Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Tierra Del Mar
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
[MG] Suspiria
Mistrz Gry
[MG] Suspiria
PD : 45
Tierra Del Mar ψ 3/12/2018, 03:37

Tierra Del Mar
⇜  ograniczona ⇝

Niewielkie miasteczko nad oceanem. Liczba mieszkańców sięga około setki. Znajduje się tutaj ośrodek wypoczynkowy, motel, szkoła podstawowa, kościół oraz posterunek policji z kostnicą.

Data: 3 listopad
Pora: Popołudnie (16-17:00), pada deszcz
Komisariat jest otwarty przez całą dobę, kostnica do 15:00.
Motel otwarty przez całą dobę.

48h na odpis

⇜ code by bat'phanie ⇝
Powrót do góry Go down
Thomas Astor
WIEK : 38 lat
PRACA : mechanik samochodowy
PD : 240
SKĄD : Jewell
Re: Tierra Del Mar ψ 3/12/2018, 10:13
z lombardu

Po obgadaniu szczegółów z Sullym nie pozostawało nic innego, jak jechać do Tierry. Co prawda wciąż miał gdzieś z tyłu głowy kwestię brata, która nie dawała mu żyć, ale po drodze starał się jakoś to zminimalizować i skupić na tym, do czego go oddelegowano. W pierwszej kolejności chciał skontaktować się z mężczyzną, o którym mówił mu dziadek. Właściwie dopiero informacja o śmierci wnuczki łowcy była dla Thomasa ostatecznym sygnałem, że coś tu jest grubo nie w porządku. Od kiedy 15-latki umierają na zawał?
Wiedział, że będzie o tyle trudno, że Tierra to mała mieścina. Wszyscy się tutaj znali, ciężko więc uniknąć zainteresowania i gapiów. Czym jest raptem setka mieszkańców? Jewell było pod tym względem znacznie większe, a i tak wszystkie plotki roznosiły się w mgnieniu oka. Nic dziwnego, że tyle trupów w tak krótkim czasie przyciągnęło uwagę stanowych.
Już po drodze zadzwonił do Boo, powołując się na swojego dziadka, chcąc ustalić jakieś miejsce spotkania. Zrezygnował z myśli, by w pierwszej kolejności pojechać do motelu, zostawiając to sobie na koniec. Nie sądził, by zabrakło miejsc. Psia pogoda i pora roku raczej nie przyciągały turystów. W zależności od tego, co ustalił z Randalphem, tam właśnie pojechał, by porozmawiać z kimś, kto znał przecież sprawę z pierwszej ręki. Skoro był weteranem, Astor zgadywał, że miał już swoje lata na karku, a Thomas bardzo cenił sobie to, co mieli do powiedzenia starsi stażem. Poza tym to jego wnuczka ucierpiała. Jeśli ktoś chciał to zakończyć, to z pewnością był to właśnie on.







Maybe the only difference between you and a demon is
your hell is right here
Powrót do góry Go down
[MG] Suspiria
Mistrz Gry
[MG] Suspiria
PD : 45
Re: Tierra Del Mar ψ 5/12/2018, 03:54
Boo mieszkał przy plaży. W piękną pogodę można było zazdrościć takiej lokacji, lecz listopad nie sprzyjał takowym marzeniom. Deszcz przybrał na sile gdy Thomas zatrzymał się przy niewielkim domku. Randalph odebrał po pierwszym sygnale i podał swój adres, zapewniając że pora jest odpowiednia i będzie go oczekiwał. Nie chciał wdawać się w więcej szczegółów, lecz po samym głosie Astor mógł rozpoznać przygnębienie typowe dla człowieka, który stracił kogoś bliskiego. Sullivan uprzedził wnuka o tym, że Boo nie jest wtajemniczony ale pewne rzeczy podejrzewa.
Weteran okazał się wysokim, kościstym mężczyzną o mlecznych włosach. Niepełnosprawność była zauważalna gołym okiem. Boo poruszał się na wózku inwalidzkim. Nie przeszkodziło to w dziarskim powitaniu Thomasa, którego zaprosił do domu. Towarzyszyła mu kobieta w podobnym wieku o ciepłym spojrzeniu i farbowanych rudych włosach. Od razu zabrała się do przyrządzenia gościowi herbaty z wyraźną troską.
— To moja sąsiadka, Betty. — wyjaśnił Boo. — Córka i zięć są w drodze... Amanda mieszkała ze mną ze względu na ich pracę. Sullivan powiedział, że będziesz w stanie... Pomóc. Lekarze mówią o zawale, ale to przecież dopiero dziecko... Trenowała pływanie, była okazem zdrowia...






Suspiria

Powrót do góry Go down
Thomas Astor
WIEK : 38 lat
PRACA : mechanik samochodowy
PD : 240
SKĄD : Jewell
Re: Tierra Del Mar ψ 5/12/2018, 10:26
W normalnych warunkach Thomas być może i zauważyłby malownicze widoki, ale w tej chwili nie miał za bardzo czasu, by je kontemplować. Zaparkował samochód pod niewielkim domostwem i od razu ruszył do środka, nie zwlekając szczególnie. Po drodze się rozglądał, choć tak naprawdę nie było po czym. Kilka ulic na krzyż, małych sklepików. Nic nie napawało niepokojem.
Uścisnął rękę na powitanie, przywołując na twarz nieco wymuszony uśmiech. Bynajmniej nie ze względu na to, że z Boo coś było nie tak. Przeciwnie, wydawał się naprawdę sympatycznym facetem. Przywitał się również z towarzyszącą mężczyźnie kobietą.
- Thomas - przedstawił się krótko, zdobywając na krzywy uśmiech. Może Sully nigdy nie był dziadkiem, który zachwycał się szkolnymi przedstawieniami i laurkami swoich wnuków, bo do normalnej rodziny było im bardziej niż daleko. Niemniej przypuszczał, że na jakimś etapie o nim wspomniał.
- Moje kondolencje. - Od tego zaczął. Jego słowa były niewątpliwie szczere. Sam nie chciał zastanawiać się, jakie to uczucie stracić tak bliskiego członka rodziny. Coś na ten temat wiedział, samemu dopiero co się o to ocierając, w związku z czym mógł sobie wyobrazić, jak Randalph się czuje. - Zawał faktycznie brzmi zupełnie nieprawdopodobnie. Opowiesz mi coś o Amandzie? Jak zachowywała się przez ostatnie dni? Zaobserwowałeś coś niepokojącego? - Zapytał, nie omieszkując rozejrzeć się po wnętrzu domu. Sully ostrzegł, że Boo nie był wtajemniczony, co rodziło pytanie, co właściwie powiedział znajomemu o charakterze pomocy Thomasa. Wolał zachować ostrożność i zważać na słowa. Łatwo było przekroczyć cienką linię, za którą natknie się na poirytowanie i brak zrozumienia bliskich ofiar.







Maybe the only difference between you and a demon is
your hell is right here
Powrót do góry Go down
[MG] Suspiria
Mistrz Gry
[MG] Suspiria
PD : 45
Re: Tierra Del Mar ψ 7/12/2018, 04:09
Boo podziękował skinięciem głowy. Był tym typem, który nie lubi strzępić języka na niepotrzebne frazesy. Jego wnuczka zginęła i pragnął znaleźć wytłumaczenie. Medycyna mu tego nie zapewniała. Po pierwszych słowach przeszli od razu do sedna. Starszy mężczyzna był za to Thomasowi wdzięczny i łowca w ten sposób u niego zapunktował. Zaprosił go do salonu. Domostwo nie należało do zamożnych, przeważała prostota o której świadczyły ręcznie dziergane obrusy czy koszmarnie brzydkie zasłony w łaty. Na jeden ze ścian wisiały rodzinne fotografie. Nie brakowało na nich uśmiechniętej nastolatki.
— Amanda jest, była dobrym dzieckiem. Grzeczna, pomocna, spokojna. Nie sprawiała kłopotów. Miała stypendium sportowe i chciała studiować w Portland. Ostatnio zachowywała się dziwnie. Uznałem, że to stres związany z zawodami. Pojutrze miała wystartować w szkolnym konkursie od którego zależało zdobycie dodatkowych punktów do college'u. — wyjawił. Tymczasem Betty postawiła przed Thomasem kubek herbaty i talerzyk z ciastem drożdżowym.
— Dzień po Amandzie... Odnaleziono ciało jej koleżanki, następnego dnia jej chłopaka. Policja wstępnie podała za przyczynę samobójstwo, ale podobno mieli te same objawy co inni. To na pewno wojsko testuje jakąś broń i ludzie... — pokręcił głową gdy głos się załamał. Betty poklepała go po ramieniu i spojrzała na Thomasa jakby ten miał być w istocie rozwiązaniem zagadki.






Suspiria

Powrót do góry Go down
Thomas Astor
WIEK : 38 lat
PRACA : mechanik samochodowy
PD : 240
SKĄD : Jewell
Re: Tierra Del Mar ψ 7/12/2018, 14:32
Thomas wszedł do salonu, tak jak wskazał mu Boo. Jeśli nawet wnętrze nie było zamożne, nie przeszkadzało mu to. Bardzo szybko i bez żalu porzucił rodzinne bogactwa na rzecz prostoty, którą Christian nazywał biedotą. Żałował, że to wszystko nie mogło potoczyć się inaczej. Że brat musiał być taki uparty. I że nie mógł pogodzić jego i Julie. Miotał się pomiędzy jedną częścią swojej rodziny, a drugą. Z zainteresowaniem rzucił okiem na fotografie, przyglądając się Amandzie. Zaraz potem uwagę skupił na słowach Boo.
- Co dokładnie znaczy dziwnie? - Dopytał, odnotowując w pamięci zarówno informację o zawodach, jak i studiach w Portland. Thomas podziękował za herbatę i ciasto.
Wieści o tym, jak krótki był okres pomiędzy Amandą a jej koleżanką i chłopakiem, były już wyjątkowo ciekawe.
- To chyba dziwne, że podali jako przyczynę samobójstwo, skoro wystąpił zawał? Nikt z tym nic nie zrobił? - Dopytał łagodnie, nie chcąc brzmieć, jakby wytykał jakieś zaniedbanie rodzinom. Domyślał się, że nie było im łatwo, ale dotarcie do prawdy było ważne. Zwłaszcza, że mogły wystąpić kolejne ofiary. - Wszystkie ofiary były ze sobą powiązane? Kim byli pozostali? - To było małe miasteczko, więc pewnie wszyscy się znali. Miał nadzieję, że Boo wybaczy mu drobiazgowe pytania, ale właściwie jeśli miał w jakikolwiek sposób pomóc, musiał zrobić rozeznanie. Na obecną chwilę nie przychodziło mu do głowy zupełnie nic konkretnego. Potrzebował więcej informacji. Jedyną poszlaką był nieszczęsny zawał, który przecież był powodowany niedokrwieniem serca. Pytanie tylko, skąd się to wzięło. Wiedział, że będzie musiał obejrzeć ciała. Obserwował, czy Boo jest w stanie mówić i jak się trzyma. Uznał, że jeśli to będzie dla mężczyzny zbyt trudne, zawsze będzie mógł podpytać Betty o to i owo, wydawała się być z tym znacznie mniej związana emocjonalnie.







Maybe the only difference between you and a demon is
your hell is right here
Powrót do góry Go down
[MG] Suspiria
Mistrz Gry
[MG] Suspiria
PD : 45
Re: Tierra Del Mar ψ 11/12/2018, 00:42
Atak serca #1 zadanie
Tierra Del Mar, Oregon

Boo spojrzał na Betty, a ona na niego. Wyglądało na to, jakby oboje się wahali przed odpowiedzią.
— Amanda wydawała się... Przewrażliwiona?
— Wystraszona. — wtrąciła Betty. — Biedne dziecko, myślę, że to wina tego chłopaka. Zostawił ją dla jej przyjaciółki. Pan wie jak to młodzi... Człowiek przestaje nadążać.
— Rozmawiałem z nią, była tym przygnębiona ale odnosiłem wrażenie, że po prostu boi się zawieźć rodziców. Ciężko pracują, aby miała lepszą przyszłość. — wyjaśnił Boo, odwracając wzrok od Thomasa żeby spojrzeć przez okno. Dzielnie się trzymał, był twardym mężczyzną ze starej szkoły. Jakiekolwiek łzy zdążył już wypłakać lub zostawiał to sobie na później, gdy zostawał sam.
— Jak mówiłem, "podobno". — mruknął. Betty podała mu kubek, który podtrzymała aby nie rozlał. — Sully powiedział, że masz wtyki w policji i przed tobą będą bardziej szczerzy. Znam tutejszego szeryfa, ale to kretyn. Jest z sąsiedniej wiochy i pozjadał wszystkie rozumy. Nie wiem co poczciwy Stuart mógłby mieć wspólnego z moją Amandą, albo pozostałymi dzieciakami. Znamy się tutaj wszyscy, ale to nie przekłada się na... No wiesz... Ludzie już tak chętnie nie spędzają ze sobą czasu jak dawniej.
Deszcz zabębnił o szyby, a ciche wycie wskazywało na przeciąg. Betty westchnęła i zniknęła w sąsiednim pomieszczeniu.
— Masz gdzie się zatrzymać? Kostnica jest już zamknięta, ale możesz popytać na komisariacie i zrobią dla ciebie wyjątek. — zasugerował. Bo skoro takie kontakty, to kto wie...






Suspiria

Powrót do góry Go down
Thomas Astor
WIEK : 38 lat
PRACA : mechanik samochodowy
PD : 240
SKĄD : Jewell
Re: Tierra Del Mar ψ 13/12/2018, 10:14
Obserwował ich uważnie, zastanawiając się, skąd to wahanie. Zrzucił je jednak na razie na szok i żałobę. Wywnioskował natomiast, że Betty była tutaj częstą bywalczynią, skoro miała orientować się w tym, co działo się z Amandą. Jej sprostowanie słów Boo wydało mu się dość nietypowe. Przeniósł na nią wzrok i na chwilę zatrzymał. A choć młodzieńcze dramaty nie leżały w jego polu zainteresowań, tutaj sprawa była dziwna.
- Dla tej samej przyjaciółki, która również była ofiarą? - Dopytał mimochodem. Może trafił ich jakiś urok? Jednak co z pozostałymi ofiarami? Boo z jakiegoś powodu unikał tego tematu. Ofiar miało być siedem, co zatem z pozostałymi czterema?
- Rozumiem. A co z pozostałymi? Słyszałem, że było więcej ofiar - ponowił ten temat, wodząc wzrokiem od Boo do Betty, która wciąż się wokół nich krzątała. Puścił mimo uszu słowa o wtykach w policji. Można tak to nazwać. Fałszywe dokumenty dawały spore pole do popisu, zazwyczaj. - Kim jest Stuart? - Zapytał znów. Odprowadził wzrokiem Betty, gdy ta wyszła.
- Słyszałem, że jest tu motel, więc dam sobie radę. Spróbuję się czegoś dowiedzieć, choć skoro mówisz, że wasz szeryf jest... - urwał na chwilę, by nie użyć słowa, które można by potraktować zbyt dobitnie - Trudnym człowiekiem, to może być karkołomne zadanie. Ale nie martw się, zrobię, co się da - zapewnił.







Maybe the only difference between you and a demon is
your hell is right here
Powrót do góry Go down
[MG] Suspiria
Mistrz Gry
[MG] Suspiria
PD : 45
Re: Tierra Del Mar ψ 16/12/2018, 22:52
Atak serca #1 zadanie
Tierra Del Mar, Oregon


Thomas otrzymał odpowiedź potwierdzającą jego pytanie. Wszystko rozgrywało się w bliskim gronie.
— Noo... Są, ale Amanda nie miała z nimi zbyt wiele wspólnego — odpowiedział Boo. — Stuart był synem pastora. Imał się wielu prac, porządny chłopak ale miał dwie lewe ręce do roboty... Nawet w wojsku go nie chcieli. Znaleźli go nieopodal jeziora... Baby plotkują, że jego rysy twarzy... — Boo uniósł dłonie to twarzy — Były wykrzywione w grymasie przerażenia. Mówią, że zobaczył niedźwiedzia i serce nie wytrzymało... A inni... Debbie ani Susan nie zasługiwały na śmierć. Były siostrami. Debbie tutejszą sprzedawczynią, ma miała sklepik koło motelu... A Susan uczyła w szkole do której chodziła Amanda, ale te młodsze klasy. Jest jeszcze biedny Ben, choć jego ciężko żałować. Dawał się ludziom we znaki. Starszy ode mnie, pijak... Okradał domy i często lądował za to w areszcie. Szeryf jednak przymykał oko na starego łajdaka... Może to jakaś choroba?







Suspiria

Powrót do góry Go down
Thomas Astor
WIEK : 38 lat
PRACA : mechanik samochodowy
PD : 240
SKĄD : Jewell
Re: Tierra Del Mar ψ 17/12/2018, 13:08
Rysy twarzy wykrzywione w przerażeniu. Śmierć ze strachu brzmiała zupełnie nieprawdopodobnie, nawet jeżeli tak się przecież mawiało. Nie takie rzeczy jednak widział. Banshee? Za dużo ofiar. Nic tutaj się nie zgadzało. Zanotował sobie jednak dane ofiar, tak na potem. Zamierzał skierować się teraz na komisariat i trochę powęszyć. Nie musiał mówić, że wątpi, żeby to był niedźwiedź, ale jako że miał do czynienia z kimś, kto nie był w żaden sposób wtajemniczony, nie poruszał dalej tego tematu.
- Nie wiem, czy choroba, ale postaram się tego dowiedzieć - zapewnił raz jeszcze. Ofiary były ze sobą powiązane, ale z drugiej strony, kto w tak małym miasteczku nie był? To tak, jakby oczekiwać, że u nich w Jewell ktoś się nie znał, co było niemożliwe. A przecież było to miasteczko nieporównywalnie większe od Tierry.
- A co z domem? Co z miasteczkiem? Zauważyliście ostatnimi czasy coś niepokojącego? Pojawił się ktoś nowy? - Kolejna porcja pytań, już końcowych. Musiał wybrać się na komisariat. - Jakieś niewytłumaczalne zjawiska, wypadki? Skoki temperatur? Wiem, że to brzmi dziwnie, ale naprawdę wszystko jest istotne. Mogę zobaczyć pokój Amandy? - Dodał jeszcze, spoglądając na mężczyznę pytająco. Był to ten moment, kiedy większość ludzi zaczynała się zastanawiać, z kim właściwie ma do czynienia. Przywykł do spojrzeń pełnych niezrozumienia, więc na pewno nie dał się łatwo zbić z tropu, jeśli Boo czy Betty mogli zakwestionować sens pytia o takie rzeczy.







Maybe the only difference between you and a demon is
your hell is right here
Powrót do góry Go down
[MG] Suspiria
Mistrz Gry
[MG] Suspiria
PD : 45
Re: Tierra Del Mar ψ 19/12/2018, 20:55
Atak serca #1 zadanie
Tierra Del Mar, Oregon


— A co ma być z domem? — zapytała Betty, akurat wracając aby usłyszeć o co pyta Astor.
— Nie rozumiem. — powiedział Boo marszcząc czoło. — Jedynymi nowymi są turyści, ale tych teraz jak na lekarstwo. Ośrodek wypoczynkowy jest zamknięty przez okres jesienno-zimowy, a odkąd wybudowano lepszą drogę na wschód stąd, to wszyscy jeżdżą tamtędy... Bo szybciej, bo stacja benzynowa... — skrzywił się i najchętniej ponarzekałby Thomasowi na temat nieudolności lokalnych władz, gdyby nie tragedia jaka go spotkała.
— Wypadków nie było, ale sąsiadka Debbie i Susan, bo one mieszkały razem mówiła, że gdy zeszła na dół słysząc hałas to czuła przeraźliwe zimno mimo pozamykanych okien i działającego piecyka... — Betty wykazała się plotkarską wiedzą, spoglądając na Boo i na Thomasa. Ronson znał Sullivana i choć pewnych spraw nie rozumiał mimo upływu wielu lat, to ufał znajomemu. Najważniejsze w końcu było otrzymanie odpowiedzi, a w jaki sposób się to stanie...
— Proszę, ale nic nadzwyczajnego tam nie znajdziesz. Moja wnuczka nie prowadziła żadnego pamiętnika. — odparł Boo, trąc ręce jakby dokuczało mu zimno.
— Zaprowadzę, proszę za mną. Boo, napij się herbaty. — zwróciła się ciepło do weterana po czym nadała Thomasowi cel wędrówki.

Na piętrze z korytarza można było dostać się do trzech pokoi. Ten należący do Amandy było bardzo łatwo rozpoznać. Bardzo popularne wśród nastolatków było ozdabianie drzwi, a na tych zawisła tabliczka z "uczę się, nie przeszkadzać". Sama sypialnia nie była duża, nie miała nawet łazienki. Ściany pokrywały plakaty aktorów i muzyków pop, na komodzie poza książkami stały puchary zdobyte w zawodach pływackich. Niewielkie łóżko przy oknie, biurko z laptopem apple i lampka do której przyczepiono fotografie przyjaciół. Przy jednym ewidentnie kogoś oderwano.






Suspiria

Powrót do góry Go down
Thomas Astor
WIEK : 38 lat
PRACA : mechanik samochodowy
PD : 240
SKĄD : Jewell
Re: Tierra Del Mar ψ 20/12/2018, 13:30
Skoki temperatur brzmiały obiecująco. Chociaż to może zbyt duże słowo. W każdym razie stanowiły już jakąś podstawę. Czyżby miał do czynienia z duchem tak strasznym, że ci, którzy go zobaczyli, umierali ze strachu? Byłoby to już jakaś teoria. Słyszał o takich przypadkach w kontekście banshee, ale żeby wywołać zawał u młodej, zdrowej osoby? To mu nie pasowało. Na razie wstrzymał się jednak z osądami, zanim zdobędzie więcej informacji.
Podziękował Boo za odpowiedź, choć dostrzegł zawahanie w jego minie. Nie dziwił się. Pewnie sam poczułby się co najmniej nieswojo, gdyby ktoś go zapytał w takim kontekście o skoki temperatur w domu. Skierował się za to na górę, rozglądając się już po drodze.
Thomas nie miał szczególnego doświadczenia, jeśli o typowe pokoje nastolatek chodzi. Aleksowi do okresu buntu pozostało, jak miał nadzieję, jeszcze trochę czasu. Współczuł rodzinie dziewczyny, nie chciał nawet myśleć, jak mogła boleć strata dziecka. Rozejrzał się po wnętrzu, pozornie nie widząc niczego, co mogłoby wzbudzać niepokój. Przyjrzał się oknu, a także powierzchni mebli, poszukując jakichś śladów bytów nadnaturalnych czy ektoplazmy. Jego uwadze nie umknęło oderwane zdjęcie. Odczepił je z lampki i odwrócił, chcąc sprawdzić, czy jest podpisane na odwrocie. Sprawdził, czy komputer był zabezpieczony hasłem, starając się zignorować patrzących na niego z plakatu gwiazdorów muzyki pop. Sprawdził też szuflady, książki na regale i miejsca pod blatami. Standardowe przeszukanie.

rzucam na spostrzegawczość 10 + 20







Maybe the only difference between you and a demon is
your hell is right here
Powrót do góry Go down
Los
Konto Techniczne
Los
PD : 152
Re: Tierra Del Mar ψ 20/12/2018, 13:30
The member 'Thomas Astor' has done the following action : Rzut kostkami


'Rzut k100' : 39
Powrót do góry Go down
[MG] Suspiria
Mistrz Gry
[MG] Suspiria
PD : 45
Re: Tierra Del Mar ψ 29/12/2018, 00:18
Atak serca #1 zadanie
Tierra Del Mar, Oregon


Pomimo bystrego oka Thomas nie był w stanie wyłapać niczego niezwykłego. Pokój wyglądał normalnie. Zdjęcie przedstawiało trzy osoby z czego można było dodać dwa do dwóch na widok dwóch dziewcząt. Z tyłu fioletowym długopisem nabazgrano " Tierra Del Mar 2015. Ja, Patty i Oscar ". Tak więc słowa starszego państwa z dołu były prawdziwe. Komputer był zabezpieczony hasłem, a pobieżne oględziny biurka nie zaowocowały znalezieniem spisanego hasła. Szuflady były pełne zwyczajnych dupereli - zeszyty, lakiery do paznokci, spinki i figurka Wonder Woman  z popularnej sieci fast food. W komodzie poza ubraniami i nastoletnią bielizną, którą mógł zainspirować Julie nie było niczego pomocnego do ustalenia przyczyn dziwnego zjawiska w miasteczku. Na jednej z półek umieszczono sporych rozmiarów wolumin, który po otwarciu ukazał Thomasowi wycinki z gazet na przestrzeni wielu lat. Mignął zapisek o projekcie szkolnym. Im bardziej się wczytywał tym dostrzegał znajome nazwiska zasłyszane od Boo i Betty. Nim jednak Astor mógł się oddać lekturze, przerwał mu dźwięk nadchodzącej wiadomości SMS od brata oraz wejście wspomnianej wcześniej Betty. Patrzyła na Thomasa pytająco, a zarazem z jakimś niezadowoleniem. Po krótkiej chwili wahania pozwoliła zabrać ów przedmiot, wyjaśniając że Amanda przygotowywała to na projekt zaliczeniowy z historii.

Komisariat w Tierra Del Mar o dziwo był większy od tego w Jewell i posiadał własną kostnicę z dyżurującym w niej patologiem przez okres trzech dni w tygodniu. Po wejściu do środka i minięciu niewielkiej poczekalni pomalowanej na żółtawy kolor, docierało się do biurka dyżurnej. Za niewysokim, odrapanym kontuarem siedziała pulchna, ruda czterdziestolatka której piegi były drugim po włosach na co zwracało się uwagę. Gdy Thomas podchodził, zauważył, że kobieta rozmawia z mężczyzną pytającym o szeryfa Smitha.
— Szeryf jest dzisiaj bardzo zajęty — odpowiadała z przejęciem ruda Linda.








Suspiria

Powrót do góry Go down
Raymond Durham
WIEK : 42
PRACA : detektyw policyjny
PD : 203
Re: Tierra Del Mar ψ 30/12/2018, 00:39
/ początek

Niemalże każdy łowca - który nie stracił instynktu samozachowawczego ze względu na liczne treningi i tym podobne - miał pewną intuicję. Taką, co to mu podskórnie podpowiadała, że coś jest nie tak. Nie byłby w stanie określić, jaki jest tego zasięg, ale z pewnością nie otaczało to całej kuli ziemskiej. Całe szczęście, gdyż uczucie wewnętrznego świerzbu doprowadziłoby do szewskiej pasji. Rozdrażniony łowca potrafił być równie niebezpieczny, co wampir na głodzie, podminowany wilkołak czy tym podobni narkomani bez swoich życiowych polepszaczy-uzależniaczy.
U Raymonda było to jeszcze spowodowane długoletnim stażem jako detektyw policyjny. Przeczucie, które się pojawiało, dosyć często miało rację bytu. Ponadto, poczta pantoflowa wszędzie działała dobrze, więc informacje z jednej czy drugiej komendy lub innego terytorium bardzo szybko przechodziły do sąsiednich miejsc. A bo to ktoś z rodziny, a bo wiadomość czy artykuł znaleziony w Internecie. Bardzo szybko można było się rozeznać.
Informacja o dość nieprawdopodobnej, zwielokrotnionej śmierci, wzbudzała podejrzenia. Chcąc to sprawdzić, Raymond najpierw skontaktował się z szeryfem miejscowości. Krótka wymiana zdań i niedługo później Durham był w drodze do Tierra Del Mar w ramach pracy i pomocy!
Ponad dwie godziny podróży minęło mu dość szybko. Był jeden postój na kawę, nieopodal docelowego miejsca. Nie miał na co narzekać. Drogi były dość opustoszałe, przynajmniej w tamtym kierunku.
Odnalezienie odpowiedniego budynku nie stanowiło problemu. Zatrzymał się pod biurem szeryfa, wysiadł z samochodu i skierował bezpośrednio do wejścia. Następnie podszedł do dyżurującej kobiety.
Przywitał się, pokazał odznakę i przedstawił się.
- Szeryf zostawił mi niezbędne informacje. Miałem odebrać - od razu przeszedł do konkretów, nie chcąc tracić czasu. Nie wiedział o tym, że będzie miał towarzystwo.






†You may think you're not blind, but can you see in the dark?
Powrót do góry Go down
Thomas Astor
WIEK : 38 lat
PRACA : mechanik samochodowy
PD : 240
SKĄD : Jewell
Re: Tierra Del Mar ψ 3/1/2019, 11:09
Przeszukanie nie przyniosło oczekiwanych efektów, ale nie był tym zrażony. Pozwolił sobie zabrać notatnik dziewczyny, mimo nieoczekiwanie niezadowolonej miny Betty. Niby nie miał powodów, by o cokolwiek ją podejrzewać, ale wydawała mu się po prostu dziwna. Niekoniecznie w związku z zaistniałą w Tierrze sprawą. Wycinki mogły się przydać, uznał jednak, że przyjrzy im się na spokojnie później. Pożegnał się z gospodarzami i zapewnił, że będą w kontakcie.
Na komisariacie pojawił się już po kilku minutach. Dość szybko wszedł do środka, kryjąc się przed paskudną pogodą. Od razu rzuciła mu się w oczy płomienna fryzura kobiety siedzącej za kontuarem i w tamtą stronę się udał, nie zwlekając szczególnie, choć zamierzał poczekać aż skończy rozmawiać z mężczyzną, którego w pierwszej chwili nie rozpoznał. Dopiero podchodząc bliżej dotarło do niego, że to znany mu łowca. Było ich już tak niewielu, że ciężko było siłą rzeczy się nie znać. Przypadkowe spotkania w trakcie prowadzenia spraw nie były wcale tak rzadkie jak mogłoby się wydawać, czego doskonałym świadkiem właśnie byli. Postanowił iść za ciosem, wiedząc czym prywatnie zajmuje się Raymond. Jemu z pewnością będzie łatwiej dopchać się do rzekomo zajętego szeryfa, niż Thomasowi zasłaniającemu się kłamaniem o tym, kim jest naprawdę.
Łowcy bywali różni. Jedni woleli rozwiązywać sprawy w pojedynkę, inni współpracując. Teraz poniekąd podjął decyzję za nich obu, chociaż kryło się za tym coś jeszcze: jego brat. Sprawa Tierry to jedno, a jego opętanie drugie. Nie zamierzał znowu próbować rozwiązywać tego problemu na własną rękę.
- Już jestem, przepraszam za spóźnienie - rzucił do Raymonda jak gdyby nigdy nic, zupełnie jakby był jego partnerem w sprawie, z którą tu dzisiaj przyjechał. Przelotnie spojrzał na niego znacząco licząc, że Durham wyczuje, że to nie tak, że postanowił mu się tu wpieprzać pomiędzy wódkę a zakąskę. "Potem wyjaśnię" wydawał się mówić.







Maybe the only difference between you and a demon is
your hell is right here
Powrót do góry Go down
[MG] Suspiria
Mistrz Gry
[MG] Suspiria
PD : 45
Re: Tierra Del Mar ψ 4/1/2019, 02:00
Atak serca #1 zadanie
Tierra Del Mar, Oregon


Linda starała się nie okazywać zniecierpliwienia. Obecność Durhama przeszkadzała jej w szybszym skończeniu pracy. Umówiła się już z przyjaciółkami na plotki i malowanie paznokci. To był jeden z wolnych wieczór kiedy Desmond, jej mąż spędzał czas z kolegami w sąsiednim miasteczku.
Odznaka Raymonda zobowiązywała do potraktowania go poważnie.
— Proszę chwilę poczekać — wstała i posłała ciekawskie spojrzenie w kierunku nadchodzącego Thomasa. Co tak ludzi niosło? Trupów ostatnio przybyło, ale żeby ruch jak na autostradzie? Linda nie przepadała za ofiarami więc może dlatego wykazywała się kompletnym brakiem empatii. Z ulgą przyjęła fakt, że nowo przybyły jest tu z detektywem z Astorii. Zniknęła w sąsiednim pomieszczeniu stukając butami na obcasie. Panowie mieli chwilę, aby wymienić się uprzejmościami. Po niecałych piętnastu minutach Linda zaprosiła ich do gabinetu szeryfa, nie oferując przy tym nic do picia.

— Raymond! — szeryf miał już swoje lata ale trzymał się o dziwo dobrze. Urodą nie grzeszył i sprawiał wrażenie nadąsanego. Być może była to wina kształtu krzaczastych brwi. — I... ? — spojrzał na nieznanego mu Astora. Bez względu na odpowiedź, wziął go za partnera Raymonda.
— Dziękuję, że przyjechaliście. Rzadko proszę o pomoc, ale jeszcze jeden trup, a FBI obstawi całe miasteczko. Cud, że jeszcze tego nie zrobili — westchnął zapraszając gestem, aby zajęli miejsca siedzące.
— Siedem ciał. Wszyscy zmarli na zawał serca, to są oczywiście wstępne ustalenia bo nasz patolog się guzdrze, ale... Są, byli mieszkańcami Tierry. Różne miejsca, a ich twarze.... Boże, nigdy w życiu czegoś takiego nie widziałem.
Podsunął im teczkę w której znajdowały się wstępne zdjęcia z miejsc w których znaleziono ciała. Wszyscy bez wyjątku mieli twarze wykrzywione w przerażeniu.
Wyciągnął szlugi i zapalił, wskazując na paczkę. Mogli się częstować.

48h odpis
Posty nie muszą być regulaminowej długości.








Suspiria

Powrót do góry Go down
Raymond Durham
WIEK : 42
PRACA : detektyw policyjny
PD : 203
Re: Tierra Del Mar ψ 4/1/2019, 15:58
Nie było to ani pierwsze, ani ostatnie zniecierpliwione spojrzenie, z którym się spotkał. Sam takimi zarzucał od czasu do czasu. Prawie każdemu spieszyło się do domu czy gdzie indziej, byle tylko odpocząć. Sprawy pojawiające się w ostatniej chwili, kiedy człowiek już kończył swoją zmianę i wylogowywał się ze wszystkiego powodowały, że miało się ochotę rzucić czymkolwiek. Czy nie mogli kiedy indziej być zabici? Nie mogli wcześniej, chociażby te dwie godziny, umierać? To były straszne myśli i sprzeczne z powołaniem, jakie zachęciło Raymonda do pracy. Ale również był człowiekiem i czuł się wykończony.
Nie zareagował w żaden sposób. Zerknął na Thomasa, rozpoznając go po głosie. Czy chciał, czy nie, lata spędzone na spędach łowczych rodzin i mimowolnie zaistniały kontakt robiły swoje. Kiwnął do niego lekko, a następnie wzrokiem odprowadził tutejszą pracownicę. Dopiero wtedy więcej uwagi poświęcił koledze po fachu. Podał dłoń na przywitanie.
- Jeszcze pięciu i na każdą ofiarę po jednym - skomentował żartobliwie, choć sam nie wydawał się przekonany do swojego żartu. - Skąd się dowiedziałeś? - było to właściwie jednym z powszechnych pytań; czasem poczta pantoflowa, czasem pech, czasem przeczucie lub dobry informator. Może Astor czymś go zdziwi?
Przerwał dalszą pogawędkę, gdy na horyzoncie z powrotem zobaczył Lindę. Spojrzał na łowcę wymownie, aby szedł za nim. Skoro już się wplątał, to teraz niech dobrze zagra.
- Thomas. Nowy partner - wyjaśnił za wspomnianego towarzysza, witając się z szeryfem. Na ewentualne pytania dotyczące znajomości z przedstawicielem prawa w miasteczku odpowie później.
- Lepiej nie kracz, bo jak się pojawią to będzie to rozdmuchane na cały stan - skomentował. Domyślał się, że miasteczko już huczało. Niewiele brakowało, żeby zaraz to przeszło dalej. Ray rozsiadł się na niewygodnym krześle, wyciągając odruchowo kajet i czarny długopis. Tych miał od groma w schowku. Notatki w niewielkim zeszycie były kolorowe - raz niebieskie, raz czarne, czasem nawet czerwone. Dopiero w swoim zaciszu domowym skupiał się na tym, aby odpowiednio zanotować to, co było niezbędne.
- Im szybciej to załatwimy, to szybciej, być może, będzie spokój. Pewnie od razu do niego się skierujemy, to może chętniej popracuje - stwierdził. Zabrał teczkę, jak i zdjęcia, część z nich podsuwając Astorowi. Ten nie miałby jednak problemu, aby spojrzeć na to, co przeglądał Durham. Dało się zauważyć u łowcy niesmak i zastanowienie.
Papierosem poczęstował się chętnie. Nie zadawał pytań, mimo że te zdążyły pojawić się w jego głowie. Zaczekał na inicjatywę Thomasa. W międzyczasie przeglądał dalej zawartość teczki - czy oprócz zdjęć były inne informacje na temat ofiar? Dało się spostrzec jakiś wzór?






†You may think you're not blind, but can you see in the dark?
Powrót do góry Go down
Thomas Astor
WIEK : 38 lat
PRACA : mechanik samochodowy
PD : 240
SKĄD : Jewell
Re: Tierra Del Mar ψ 5/1/2019, 13:23
Były takie chwile, kiedy empatia ustępowała egoizmowi. Ostatecznie byli tylko ludźmi, tak to już bywało. Kiedy Linda na chwilę ich zostawiła, uścisnął rękę Durhama i uśmiechnął się półgębkiem. Okoliczności ich spotkania zdecydowanie mogłyby być lepsze, ale chyba nie było co na to liczyć.
- Musiałoby nas najpierw aż tylu być - odparł w podobnym tonie. Pewnie wiele by to ułatwiło, ale z roku na rok faktycznie było ich coraz mniej. W obliczu tego, co zaczynało się dziać, należało się zastanowić, czy wkrótce nie trzeba będzie pomyśleć nad werbowaniem kogoś jeszcze. Byli już praktycznie na wymarciu, a nadnaturalnych wcale nie ubywało. - Sully - odparł krótko, a i nieszczególnie odkrywczo. Raymond musiał znać dziadka Astora. Staruszek prowadzący lombard wydawał się może niepozornym kontaktem, ale jego wiedza i doświadczenie znacznie przewyższały to, co sami umieli. Crain był przedstawicielem starej szkoły.
Skinął jedynie szeryfowi, kiedy Raymond go przedstawił. Właściwie dziwił się, że żadnych agentów jeszcze tu nie było. Zwykle wietrzyli takie sprawy z wprawą ogarów myśliwskich. Nie skomentował opieszałości patologa. Astor przypuszczał, że nie byli przyzwyczajeni do tego, by w miejscu takim jak Tierra pojawiło się tyle trupów na raz. Musieli być zagubieni.
Zerkał ponad ramieniem na papiery, które przekładał Durham, konfrontując to z informacjami, które uzyskał od dziadka Amandy. Dopóki był z nimi szeryf, nie zamierzał wspominać Raymondowi o tym, czego się dowiedział zostawiając to sobie na potem.
- Jakie były odstępy czasowe pomiędzy zgonami? - Zapytał, koniec końców również częstując się papierosem. - Wspominasz o różnych miejscach znalezienia ciał, gdzie konkretnie?







Maybe the only difference between you and a demon is
your hell is right here
Powrót do góry Go down
[MG] Suspiria
Mistrz Gry
[MG] Suspiria
PD : 45
Re: Tierra Del Mar ψ 7/1/2019, 03:27
Atak serca #1 zadanie
Tierra Del Mar, Oregon


Szeryf pokiwał głową. Niech robią sobie porządek z patologiem. Oby tylko wyszło na ich, a sprawę faktycznie uda się wyjaśnić. Rodziny nie kryły rozżalenia. Nie wszyscy wierzyli w zawał serca.
— Oby, oby — mruknął zaciągając się papierosem. Przyglądał się dłużej Thomasowi. Wyglądał na gliniarza styranego życiem. Gdyby tak tylko w Tierze mieli takich policjantów jak Astor i Durham!
— Kilkudniowe — odpowiedział strzepując kiepa do dużej kryształowej popielniczki. — Patricię Greenville i Oscara Hopkinsa znaleźliśmy w  zatoczce na plaży. To takie miejsce schadzek młodych zakochanych... — skrzywił się. Najwyraźniej bardzo często musiał rozpędzać miejscową młodzież. — Susan i Debbie Cortez znalezione przez sąsiadkę w domu. Stuarta Jensena zgłosił spacerowicz niedaleko jeziora... a Amandę Ronson nieopodal miejsca przy zatoczce. Na oko oszacowałem, że Jensen był pierwszy. Potem Cortez, Ronson, Greenville, Hopkins i na koniec Vernon. Ciało Bena leżało w rowie przy głównej drodze Tierry prowadzącej na północ. Tak więc panowie, spory rozstrzał. Żadnych powiązań — zaciągnął się ponownie, gestykulując uprzednio dłonią z papierosem.
W teczce, którą przeglądał Durham poza pierwszymi protokołami z miejsca zdarzenia i zdjęciami ofiar nie było nic więcej. Same protokoły były zwięzłe w treści, a nawet lakoniczne. Zdecydowanie przydałaby się tutaj mapa miasteczka, nawet jeśli te miało tylko jedną główną ulicę.

48h odpis
Posty nie muszą być regulaminowej długości.








Suspiria

Powrót do góry Go down
Thomas Astor
WIEK : 38 lat
PRACA : mechanik samochodowy
PD : 240
SKĄD : Jewell
Re: Tierra Del Mar ψ 7/1/2019, 10:44
Wyjątkowo rad z tego, że udało mu się trafić na Durhama, Thomas cieszył się, że szeryf wykazywał zupełnie inne podejście gdy okazało się, że ma do czynienia z policją. No, bo właściwie miał, chociaż tylko w połowie. Tak czy inaczej, Astor dosyć wiernie udawał gliniarza, czy może raczej nie dał po sobie nawet mrugnięciem oka poznać, że nim nie jest. Zresztą nie pierwszy raz takowego udawał.
Wysłuchał mężczyznę, i zanotował sobie wskazane przez niego miejsca, gdzieś z tyłu głowy chcąc pamiętać o tym, żeby nanieść je na mapę Tierry. Może wyklaruje im się tam jakiś wzór, o którym nie chciał jednak mówić w tej chwili na głos.
- Masz tu jakąś mapę miasteczka i okolic pod ręką? - Zapytał, strzepując popiół do popielniczki. Szeryfowie małych mieścin zwykle stawali okoniem w obliczu najmniejszych sugestii, jakoby mogło stać się coś... Dziwnego. Dlatego gdyby mężczyzna zapytał, po co mu, pewnie wykręcił się tym, że lubi mieć wszystko odnotowane czarno na białym. - Jakiekolwiek ślady udziału osób trzecich? - Pytanie powinno brzmieć, czy były jakiekolwiek ślady, czy ot po prostu, padli jak stali.
- A ty co myślisz na ten temat? - Zapytał szeryfa, właściwie kierowany czystą ciekawością. Ktoś szeryfowi ostro nabrudził na podwórku, na pewno miał jakieś teorie, nawet jeżeli mało prawdopodobne. Ciężko było dywagować bez rozmowy z patologiem, jeśli więc Durham nie miał więcej pytań, Thomas prawdopodobnie dość ochoczo udałby się od razu do kostnicy.







Maybe the only difference between you and a demon is
your hell is right here
Powrót do góry Go down
Raymond Durham
WIEK : 42
PRACA : detektyw policyjny
PD : 203
Re: Tierra Del Mar ψ 9/1/2019, 07:20
Raymond spojrzał po zdjęciach; sprawdził czy podpisane były ofiary. Jeśli nie, to wspomniane przez szeryfa informacje notował szybko i niedbale w swoim kajecie. Papieros niemalże wisiał w jego ustach, choć filtr przytrzymywał zębami, od czasu do czasu poruszając szczęką, aby się zaciągnąć. Marszczył brwi i mrużył oczy, obawiając się dymu nikotynowego.
Zerkał to na Thomasa, to na szeryfa.
- Żadnych? Oprócz miejsca zamieszkania - powiedział, żeby czasem ten nie wyskoczył z takim tekstem. Zakładał, że ofiarami byli obywatele niewielkiego miasteczka. - Wiekowo jaki jest rozstrzał? Jeśli odstęp był kilkudniowy to pory dnia lub nocy też różne czy jednak te same godziny? - zadał kolejne. Dla pytanego mogło to być dziwne, ale w przypadku łowców - z pewnością mogliby wykluczyć poszczególne potwory i tym podobne. Niektóre z nadnaturalnych działały dniem, inne nocą, inne… Można by tak wymieniać i wymieniać.
- Może być nowa i stara mapa - brał pod uwagę zmiany w urbanizacji, nawet w tak małym miejscu. W przypadku Astorii miało to spore znaczenie czy była to stara stacja dworcowa, czy inny przybytek.
Wszystko starał się skrzętnie notować, niespecjalnie zabiegając o uwagę i pochwały. Będąc świadomym tego, że najlepiej będzie jak najszybciej to ogarnąć, to nie zagadywał po przyjacielsku szeryfa, dając wolną rękę Thomasowi.
Sięgnął po papierosa, aby strzepnąć popiół do popielniczki.
- Były wywiady z rodzinami, bliskimi? - to była jedna z najgorszych części. Zwłaszcza jeśli chodziło o śmierć danej osoby.
- Zgaduję, że kostnicy nie macie czynnej do późnych godzin… - spojrzał na zegarek.






†You may think you're not blind, but can you see in the dark?
Powrót do góry Go down
[MG] Suspiria
Mistrz Gry
[MG] Suspiria
PD : 45
Re: Tierra Del Mar ψ 10/1/2019, 02:32
Atak serca #1 zadanie
Tierra Del Mar, Oregon


Joshua Smith nie lubił co prawda jak wtrącano mu się w robotę, ale w tym przypadku głupotą byłoby z jego strony odrzucenie pomocy. Nie był w jakichś zażyłych stosunkach z Durhamem. Znał go na tyle, aby mieć pewność co do jego profesjonalizmu. Dobry glina - to wręcz miał wypisane na czole pokrytym pierwszymi zmarszczkami nadchodzącej starości. Na pytanie o mapy kiwnął głową i wskazał w bok, na jedną z korkowych tablic. Równocześnie wyjął z szuflady drugą i rozłożył na blacie biurka.
— Niewiele się zmieniło... Na tej wielkiej pozaznaczałem czerwonymi pinezkami miejsca w których znaleziono ciała. Co do osób trzecich to ech... — westchnął ciężko — Przy siostrach Cortez i nastolatkach nie było żadnych śladów. Stuart i Ben mieli na swoich ciałach siniaki, otarcia ale jezioro i droga to miejsca często uczęszczane więc sami się domyślcie jak jest ze śladami. Nie wiem co o tym myśleć — przyznał się lekko wykrzywiając usta — Siedem samobójstw to zbyt piękny przypadek losu, aby był prawdziwy. Pozostaje więc morderstwo. Nie mam jednak pojęcia jaki mógłby mieć motyw. Na pierwszy rzut oka ciała nie nosiły znamion innych przestępstw, a dokumenty i kosztowności mieli przy sobie. Odpada więc rabunek —  Smith miał na myśli okaleczenie zwłok lub czynności seksualne. Podrapał się po włosach i wzrok skupił na Raymondzie.
— Troje nastolatków. Stuart miał... Na oko koło czterdziestki. Ben dochodził do osiemdziesiątki, Debbie niedawno obchodziła urodziny, trzydzieści, trzydzieści dwa lata. Susan przed pięćdziesiątką... —  wyliczał zastanawiając się na głos i gorączkowo szacując w myślach. Raporty niestety nie były jeszcze gotowe, a patolog się guzdrał.
— Co do godzin to różnie — pytania zaczęły już Smitha męczyć. Zwłaszcza, że były dziwne i za bardzo dokładne. —  Nad zatoką rano, jezioro popołudniu. Patolog powie wam zdecydowanie więcej. Musicie jednak poczekać do jutra, bo kostnica u nas tylko do piętnastej. Rodziny się burzą i chcą znać przyczynę, mówimy wszystkim o zawale bo na to wskazuje wstępne badanie koronera...
Wysłałem chłopaków żeby przeszli się po domach, ale nikt nic nie widział podejrzanego. Niektórzy członkowie rodziny wspominali o niepokoju i paranoicznym zachowaniu ofiar. Sąsiadka sióstr Cortez zeznała, że od kilku dni zachowywały się dziwnie. Bały się i nikogo nie chciały wpuszczać do mieszkania. Nie pojawiły się w pracy. Kwestia nastolatków wydawała się na początku najprostsza do wyjaśniania, ale może testy powiedzą czy brały narkotyki. Młodzi przeżywali jeden z tych dramatów przez które myślą wyłącznie o samobójstwie —
 skwitował kwaśno i z pewnym zmęczeniem.


48h odpis
Posty nie muszą być regulaminowej długości.








Suspiria

Powrót do góry Go down
Thomas Astor
WIEK : 38 lat
PRACA : mechanik samochodowy
PD : 240
SKĄD : Jewell
Re: Tierra Del Mar ψ 10/1/2019, 10:22
Prawdę mówiąc jeżeli perspektywa siedmiu samobójstw w tak krótkim czasie i na tak małym terenie, byłaby zdaniem szeryfa "pięknym przypadkiem", Thomas chyba nie zamierzał wnikać. Zachowując kamienną minę i gryząc się w język, spojrzał na mapę. Pozwolił ją sobie wziąć, by przyjrzeć się jej z bliska, próbując połączyć liniami miejsca znalezienia ciał, nie dostrzegł jednak żadnego wzoru. Nic się tutaj nie zgadzało. Ofiary wydawały się całkowicie przypadkowe. Poza rzekomym dziwnym zachowaniem. Co prawda można było ich wszystkich nazwać sąsiadami, ale tak naprawdę tutaj niemal każdy był sąsiadem - Tierra była zadupiem jeszcze mniejszym, niż Jewell.
Wiedząc, że szeryf nie powie im chyba zbyt wiele, uciął udzielony mu kredyt zaufania. Irytacja Smitha zaczęła mu się udzielać. Spodziewałby się po stróżach prawa większej ochoty ku temu, by jak najszybciej rozwiązać sprawę, nim sytuacja stanie się ciężka do opanowania. Tak naprawdę słowa mężczyzny były strasznie enigmatyczne, a wyjaśnienia zagmatwane. Podawane informacje mało dokładne. Astor zastanawiał się, na ile jest to kwestia jego zmęczenia, czy niedbałości władz w takim małym miejscu, a na ile celowe działanie. Ani trochę nie podobało mu się, że trzeba było czekać do jutra. I tak stracili ogrom czasu.
- Czym zajmowali się Ben i Stuart? Mieli jakiekolwiek podstawy, żeby być tam, gdzie znaleziono ich ciała? - Zapytał, podnosząc wzrok znad mapy. Skoro do kostnicy i tak dzisiaj nie pójdą, równie dobrze mogli zadać jeszcze kilka pytań. Wiedzieli mniej więcej coś o nastolatkach i o siostrach, dwie pozostałe ofiary zostały owiane tajemnicą.







Maybe the only difference between you and a demon is
your hell is right here
Powrót do góry Go down
Raymond Durham
WIEK : 42
PRACA : detektyw policyjny
PD : 203
Re: Tierra Del Mar ψ 11/1/2019, 01:33
Za jakiś czas powinien ubiegać się o order najszybciej piszącego człowieka. I nie chodziło tutaj o prędkość wystukiwania znaków na klawiaturze, a całkiem wyraźne zapiski w notatniku. Sam Thomas mógł zauważyć jak szybko szło notowanie informacji jego koledze. Byłby w stanie rozczytać się z tego, co Ray zapisał. Przy niektórych wersach mógłby się zastanowić, bo pojawiły się jakieś skróty, które mogły być powszechne wśród policji.
W każdym razie, Raymond nie narzekał. Informacje gromadziły się dość szybko i choć nie były zadowalające tak jakby chciał, to nie narzekał. Uniósł wzrok na szeryfa, gdy ten odpowiadał na kolejne pytania. Może i mężczyzna po sobie tego nie pokazywał, ale Durham mógł się domyślać, że za niedługo odpowiedzi będą bardziej opryskliwe. A przynajmniej wymowne i zachęcające do tego, aby łowcy wpadli na pomysł, żeby wyjść.
Nie zareagował, dając wypowiedzieć się Thomasowi.
Mogę? — zapytał, wskazując na tablicę korkową. Dokładniej chodziło mu o zdjęcie mapy. Mimo wszystko, Raymond najpierw zdecydował się na zrobienie zdjęcia za pośrednictwem telefonu. Lepiej było mieć parę źródeł tych map niż rozkładać każdorazowo. Już raz się na tym przejechał. Podziękuje.
Gdy wrócił na miejsce, spojrzał na protokoły. Chciał sprawdzić czy są adresy ofiar w nich zamieszczone. Jeśli nie to dopytałby o nie. Wytłumaczyłby to tym, że to wszystko jest w ostateczności. Nie miał zamiaru robić kolejnego wywiadu, ale być może sprawdzenie miejsc dałoby kolejne podpowiedzi.
Sprawdziłby w telefonie czy gdzieś jest możliwość noclegu. I znalezienia jakiegoś baru, żeby dopytać miejscowych. I podsłuchać, co mają do powiedzenia.
Jeśli nie byłoby żadnych pytań ze strony Thomasa, Raymond podniósłby się jako pierwszy. Zgarnąłby teczkę i podziękował za informacje. Następnie uścisnąłby dłoń szeryfa i skierował się do wyjścia z gabinetu.






†You may think you're not blind, but can you see in the dark?
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Sponsored content
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
Skocz do: