Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Tierra Del Mar
[MG] Suspiria
Mistrz Gry
avatar

PD : 13
Tierra Del Mar ψ Pon Gru 03, 2018 3:37 am

Tierra Del Mar
⇜  ograniczona ⇝

Niewielkie miasteczko nad oceanem. Liczba mieszkańców sięga około setki. Znajduje się tutaj ośrodek wypoczynkowy, motel, szkoła podstawowa, kościół oraz posterunek policji z kostnicą.

Data: 3 listopad
Pora: Popołudnie (16-17:00), pada deszcz
Komisariat jest otwarty przez całą dobę, kostnica do 15:00.
Motel otwarty przez całą dobę.

48h na odpis

⇜ code by bat'phanie ⇝
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 38 lat
PRACA : mechanik samochodowy
PD : 32
SKĄD : Jewell
Re: Tierra Del Mar ψ Pon Gru 03, 2018 10:13 am
z lombardu

Po obgadaniu szczegółów z Sullym nie pozostawało nic innego, jak jechać do Tierry. Co prawda wciąż miał gdzieś z tyłu głowy kwestię brata, która nie dawała mu żyć, ale po drodze starał się jakoś to zminimalizować i skupić na tym, do czego go oddelegowano. W pierwszej kolejności chciał skontaktować się z mężczyzną, o którym mówił mu dziadek. Właściwie dopiero informacja o śmierci wnuczki łowcy była dla Thomasa ostatecznym sygnałem, że coś tu jest grubo nie w porządku. Od kiedy 15-latki umierają na zawał?
Wiedział, że będzie o tyle trudno, że Tierra to mała mieścina. Wszyscy się tutaj znali, ciężko więc uniknąć zainteresowania i gapiów. Czym jest raptem setka mieszkańców? Jewell było pod tym względem znacznie większe, a i tak wszystkie plotki roznosiły się w mgnieniu oka. Nic dziwnego, że tyle trupów w tak krótkim czasie przyciągnęło uwagę stanowych.
Już po drodze zadzwonił do Boo, powołując się na swojego dziadka, chcąc ustalić jakieś miejsce spotkania. Zrezygnował z myśli, by w pierwszej kolejności pojechać do motelu, zostawiając to sobie na koniec. Nie sądził, by zabrakło miejsc. Psia pogoda i pora roku raczej nie przyciągały turystów. W zależności od tego, co ustalił z Randalphem, tam właśnie pojechał, by porozmawiać z kimś, kto znał przecież sprawę z pierwszej ręki. Skoro był weteranem, Astor zgadywał, że miał już swoje lata na karku, a Thomas bardzo cenił sobie to, co mieli do powiedzenia starsi stażem. Poza tym to jego wnuczka ucierpiała. Jeśli ktoś chciał to zakończyć, to z pewnością był to właśnie on.







Maybe the only difference between you and a demon is
your hell is right here
Powrót do góry Go down
[MG] Suspiria
Mistrz Gry
avatar

PD : 13
Re: Tierra Del Mar ψ Sro Gru 05, 2018 3:54 am
Boo mieszkał przy plaży. W piękną pogodę można było zazdrościć takiej lokacji, lecz listopad nie sprzyjał takowym marzeniom. Deszcz przybrał na sile gdy Thomas zatrzymał się przy niewielkim domku. Randalph odebrał po pierwszym sygnale i podał swój adres, zapewniając że pora jest odpowiednia i będzie go oczekiwał. Nie chciał wdawać się w więcej szczegółów, lecz po samym głosie Astor mógł rozpoznać przygnębienie typowe dla człowieka, który stracił kogoś bliskiego. Sullivan uprzedził wnuka o tym, że Boo nie jest wtajemniczony ale pewne rzeczy podejrzewa.
Weteran okazał się wysokim, kościstym mężczyzną o mlecznych włosach. Niepełnosprawność była zauważalna gołym okiem. Boo poruszał się na wózku inwalidzkim. Nie przeszkodziło to w dziarskim powitaniu Thomasa, którego zaprosił do domu. Towarzyszyła mu kobieta w podobnym wieku o ciepłym spojrzeniu i farbowanych rudych włosach. Od razu zabrała się do przyrządzenia gościowi herbaty z wyraźną troską.
— To moja sąsiadka, Betty. — wyjaśnił Boo. — Córka i zięć są w drodze... Amanda mieszkała ze mną ze względu na ich pracę. Sullivan powiedział, że będziesz w stanie... Pomóc. Lekarze mówią o zawale, ale to przecież dopiero dziecko... Trenowała pływanie, była okazem zdrowia...
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 38 lat
PRACA : mechanik samochodowy
PD : 32
SKĄD : Jewell
Re: Tierra Del Mar ψ Sro Gru 05, 2018 10:26 am
W normalnych warunkach Thomas być może i zauważyłby malownicze widoki, ale w tej chwili nie miał za bardzo czasu, by je kontemplować. Zaparkował samochód pod niewielkim domostwem i od razu ruszył do środka, nie zwlekając szczególnie. Po drodze się rozglądał, choć tak naprawdę nie było po czym. Kilka ulic na krzyż, małych sklepików. Nic nie napawało niepokojem.
Uścisnął rękę na powitanie, przywołując na twarz nieco wymuszony uśmiech. Bynajmniej nie ze względu na to, że z Boo coś było nie tak. Przeciwnie, wydawał się naprawdę sympatycznym facetem. Przywitał się również z towarzyszącą mężczyźnie kobietą.
- Thomas - przedstawił się krótko, zdobywając na krzywy uśmiech. Może Sully nigdy nie był dziadkiem, który zachwycał się szkolnymi przedstawieniami i laurkami swoich wnuków, bo do normalnej rodziny było im bardziej niż daleko. Niemniej przypuszczał, że na jakimś etapie o nim wspomniał.
- Moje kondolencje. - Od tego zaczął. Jego słowa były niewątpliwie szczere. Sam nie chciał zastanawiać się, jakie to uczucie stracić tak bliskiego członka rodziny. Coś na ten temat wiedział, samemu dopiero co się o to ocierając, w związku z czym mógł sobie wyobrazić, jak Randalph się czuje. - Zawał faktycznie brzmi zupełnie nieprawdopodobnie. Opowiesz mi coś o Amandzie? Jak zachowywała się przez ostatnie dni? Zaobserwowałeś coś niepokojącego? - Zapytał, nie omieszkując rozejrzeć się po wnętrzu domu. Sully ostrzegł, że Boo nie był wtajemniczony, co rodziło pytanie, co właściwie powiedział znajomemu o charakterze pomocy Thomasa. Wolał zachować ostrożność i zważać na słowa. Łatwo było przekroczyć cienką linię, za którą natknie się na poirytowanie i brak zrozumienia bliskich ofiar.







Maybe the only difference between you and a demon is
your hell is right here
Powrót do góry Go down
[MG] Suspiria
Mistrz Gry
avatar

PD : 13
Re: Tierra Del Mar ψ Pią Gru 07, 2018 4:09 am
Boo podziękował skinięciem głowy. Był tym typem, który nie lubi strzępić języka na niepotrzebne frazesy. Jego wnuczka zginęła i pragnął znaleźć wytłumaczenie. Medycyna mu tego nie zapewniała. Po pierwszych słowach przeszli od razu do sedna. Starszy mężczyzna był za to Thomasowi wdzięczny i łowca w ten sposób u niego zapunktował. Zaprosił go do salonu. Domostwo nie należało do zamożnych, przeważała prostota o której świadczyły ręcznie dziergane obrusy czy koszmarnie brzydkie zasłony w łaty. Na jeden ze ścian wisiały rodzinne fotografie. Nie brakowało na nich uśmiechniętej nastolatki.
— Amanda jest, była dobrym dzieckiem. Grzeczna, pomocna, spokojna. Nie sprawiała kłopotów. Miała stypendium sportowe i chciała studiować w Portland. Ostatnio zachowywała się dziwnie. Uznałem, że to stres związany z zawodami. Pojutrze miała wystartować w szkolnym konkursie od którego zależało zdobycie dodatkowych punktów do college'u. — wyjawił. Tymczasem Betty postawiła przed Thomasem kubek herbaty i talerzyk z ciastem drożdżowym.
— Dzień po Amandzie... Odnaleziono ciało jej koleżanki, następnego dnia jej chłopaka. Policja wstępnie podała za przyczynę samobójstwo, ale podobno mieli te same objawy co inni. To na pewno wojsko testuje jakąś broń i ludzie... — pokręcił głową gdy głos się załamał. Betty poklepała go po ramieniu i spojrzała na Thomasa jakby ten miał być w istocie rozwiązaniem zagadki.
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 38 lat
PRACA : mechanik samochodowy
PD : 32
SKĄD : Jewell
Re: Tierra Del Mar ψ Pią Gru 07, 2018 2:32 pm
Thomas wszedł do salonu, tak jak wskazał mu Boo. Jeśli nawet wnętrze nie było zamożne, nie przeszkadzało mu to. Bardzo szybko i bez żalu porzucił rodzinne bogactwa na rzecz prostoty, którą Christian nazywał biedotą. Żałował, że to wszystko nie mogło potoczyć się inaczej. Że brat musiał być taki uparty. I że nie mógł pogodzić jego i Julie. Miotał się pomiędzy jedną częścią swojej rodziny, a drugą. Z zainteresowaniem rzucił okiem na fotografie, przyglądając się Amandzie. Zaraz potem uwagę skupił na słowach Boo.
- Co dokładnie znaczy dziwnie? - Dopytał, odnotowując w pamięci zarówno informację o zawodach, jak i studiach w Portland. Thomas podziękował za herbatę i ciasto.
Wieści o tym, jak krótki był okres pomiędzy Amandą a jej koleżanką i chłopakiem, były już wyjątkowo ciekawe.
- To chyba dziwne, że podali jako przyczynę samobójstwo, skoro wystąpił zawał? Nikt z tym nic nie zrobił? - Dopytał łagodnie, nie chcąc brzmieć, jakby wytykał jakieś zaniedbanie rodzinom. Domyślał się, że nie było im łatwo, ale dotarcie do prawdy było ważne. Zwłaszcza, że mogły wystąpić kolejne ofiary. - Wszystkie ofiary były ze sobą powiązane? Kim byli pozostali? - To było małe miasteczko, więc pewnie wszyscy się znali. Miał nadzieję, że Boo wybaczy mu drobiazgowe pytania, ale właściwie jeśli miał w jakikolwiek sposób pomóc, musiał zrobić rozeznanie. Na obecną chwilę nie przychodziło mu do głowy zupełnie nic konkretnego. Potrzebował więcej informacji. Jedyną poszlaką był nieszczęsny zawał, który przecież był powodowany niedokrwieniem serca. Pytanie tylko, skąd się to wzięło. Wiedział, że będzie musiał obejrzeć ciała. Obserwował, czy Boo jest w stanie mówić i jak się trzyma. Uznał, że jeśli to będzie dla mężczyzny zbyt trudne, zawsze będzie mógł podpytać Betty o to i owo, wydawała się być z tym znacznie mniej związana emocjonalnie.







Maybe the only difference between you and a demon is
your hell is right here
Powrót do góry Go down
[MG] Suspiria
Mistrz Gry
avatar

PD : 13
Re: Tierra Del Mar ψ Wto Gru 11, 2018 12:42 am
Atak serca #1 zadanie
Tierra Del Mar, Oregon

Boo spojrzał na Betty, a ona na niego. Wyglądało na to, jakby oboje się wahali przed odpowiedzią.
— Amanda wydawała się... Przewrażliwiona?
— Wystraszona. — wtrąciła Betty. — Biedne dziecko, myślę, że to wina tego chłopaka. Zostawił ją dla jej przyjaciółki. Pan wie jak to młodzi... Człowiek przestaje nadążać.
— Rozmawiałem z nią, była tym przygnębiona ale odnosiłem wrażenie, że po prostu boi się zawieźć rodziców. Ciężko pracują, aby miała lepszą przyszłość. — wyjaśnił Boo, odwracając wzrok od Thomasa żeby spojrzeć przez okno. Dzielnie się trzymał, był twardym mężczyzną ze starej szkoły. Jakiekolwiek łzy zdążył już wypłakać lub zostawiał to sobie na później, gdy zostawał sam.
— Jak mówiłem, "podobno". — mruknął. Betty podała mu kubek, który podtrzymała aby nie rozlał. — Sully powiedział, że masz wtyki w policji i przed tobą będą bardziej szczerzy. Znam tutejszego szeryfa, ale to kretyn. Jest z sąsiedniej wiochy i pozjadał wszystkie rozumy. Nie wiem co poczciwy Stuart mógłby mieć wspólnego z moją Amandą, albo pozostałymi dzieciakami. Znamy się tutaj wszyscy, ale to nie przekłada się na... No wiesz... Ludzie już tak chętnie nie spędzają ze sobą czasu jak dawniej.
Deszcz zabębnił o szyby, a ciche wycie wskazywało na przeciąg. Betty westchnęła i zniknęła w sąsiednim pomieszczeniu.
— Masz gdzie się zatrzymać? Kostnica jest już zamknięta, ale możesz popytać na komisariacie i zrobią dla ciebie wyjątek. — zasugerował. Bo skoro takie kontakty, to kto wie...
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 38 lat
PRACA : mechanik samochodowy
PD : 32
SKĄD : Jewell
Re: Tierra Del Mar ψ Czw Gru 13, 2018 10:14 am
Obserwował ich uważnie, zastanawiając się, skąd to wahanie. Zrzucił je jednak na razie na szok i żałobę. Wywnioskował natomiast, że Betty była tutaj częstą bywalczynią, skoro miała orientować się w tym, co działo się z Amandą. Jej sprostowanie słów Boo wydało mu się dość nietypowe. Przeniósł na nią wzrok i na chwilę zatrzymał. A choć młodzieńcze dramaty nie leżały w jego polu zainteresowań, tutaj sprawa była dziwna.
- Dla tej samej przyjaciółki, która również była ofiarą? - Dopytał mimochodem. Może trafił ich jakiś urok? Jednak co z pozostałymi ofiarami? Boo z jakiegoś powodu unikał tego tematu. Ofiar miało być siedem, co zatem z pozostałymi czterema?
- Rozumiem. A co z pozostałymi? Słyszałem, że było więcej ofiar - ponowił ten temat, wodząc wzrokiem od Boo do Betty, która wciąż się wokół nich krzątała. Puścił mimo uszu słowa o wtykach w policji. Można tak to nazwać. Fałszywe dokumenty dawały spore pole do popisu, zazwyczaj. - Kim jest Stuart? - Zapytał znów. Odprowadził wzrokiem Betty, gdy ta wyszła.
- Słyszałem, że jest tu motel, więc dam sobie radę. Spróbuję się czegoś dowiedzieć, choć skoro mówisz, że wasz szeryf jest... - urwał na chwilę, by nie użyć słowa, które można by potraktować zbyt dobitnie - Trudnym człowiekiem, to może być karkołomne zadanie. Ale nie martw się, zrobię, co się da - zapewnił.







Maybe the only difference between you and a demon is
your hell is right here
Powrót do góry Go down
[MG] Suspiria
Mistrz Gry
avatar

PD : 13
Re: Tierra Del Mar ψ Yesterday at 10:52 pm
Atak serca #1 zadanie
Tierra Del Mar, Oregon


Thomas otrzymał odpowiedź potwierdzającą jego pytanie. Wszystko rozgrywało się w bliskim gronie.
— Noo... Są, ale Amanda nie miała z nimi zbyt wiele wspólnego — odpowiedział Boo. — Stuart był synem pastora. Imał się wielu prac, porządny chłopak ale miał dwie lewe ręce do roboty... Nawet w wojsku go nie chcieli. Znaleźli go nieopodal jeziora... Baby plotkują, że jego rysy twarzy... — Boo uniósł dłonie to twarzy — Były wykrzywione w grymasie przerażenia. Mówią, że zobaczył niedźwiedzia i serce nie wytrzymało... A inni... Debbie ani Susan nie zasługiwały na śmierć. Były siostrami. Debbie tutejszą sprzedawczynią, ma miała sklepik koło motelu... A Susan uczyła w szkole do której chodziła Amanda, ale te młodsze klasy. Jest jeszcze biedny Ben, choć jego ciężko żałować. Dawał się ludziom we znaki. Starszy ode mnie, pijak... Okradał domy i często lądował za to w areszcie. Szeryf jednak przymykał oko na starego łajdaka... Może to jakaś choroba?

Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 38 lat
PRACA : mechanik samochodowy
PD : 32
SKĄD : Jewell
Re: Tierra Del Mar ψ Today at 1:08 pm
Rysy twarzy wykrzywione w przerażeniu. Śmierć ze strachu brzmiała zupełnie nieprawdopodobnie, nawet jeżeli tak się przecież mawiało. Nie takie rzeczy jednak widział. Banshee? Za dużo ofiar. Nic tutaj się nie zgadzało. Zanotował sobie jednak dane ofiar, tak na potem. Zamierzał skierować się teraz na komisariat i trochę powęszyć. Nie musiał mówić, że wątpi, żeby to był niedźwiedź, ale jako że miał do czynienia z kimś, kto nie był w żaden sposób wtajemniczony, nie poruszał dalej tego tematu.
- Nie wiem, czy choroba, ale postaram się tego dowiedzieć - zapewnił raz jeszcze. Ofiary były ze sobą powiązane, ale z drugiej strony, kto w tak małym miasteczku nie był? To tak, jakby oczekiwać, że u nich w Jewell ktoś się nie znał, co było niemożliwe. A przecież było to miasteczko nieporównywalnie większe od Tierry.
- A co z domem? Co z miasteczkiem? Zauważyliście ostatnimi czasy coś niepokojącego? Pojawił się ktoś nowy? - Kolejna porcja pytań, już końcowych. Musiał wybrać się na komisariat. - Jakieś niewytłumaczalne zjawiska, wypadki? Skoki temperatur? Wiem, że to brzmi dziwnie, ale naprawdę wszystko jest istotne. Mogę zobaczyć pokój Amandy? - Dodał jeszcze, spoglądając na mężczyznę pytająco. Był to ten moment, kiedy większość ludzi zaczynała się zastanawiać, z kim właściwie ma do czynienia. Przywykł do spojrzeń pełnych niezrozumienia, więc na pewno nie dał się łatwo zbić z tropu, jeśli Boo czy Betty mogli zakwestionować sens pytia o takie rzeczy.







Maybe the only difference between you and a demon is
your hell is right here
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Sponsored content
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry Strona 1 z 1
Skocz do: