Napisz nowy tematTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Dante Lorenzo d'Alviano
avatar

WIEK : 30/223
PRACA : Biznesmen/Prawnik
PD : 18
SKĄD : Wenecja – Włochy
Dante Lorenzo d'Alviano ψ Sob Lis 10, 2018 2:45 pm

Dante Lorenzo d'Alviano

ft. Henry Cavill


❝ DANE POSTACI ❞


Urodziny: 13/12/1795

Wiek: 30 || 223

Pochodzenie: Wenecja, Włochy
Stan cywilny: Wdowiec (?)

Status: Zamożny

Wyznanie: Agnostycyzm

Zawód: Biznesmen/Inwestor/Prawnik

Rasa: Wampir


Zalety: honorowy, charyzmatyczny, opanowany, skrupulatny  

Wady: samotnik, bezwzględny, pamiętliwy, sarkastyczny  

Uzależnienia: brak


❝ STATYSTYKI ❞


Siła: 15

Wytrzymałość: 15

Spostrzegawczość:  10

Zwinność: 10



❝ HISTORIA POSTACI ❞

„Mors est quies viatoris, finis est omnis laboris...”


Dante Lorenzo d'Alviano, chłopiec którego narodziny obwieścił sam Posejdon zsyłając na Adriatyk sztorm jakiego najstarsi żeglarze nie widzieli od lat. Morze przybrało obsydianowy kolor, a białe bałwany uderzały z wielką mocą o klify. Trzynasty grudnia roku pańskiego 1795 w pamięci mieszkańców Republiki Weneckiej zostanie zapamiętany jako dzień w którym dawni bogowie przypominają grzesznym i próżnym ludziom o swej obecności, lecz nie tylko bowiem wśród żalu i smutku jakie spadły na miasto w jednym z pałaców o złotych kopułach i ścianach z białego marmuru iskierki szczęścia i nadziei wlały się w serca członków rodu d'Alviano, bowiem Ci od dawna oczekiwali spełnienia miłości młodych małżonków i wreszcie ono nadeszło.
Dziedzic nazwiska, spadkobierca fortuny mający zapewnione miejsce w radzie oligarchów, był dzieckiem uczynnym i grzecznym. Lata młodości spędził na nauce i odkrywaniu sztuki, której pięknem zaraziła go matka. Wrażliwy i inteligentny, stanowczy i empatyczny, wyrozumiały i bezwzględny, cechy te widać było kiedy tylko spojrzało się w te obsydianowe nieodgadnione oczy w których jednak zawszę dominowała powaga, by nie powiedzieć chłód wejrzenia, lecz bynajmniej nie wyniosłość i pycha, a pewność siebie i zaradność.
Młodzieńcowi już za młodu wróżono świetlaną przyszłość patrząc na wyniki jakie osiągał w nauce i sporcie. Osoba, która swym zachowaniem i postępowaniem zjednywał sobie nie tylko rówieśników jak również profesorów. Była powszechnie szanowana i lubiana, a sam Dante był co tu dużo mówić wielce rad z tego, że wzbudza u bliźnich takie właśnie odczucia.
Dorosłość i odpowiedzialność spłynęły na barki szlachcica szybko niemniej, był na nie przygotowany. Podróże morskie, delegacje na dworach możnych Europy, a także poświęcenie pasjom ukazywały, że jest gotowy na rozpoczęcie własnej drogi życiowej z drugą połówką, której niestety wybór nie był prosty, a sam zainteresowany jakby zapominając o swym obowiązku względem rodziny wzbraniał się od tego procederu, który skróciłby mu smycz i zamknął drzwi „wolności”.
Nadeszły jednak ciężkie czasy dla kupców, oraz szlachty Weneckiej, która już od lat kilkunastu przestała widnieć na mapach jako republika, a to za sprawą cesarza Francji Napoleona Bonaparte. Uciekanie od swej powinności w takich okolicznościach było hańbiące i nie przystające mężczyźnie pokroju d'Alviano. Co więcej burzliwy okres Wojen Napoleońskich wykończył Europę i sprawił, że ta podupadła, a coraz większa grupa ludzi zaczęła łakomym kąskiem oglądać się za „Nowym Światem” i życiem na poziomie.
Małżeństwo jakie zawarł spadkobierca nazwiska d'Alviano z panną Costantini, było dla wielu niedorzeczne i nie rentowne dla pana młodego. Ba! poszły plotki po narodzie, że tylko przez wzgląd na urodę i wiek szlachcianki kawaler ją wybrał, ale ile w tym było prawdy? Wiadomo jednak, że wkrótce po ślubie państwo młodzi wyjechali do Bostonu, by tam rozpocząć nowe życie...



     13 Luty AD 1825

Wyprawa do Nowej Szkocji w lutym? Dla wielu starych wilków morskich było to istne samobójstwo, sztormy, lodowaty wicher i białe zimno – śmierć, która przychodzi kiedy śpisz oplata cię swymi ramionami niczym matka i zabiera na tamten świat w ciszy. Żeglarze unikali jeśli tylko mogli wypraw na otwarty ocean o tej porze roku i mieli w zupełności rację nazywając mnie szaleńcem, gdy proponowałem im zaciąg. Mimo początkowych niepowodzeń na niemal każdym froncie dzięki determinacji i nieocenionym wsparciu ukochanej w końcu udało się zorganizować wyprawę. Stary, acz wciąż jeszcze cieszący oko żaglowiec ochrzczony imieniem „Catriona” wyruszył 13 lutego  AD 1825 z portu w Bostonie i obrał kurs na Nową Szkocję. Półwysep prężnie rozwijający się i będący zarazem jednym z najbardziej rentownych miejsc handlowych w całej Kanadzie. Z owym miejscem łączyła mnie intratna oferta pewnego Szkockiego barona, który proponował założenie spółki handlowej.

Z dziennika pokładowego; 19 luty AD 1825

Sztorm, który prześladował nas od trzech dni nie ustępował. Prądy morskie i fatalna pogoda sprawiły, że zboczyliśmy z obranego kursu. Przenikliwe zimno i wycieńczenie nieustanną walką z żywiołem zebrały liczne żniwo wśród członków załogi... Nie wiadomo jak długo jeszcze przetrwamy, lecz jest coraz gorzej. Wyglądało na to że bogowie lub demony chcą za wszelką cenę naszej zguby w odmętach mrocznego oceanu [...]
Nadchodzi niepostrzeżenie, cicho na palcach się skrada, nie poczujesz zimna klingi kiedy przyłoży ci nóż do gardła, jedynie ciche ostatnie westchnięcie wyjdzie z twej piersi jako wola walki, której nie da się wygrać – mróz, morderca w białych rękawiczkach.


Ocknąłem się na kamienistej plaży pośród szczątek żaglowca, którym płynąłem. Przemarznięty i słaby jak przez mgłę pamiętam zeszłą noc podczas, której burza śnieżna nas dognała i cisnęła statkiem jak zabawką na skały wystające niczym kły bestii z dna oceanu. Zawieszony w czasie i przestrzeni nie miałem pojęcia jak udało mi się przetrwać tą katastrofę. Nic zupełnie tylko mrok, zimno i ból, lecz nie fizyczny, a cierpienie duszy, która świat kochając zdawała sobie sprawę, że oto nadchodzi kres jej dni. Nie walczyłem, bezładne ciało obmywane co czas jakiś przez fale leżało pośród szczątków Catriony.
A jednak to nie był koniec, nie był nawet początek. Odnaleziony przez istotę, która widząc moją postawę wobec śmierci obdarowała mnie darem jakiego nigdy nie będę mógł należycie zrekompensować. Byłem niemiernie wdzięczny, lecz również żałowałem utraty człowieczeństwa. Ma dusza przeklętą została po kres wieków, a ja trudy życia w skórze bestii znosić będę póki blask słoneczny mego ciała nie otuli.
Los mój od czasu katastrofy morskiej związał się nicią nierozerwalną z istotą potężną, niezwykle inteligentną i samotną. Kimś kogo ludzie bali się i kim straszono nieposłuszne dzieci. Odrażającym i bezwzględnym upiorem nocy noszącym miano Vidar Andreansen. Wychował mnie jako swego potomka, wyrwał z objęć śmierci i nauczył jak żyć z nowym darem. Był i jest mi przykładem, wzorem, a będąc jego potomkiem winien mu byłem szacunek i lojalność.
W chwili, gdy opanowałem swe moce zapragnąłem wrócić do Bostonu, do żony, której jednak już tam nie zastałem. Goniłem za jej śladem po całym stanie – na próżno. Los okrutny przecinał nasze ścieżki, lecz nigdy nie złączył ich ze sobą. Rozpacz, gniew, zwątpienie i poczucie osamotnienia nieustannie przytłaczały i wprowadzały w stan zobojętnienia co w konsekwencji przyczyniło się do zatracenia cech ludzkich i podążenia nową ścieżką.
Po latach tułaczki po świecie los przewrotny zaprowadził mnie do miasta Astoria i tam też od ponad roku bawię. Przyglądając się z zaciekawieniem potyczkom między rasami o wpływy i koneksje w mieście oraz korzystając z faktu bycia incognito byłem obserwatorem na tle tej areny w każdej chwili gotowym by wkroczyć do boju.      
 

❝ INFORMACJE DLA MISTRZA GRY ❞




Memento Mori
Powrót do góry Go down
[MG] Suspiria
Mistrz Gry
avatar

PD : 2
Re: Dante Lorenzo d'Alviano ψ Pon Lis 12, 2018 11:16 pm
Memento Mori
de mortuis nihil nisi bene

Akcept!

Twoja karta została zaakceptowana!
Twojej postaci zostaje przydzielony

poziom III

Zapoznaj się z mechaniką.
Wraz z kolorem uzyskujesz dostęp do organizera. Pamiętaj o założeniu informatora oraz korespondencji.

W razie niejasności, prosimy o niezwłoczny kontakt na pw.

[MG] Suspiria



(c) DΛNDELION
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry Strona 1 z 1
Napisz nowy tematTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedziSkocz do: