlafrok, nie wiąże go nawet i idzie do łazienki.  Jasnoróżowy materiał sunie bezlitośnie po podłodze, całą drogę, aż palce szarpną nim nagle, by nie został w potrzasku zamykanych drzwi.
Teraz może w spokoju napełnić wannę wodą, dodając do niej parę kropli słodko pachnącego płynu do kąpieli. W Jewell było to nie do pomyślenia. Po pierwsze, nie miała wanny, a po drugie – pieniędzy. Właściwie to odkąd pamięta zawsze było tak, że na coś brakowało. Dopóki matka żyła, trzymała wszystko w ryzach, właściwie prawie wszystko. Jedynym, co wymykało się spod kontroli pani Marigold, był jej własny mąż – górnik pracujący w okolicznej kopalni.  Na jego wspomnienie twarz Plum na moment przybiera nieprzyjemny, skrzywiony wręcz wyraz. Oczy zwężają jej się mocno, brwi ściąga do siebie i wzdycha głośno, by zaciągnąć się już bardzo wilgotnym powietrzem.
j e s z c z e   s i ę   p o l i c z y m y


Od momentu wejścia do wanny wydaje się, że Plum jest nieobecna. W ciepłej wodzie, sprawiającej, że jej jasna skóra przybiera coraz to bardziej różowy  odcień, stara się rozliczyć z przeszłością. Dzieciństwo miała bardzo przeciętnie dobre. Ot, jej matka była kurą domową, dbała o nią jak mogła, gdy ojciec po prostu pracował. Miała swoich przyjaciół, grupkę znajomych, chociaż zawsze lubiła trzymać się na uboczu i nie być na pierwszej linii frontu. Od dziecka zdawała się być typem analityka, zadawała pytania – nie dużo, ale celnie. W szkole kręciły ją przedmioty ścisłe, wygrała parę konkursów. Mówiono, że z odpowiednią dozą determinacji, może z deczkiem pomocy ze strony rodziców, będzie mogła osiągnąć tyle, by prowadzić w miarę spokojne, poukładane życie.
Teraz te wspomnienia wywołują ironiczny, ale nadal ładny uśmiech. Im więcej lat miała, tym bardziej otwierała oczy na to, że relacje między jej rodzicami nie należały do najlepszych. Ba, nie były nawet w najmniejszym stopniu zdrowe. Przyzwyczajona do kłótni między najbliższymi, dorastająca Plum przeżyła szok, gdy spędziła parę dni na wakacjach z rodziną swojej przyjaciółki. Widząc, jak powinna wyglądać dobrze funkcjonująca rodzina, Marigold zaczęła coraz bardziej wyrażać swoje niezadowolenie. I to był jej błąd. Wyrażając opinię w jakikolwiek sposób opozycyjną do stanowiska ojca, wystawiała się na strzał. Dosłownie. Pierwszy raz została uderzona przez niego, gdy miała trzynaście lat, za zasugerowanie, że mógłby sam zająć się zmywaniem, skoro mama i tak robi w domu wszystko, a on przychodzi, by sobie posiedzieć, popić i pójść spać. Siła uderzenia sprawiła, że drobna dziewczynka wpadła na regał, jednocześnie obijając sobie głowę. To nie dało jej wystarczającej nauczki – musiała zostać uderzona jeszcze parę razy by wpaść w pułapkę, w której znajdowała już się jej matka. Beznadziejność sytuacji i brak perspektyw na jej poprawę odbiły się w konsekwencji na psychice dziewczyny, która powoli zaczynała porzucać swoje marzenia, plany i osobowość. Coraz mniej było w niej faktycznej Plum Marigold, coraz więcej zbroi, stworzonej po to, by jakoś przeżyć do następnego dnia. Bo wraz ze wzrostem córki, wzrastało niebezpieczeństwo, jakie stanowił ojciec.

Dziewczyna podkurcza nogi i opuszcza się do wody bardziej, aż woda będzie sięgać odrobinę poniżej jej zamkniętych oczu.

Wtedy też czuła się, jakby nagle znalazła się pod wodą. Moment, w którym przyszła do szpitala, gdzie leżała jej chora matka, zapamięta do końca życia. Od samego przekroczenia sali i zobaczenia, jak grupa lekarzy podpisuje jakieś papierki przy pustym łóżku matki, wiedziała, że coś jest nie tak. Jedno spojrzenie wystarczyło, by przyciągnąć uwagę lekarza, który musiał powiedzieć wprost siedemnastolatce, że jej matka nie żyje. Od momentu, kiedy została półsierotą, sytuacja w domu zaczęła być coraz gorsza.
Logicznym było, że gdy zabrakło jednej ofiary, cała uwaga oprawcy skupi się na niej. Od chwili, gdy matka znalazła się w szpitalu, Plum przejęła wszystkie jej domowe obowiązki. Nie dlatego, że chciała – po prostu nie było innego wyjścia. Szybko nauczyła się robić rzeczy tak, jak należało – w przeciwnym razie dostawała kolejne ciosy, które miały jej wbić do głowy to, jak daną czynność powinna wykonywać. Nie będzie zdziwieniem to, że przez nawał nowych obowiązków nie miała czasu na dalsze utrzymywanie dobrych wyników w nauce. Opuściła się na tyle, że ze względu na częste nieobecności mogła albo powtarzać klasę, albo zrezygnować ze szkoły. Wybrała drugą opcję, skazując się jednocześnie na przebywanie jedynie w domu.

„It's what you gathered from my talk, but you were wrong
It's not easy for me to talk about
A half-life in lost dreams”

Coraz mniej powietrza w pęcherzykach płucnych, ale Plum dzielnie wstrzymuje oddech.

Im więcej ojciec pił, tym bardziej obsesyjny się robił. To, że uważał swoją córkę za mniej niż człowieka było wiadome już znacznie wcześniej. Teraz jednak stwierdził, że w ramach kary za „niepoprawne” wykonywanie własnych obowiązków, nie będzie wychodzić z domu. Zarekwirował jej klucze, później zmienił zamki w drzwiach, montując także specjalny mechanizm w drzwiach jej pokoju, który mógł zostać otwarty jedynie z zewnątrz. Zamykana była zazwyczaj na noc – gdy ojciec wychodził do pracy musiał ją wypuścić, by mogła zająć się pracami domowymi. Oczywiście nie było mowy o posiadaniu telefonu czy komputera. Odwiedziny kogokolwiek tym bardziej nie wchodziły w grę. Sąsiedzi myśleli, że córka Marigoldów wyjechała do babci, by ta zajęła się nią po śmierci matki.

Pęcherzyki powietrza pojawiają się na tafli wody, a płuca zaczynają palić ogniem.

Taka sytuacja trwała przez następnych parę lat, aż osiągnęła swój punkt kulminacyjny w dzień jej dwudziestych pierwszych urodzin. Plum od jakiegoś czasu była chora – gorączka nie pozwalała jej rano wyjść z łóżka, dlatego wszystkie rzeczy robiła z czasowym poślizgiem. Przedmioty same wylatywały z jej rąk i rozbijały się. Co gorsze, wśród tych nieszczęśników był ulubiony kubek, z którego ojciec codziennie rano pił kawę.
Jedyne, co pamięta z tego dnia to dźwięk tłuczonego szkła – dwa razy, gdyż staremu Marigold za narzędzie zbrodni posłużyła rozbita butelka – następnie zaś oszałamiający ból w paru miejscach na raz. Kolejne wspomnienie z tego dnia to ona, płacząca w wagonie pociągu, bez biletu, pieniędzy, ale z ulgą, że w końcu się udało.

„In the land of gods and monsters,
I was an angel.
Living in the garden of evil,
Screwed up, scared, doing anything that I needed.”

W końcu czas na wyprostowanie nóg i wynurzenie. Szybki haust powietrza nie zaspokaja całego zapotrzebowania na tlen, więc Plum bierze kolejny, świszczący oddech, po czym sięga do krótkiego łańcuszka, który pociągnięty odblokowuje odpływ.
Wstać jest już prosto, choć musi uważać, by nie poślizgnąć się przy łapaniu białego – a jakże – ręcznika, którym owija się szczelnie. Poza wanną jest trochę zbyt zimno, ale przynajmniej bezpiecznie.
W tym bezpieczeństwie jest coś dziwnego. Śliwka czuje to pod skórą, wie, że zanosi się na zmiany. Nie jest jednak pewna, czy jest w stanie stwierdzić ich naturę. Na pewno jednak, w niedługiej przyszłości, jej świat, budowany tak ostrożnie w przeciągu ostatnich paru miesięcy, może znów zatrząść się w posadach.


❝ INFORMACJE DLA MISTRZA GRY ❞




Memento Mori
Powrót do góry Go down
[MG] Misery
Mistrz Gry
avatar
PD : 3
Re: Plum Marigold [Człowiek] ψ Pon Lis 12, 2018 3:47 pm
Memento Mori
de mortuis nihil nisi bene

Akcept!

Twoja karta została zaakceptowana!


Zapoznaj się z mechaniką.
Wraz z kolorem uzyskujesz dostęp do organizera. Pamiętaj o założeniu informatora oraz korespondencji.

W razie niejasności, prosimy o niezwłoczny kontakt na pw.

[MG] Misery



(c) D?NDELION
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry Strona 1 z 1
Napisz nowy tematTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedziSkocz do: