Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Dom Herveaux i okolice || Long Beach, WA
Idź do strony : Previous  1, 2
[MG] Suspiria
Mistrz Gry
avatar

PD : 27
Dom Herveaux i okolice || Long Beach, WA ψ Nie Gru 02, 2018 10:15 pm
First topic message reminder :


Dom Herveaux i okolice
⇜  ograniczona ⇝

Nowoczesna architektura wyróżnia to domostwo na tle zwyczajnych domków w Long Beach. Edwin Herveaux wybudował go za gotówkę ledwie cztery lata temu. Dokładnie wtedy zaczął pracę dla Far-Logistic. Dom znajduje się w lesie, a najbliższe sąsiedztwo oddalone jest o piętnaście mil. Za budynkiem poprowadzono szlak, którym można dojść do jaskini i opuszczonego placu kempingowego (10-25 mil).

Pora dnia: wieczór (po 22), 4 listopada 2018. Mżawka.
Mieszkańcy: Edwin (48), żona Alisha (42), córki Penelope (19), Sarah (15), Judith (12), syn Gustav (2) oraz dwa psy i kot.


48h na odpis

⇜ code by bat'phanie ⇝
Powrót do góry Go down
AutorWiadomość
avatar

WIEK : 29
PRACA : detektyw
PD : 38
Nie podziwiała wystroju wnętrz ani widoczków za oknem. Od razu spojrzała na dzieciaki. Persefone nie mogła sobie pozwolić na wezwanie policji, bo to oznaczałoby nie tyle co ryzyko zdemaskowania, a komplikacje, których nie chciała zarówno ona jak i wampiry. Mieli to załatwić jak najsprawniej. Zmrużyła oczy i wyciągnęła rękę w stronę telefonu chcąc go wyrwać telekinezą i zgnieść w dłoni. Najchętniej zabiłaby każdą pokolei każąc najmłodszej na wszystko patrzeć. Judith miała w twarzy coś irytującego.
Gdyby to ona rzuciła kulą to Persefone nie miałaby oporu tej twarzyczki odpowiednio upiększyć.

Rzut na telekinezę + 40 bonus
Rzut na unik 13 + 10


(Zgłaszałam nieobecność w temacie, ale napiszę również tutaj. Do piątku jestem w stanie odpisywać. Do 31 grudnia z odpisami będzie gorzej)








Każdy ma takie piekło na jakie zasługuje.
- Persefone
Powrót do góry Go down
Los
Konto Techniczne
avatar
PD : 57
The member 'Persefone Argent' has done the following action : Rzut kostkami


'Rzut k100' : 26, 39
Powrót do góry Go down
[MG] Suspiria
Mistrz Gry
avatar

PD : 27
Poszukiwania księgi, część I.
Dom Herveaux i okolice || Long Beach, WA


Obracała nieznacznie głowę za Santiago niczym spłoszone zwierzę. Wyczuwała drapieżnika, zauważała to szczególne spojrzenie ciemnych oczu. Nie uciekała przygnieciona ciężarem własnego lęku. Późny wieczór stał się koszmarem o jakim nigdy nie śniła. Przeklinała męża w myślach za to jak ich naraził. W co on się wplątał? Zadarł z gangsterem? Mafią? Medoni na takiego jej wyglądał, dziewczyna mniej. Spojrzała na niego błagalnie, tłumiąc jęk. Dlaczego?
— Nie wiem, naprawdę. Przysięgam na Boga — zadrżała, obejmując się ramionami — Nie układa nam się ostatnio najlepiej... Wcześniej mieszkaliśmy w Seattle... Może tam pojechał... — mówiła roztrzęsiona coraz bardziej. Chciała mu powiedzieć co tylko zechciał, a zarazem nie potrafiła opanować własnego ciała.
— Ale sprzedaliśmy tam dom, kupiliśmy ten... On mi naprawdę o niczym nie mówi. Już wcześniej prowadził szemrane interesy... Nie znam szczegółów. Proszę, zostawcie nas. Nikomu o was nie powiem. Błagam... Dzieci są niewinne... — załkała czując nadmiar łez. Kilka spłynęło po policzkach.

Telekineza odniosła właściwy skutek. Demon tak stary jak Persefone nie miał problemu z użytku swoich umiejętności. Telefon głośno chrupnął w dłoni. Szczęśliwie dla niej, nie była to stara nokia. Pokaz siły zrobił na dziewczętach wrażenie. Kto normalny robił takie rzeczy? Zamilkły i najwyraźniej docierało do nich w jakich są tarapatach. Szczególnie gdy zamach kulą się nie powiódł, ponieważ Argent wykonała zgrabny unik. Szklana zawartość pękła, rozpryskując się na podłodze.
— Kim jesteś? — to pytanie zadała najstarsza z nich, Penelope.
— Chcę do mamy — powiedziała Judith, jakby zdała sobie sprawę, że matka jest w jeszcze większym niebezpieczeństwie. Sarah wzięła na ręce Gustava, którego rozbudziło zamieszanie. Senność w jego spojrzeniu ustąpiła miejsca ciekawości gdy patrzył na Persefone.
— Mamo! — krzyknęła Penelope w nadziei, że matka im odpowie. I faktycznie odpowiedziała, patrząc niepewnie na Santiago, szukając potwierdzenia czy może odkrzyknąć. Z bandziorami nigdy nie było wiadomo, a nie chciała ginąć.
— Nic mi nie jest! Zejdźcie na dół! — Alisha wierzyła, że jeżeli zobaczą rodzinę w  całości to odpuszczą. Mówiła przecież prawdę. Współpracowała!
Dziewczęta spojrzały na Persefone. Jeżeli je przepuściła to zeszły na dół jeżeli chciała zareagować...

k6
parzyste - niepowodzenie;zaniechanie
nieparzyste - udało się


Czas na odpis: 24h (ze względu na nadchodzące nieobecności)

Dante brak odpisu







Suspiria

Powrót do góry Go down
avatar

WIEK : 30 || 133
PRACA : biznesmen
PD : 62
Alisha nie mogła wiedzieć, jak elektryzująco i porażająco działa na Santiago jej strach. Śmiertelnicy rzadko to wiedzieli, sądząc mylnie, że jeśli okażą poddanie, to da im spokój. Błąd. Musiał jednak pamiętać, jaki cel przyświecał dzisiejszej wizycie, a co stwierdzał z wyraźną przykrością — nie było nim wgryzienie się w tętnicę kobiety.
— Boga tu nie ma — odparł nonszalancko. Niezbyt interesowały go jej słowa, tak długo, jak nie padła nazwa konkretnego miasta. Nietrudno się domyślić, że Santiago nie był osobą kompetentną do przeprowadzania terapii małżeńskiej. Nic nie odpowiedział, tylko patrzył, coraz bardziej sfrustrowany dukaniem kobiety. Westchnął zniecierpliwiony na słowa o niewinności dzieci.
— Przyniósł do domu ostatnio coś, czego zwykle ze sobą nie nosił? — Zapytał. Nie sądził, by Edwin był takim idiotą, żeby zdobycz ukryć tutaj, ale na dla świętego spokoju i zobaczenia samej reakcji Alishy, podjął tę kwestię. — Dom wygląda na drogi. Nie każ mi go przekopać aż po same fundamenty, by przekonać się, czy mówisz prawdę — ostrzegł sumiennie, choć wciąż się uśmiechał. Coś mogło jednak Alishy podpowiadać, że to nie są żarty. Problem polegał jednak na tym, że gdy serce trzepotało jej jak oszalałe, nie był w stanie stwierdzić, czy kłamie, czy nie. Dlatego miał nadzieję, że Persefona odczyta kobietę, co jak sądził, potrafiła zrobić.
Nawet zachęcił Alishę, by poinformowała córki, że wszystko jest w porządku. Bo przecież było. Tylko sobie rozmawiali, to chyba jeszcze nie jest zbrodnia? Stał za plecami kobiety tak, by wyraźnie wyczuwała jego obecność, ale nie dotykał jej. Gdyby tylko próbowała sztuczek, jego ręka natychmiast zacisnęłaby się na jej włosach. Czekał, aż Persefona i wesoła dziatwa pojawią się na dole.
— Czyń honory — zwrócił się do demona. Bez przetrzepania wspomnień kobiety chyba wiele nie wskórają. Miał jeszcze kilka gróźb w zanadrzu, gotów posunąć się do zrobienia krzywdy dzieciom, jeśli nie będzie współpracować, niemniej szkoda było czasu na babranie.






dziennik
I want to rip out your throat with my bare teeth so you may never speak such foul words again
Powrót do góry Go down
avatar

WIEK : 29
PRACA : detektyw
PD : 38
Satysfakcja. Tak ludzie nazywali to uczucie. Uśmiechnęła się do dziewczynek szeroko, ukazując zęby. Wystarczyła chwila aby każda bez wyjątku padła do jej stóp. Resztki z telefonu upuściła na podłogę, poruszając paluszkami. I po co im to było? Doceniała próby ratowania własnej skóry. Nie do zniesienia były jednak błagania i prośby o oszczędzenie. Dlatego dzisiejszej nocy Alisha miała szczęście. Ona nie miałaby oporu przed skrzywdzeniem całej rodziny. Rozkaz Farnese jej nie obowiązywał, ale Persefone nie była ślepo zapatrzona w przemoc. Potrafiła szacować i kalkulować co bardziej się opłaca. Rozkwaszenie rodziny Herveaux na ścianach mimo, że kuszące to niestety bezsensowne w tej sytuacji. Obejrzała się za siebie słysząc z dołu Alishę.
- Matki.
Prychnęła rozbawiona. Zrobią wszystko dla swojego potomstwa. Nawet jeśli mogłyby mieć następne.
Zachęciła dziewczęta do opuszczenia pokoju, robiąc im miejsce. Wzrok utkwiła w chłopczyku.



Na dole z ciekawością spojrzała na Santiago i pozostawioną z nim żonę gospodarza. Rozejrzała się za drugim wampirem lecz najwyraźniej nadal pilnował drzewa w lesie.
- Uroczy chłopczyk. Och, czyżby pani Herveaux nie potrafiła udzielić poprawnej odpowiedzi na pytanie?
Zapytała z udawanym przejęciem. Rozkazała dziewczynkom usiąść na kanapie. Podeszła do Alishy i Santiago. Stanęła naprzeciw niej, dotykając ręką czoła jak przy sprawdzaniu temperatury. Oczy Persefone zamieniły się w czarną otchłań.

k100 na wiedzę o człowieku + 40 bonus








Każdy ma takie piekło na jakie zasługuje.
- Persefone
Powrót do góry Go down
Los
Konto Techniczne
avatar
PD : 57
The member 'Persefone Argent' has done the following action : Rzut kostkami


#1 'k6' : 2

--------------------------------

#2 'Rzut k100' : 57
Powrót do góry Go down
[MG] Suspiria
Mistrz Gry
avatar

PD : 27
Re: Dom Herveaux i okolice || Long Beach, WA ψ Pią Gru 21, 2018 3:14 pm
Poszukiwania księgi, część I.
Dom Herveaux i okolice || Long Beach, WA


Wzmianka o braku Boga podziałała na Alishę jak policzek, a przynajmniej tak to mógł odebrać Santiago. Drgnęła, lecz obeszło się bez satysfakcji z łapania ofiary za włosy. Oglądała się na schody dzieląc uwagę pomiędzy mężczyznę, a dzieci.
— Skrzynkę — odparła od razu — Ale nie sam. Przyszedł z dwoma innymi, znosili coś do garażu. Poszłam tam później i nic nie widziałam... Musieli to spakować do samochodu. Mówię prawdę, przysięgam. Edwin dziwnie się zachowywał.
Czy Santiago doceni jej chęć współpracy? Z niejaką ulgą odnotowała, że dzieci są całe. Przynajmniej na takie wyglądały gdy zeszli na dół. Gustav był na rękach Sarah, wiercąc się niespokojnie. Chciała postąpić krok do przodu ale wtedy też krzyknęła gdy mężczyzna złapał ją za włosy. Wywołało to niemałe zamieszanie wśród dziatwy. Koniec końców jednak usiadły wpatrując się w matkę i oprawców szeroko otwartymi oczami, pełnymi przerażenia. Zrozumiały, że to nie był zwykły napad.
Alisha była zdezorientowana zachowaniem Persefone. Drgnęła gdy ta przyłożyła rękę, poddając się naturalnemu odruchowi jakim była chęć odepchnięcia nieznajomej. Czerń oczu ją sparaliżowała. Lęk się nasilił. Myśli i wspomnienia stały przed demonem otworem. Mogła je przeczesywać, szukając tych odpowiednich.

Myśli Alishy krążyły wokół dzieci i pracy. Chciała do niej wrócić, ale obawiała się, że sobie nie poradzi po wielu latach przerwy, którą poświęciła na wychowanie pociech. Penelope zadawała się z szemranym towarzystwem, istniało ryzyko ciąży, a była przecież taka młoda. Judith nie miała przyjaciół w nowej szkole, dzieci jej dokuczały. Edwin późno wracał z pracy, ciągle brakowało mu czasu na spędzenie go z rodziną. Dlatego się ucieszyła na wieść, że mąż zabiera Gustava do lasu... Myśl się urwała. Pojawiły się za to inne, przepełnione gniewem i kłótnią.

Czas na odpis: 24h (ze względu na nadchodzące nieobecności+ przedostatni post przed zakończeniem etapu I)







Suspiria

Powrót do góry Go down
avatar

WIEK : 29
PRACA : detektyw
PD : 38
Poznawanie ludzkich lęków i pragnień było jedną z broni demona przeciwko ludzkości. Wiedza o danym człowieku pozwalała na dokładniejszą kalibrację koszmaru wymierzonego personalnie w jego duszę. Persefone gdyby miała prowadzić statystyki lęków lub marzeń, musiałaby poświęcić na to milionowe połacie drzew przeznaczonych na przeróbkę papieru. Alisha nie odbiegała od standardów. Rodzina, dzieci i wiecznie zapracowany mąż. Twarz demona pozostawała bez wyrazu. Szukała odpowiedzi, a ludzkie problemy niewiele ją interesowały. W końcu pojawił się Edwin, a wraz z nim obraz zabieranego Gustava na wycieczkę. Lubiła gniew tak samo jak podsycanie kłótni ale orientowała się w tym ile czasu już zmarnowała wraz z Santiago na przesłuchiwaniu rodziny księgowego. Odchyliła głowę do tyłu, pozwalając swoim oczom wrócić do normalnego stanu. Pchnęła Alishę na wampira, który stał za kobietą. Odwróciła się w stronę dziewczynek i chłopczyka.
- Gustav, prawda?
Zagadnęła z uśmiechem kierowanym do malucha. Spojrzała za siebie żeby poinformować Medoniego o swoich wstępnych ustaleniach.
- Ta mała larwa jest odpowiedzią na nasze pytanie. Herveaux zabrał go na spacer. Ruszycie się o centymetr, a spotka was o wiele gorszy los niż to co wcześniej sobie ustaliłam.
Słodkość z jaką to powiedziała mogła wywołać u obecnych w salonie mdłości. Persefone wyciągnęła rękę, aby położyć dłoń na dziecięcej czuprynce.








Każdy ma takie piekło na jakie zasługuje.
- Persefone
Powrót do góry Go down
Los
Konto Techniczne
avatar
PD : 57
The member 'Persefone Argent' has done the following action : Rzut kostkami


'Rzut k100' : 9
Powrót do góry Go down
avatar

WIEK : 30 || 133
PRACA : biznesmen
PD : 62
Re: Dom Herveaux i okolice || Long Beach, WA ψ Sob Gru 22, 2018 11:55 pm
Santiago doceniłby ową chęć współpracy znacznie bardziej, gdyby mógł zidentyfikować jej prawdziwość. Trzymał Alishę, kiedy Persefone uskuteczniała swoje sztuczki. Przyglądał się temu z miną dość beznamiętną, niecierpliwiąc z powodu zmarnowanego już czasu, ale tak naprawdę było w tym coś wzbudzającego ciekawość. Co zobaczyłaby Argent, gdyby to jemu zajrzała do głowy? Z pewnością by tego nie chciał. Złapał kobietę nieco mocniej, kiedy demon podszedł do chłopca. Objął ją ręką, unieruchamiając jej ramiona i uniemożliwiając jakikolwiek ruch. Mogło jej zacząć odwalać z niepokoju o dzieciaka, a wybuch paniki to ostatnie czego teraz potrzebowali. Szkoda czasu. Czarny, gadzi wzrok Santiago ślizgał się po córkach na wypadek, gdyby któraś wykonała choćby jeden, fałszywy ruch. Wówczas z pewnością by zareagował.
— Kochający mąż i ojciec — zadrwił cicho, jakby słowa te skierowane były tyko do Alishy. Poświęcić własne dziecko dla sprawy? Omal się nie roześmiał. Omal. Czekał, aż panna Argent upora się z odczytaniem dzieciaka, żeby mogli w końcu ruszyć dalej, zamiast bawić się w opiekunki do dzieci. Znęcanie się nad nimi nie sprawiało mu radości; tyle razy wszak powtarzano, że nie należy bawić się jedzeniem.






dziennik
I want to rip out your throat with my bare teeth so you may never speak such foul words again
Powrót do góry Go down
[MG] Suspiria
Mistrz Gry
avatar

PD : 27
Re: Dom Herveaux i okolice || Long Beach, WA ψ Nie Gru 30, 2018 11:57 pm
Poszukiwania księgi, część I.
Dom Herveaux i okolice || Long Beach, WA


Dotknięcie dziecka niosło za sobą odmienne uczucia. Persefone bez wątpienia nie poczuła się najlepiej. Dziecięce myśli były przepełnione tym, czym demony gardziły najbardziej. Niewinność. Wspomnienia Gustava można było porównać do kolorowej mozaiki. Myśli nie należały do skomplikowanych. Ich prostota miała swój urok. Lubił spędzać czas z ojcem, ale więcej go spędzał z matką oraz siostrami. Był rozpieszczany i cierpiał na lekki autyzm przez co był to dodatkowy powód, aby na chłopca dmuchać i chuchać. Edwin starał się jak mógł. Kupował drogie zabawki, żywe zwierzęta i zabierał syna na spacery po lesie. Najświeższą z myśli (poza nierozumieniem obecności obcych w domu, czyt. Santiago i Persefone) była wizja niewielkiego domku letniskowego. Gustav zapamiętał nie tylko dużo zieleni dookoła ale również wnętrze chatki. Obraz się wyostrzał. Malutkie rączki sięgały do zawartości drewnianej skrzyni wypełnionej wiórami. Echo głosu Edwina brzmiało karcąco i groźnie. Nie dotykaj!
Alisha w ramionach Santiago drżała z obawy o swojego synka. Wbiła paznokcie w jego przedramiona, mamrocząc pod nosem błagania. Dziewczęta zbiły się w kupkę na kanapie, patrząc w paraliżującym milczeniu na to co robi Persefone.

Podsumowanie: Dzięki umiejętnościom Argent, oboje byli w stanie poznać nowy cel podróży. W geście demona zostało podzielenie się tą informacją z Santiago. Potrzebowali jednak pewności, że nikt z Herveaux nie zrobi niczego głupiego. Pejzaż zdjęć na ścianie mógł podpowiedzieć Persefone, że chatka którą widziała we wspomnieniach Gustava wiąże się z miejscem w którym cała rodzina spędzała urlop. Od klasy średniej wzwyż niezwykle modne było posiadanie domku letniskowego lub jego wynajęcie.

Koniec etapu I. Na dniach pojawi się nowy temat.
Dante - zwolniony z sesji.







Suspiria

Powrót do góry Go down
Sponsored content
Sponsored content
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
Skocz do: