Napisz nowy tematTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Tayanna Brown [człowiek]
avatar
WIEK : 21 lat
PRACA : stażystka w podstawówce
PD : 16
SKĄD : Jewell
Tayanna Brown [człowiek] ψ Pią Sty 11, 2019 3:40 pm

Tayanna Brown

ft. Benedetta Gargari


❝ DANE POSTACI ❞


Urodziny: 3 sierpnia 1997 r.

Wiek: 21 lat

Pochodzenie: Jewell, Oregon

Stan cywilny: panna

Status: przeciętny

Wyznanie: katoliczka

Zawód: stażystka w szkole

Rasa: człowiek


Zalety: każdą sprawę doprowadza do końca | perfekcjonistka | punktualna

Wady: często mija się z prawdą; sama już pogubiła się w przyjmowanych przez nią maskach, stale kogoś udaje | bardzo skryta emocjonalnie | za fasadą pewności siebie, kryje się bardzo zakompleksiona dziewczyna, która pragnie uwagi | wykazuje tendencję do ryzykownych zachowań

Uzależnienia: brak


❝ STATYSTYKI ❞


Siła: 10

Wytrzymałość: 10

Spostrzegawczość:  15

Zwinność: 15



❝ HISTORIA POSTACI ❞

Pierwszym, co zawsze przebijało się przez lekką powłokę snu, kiedy tylko przymykałam powieki, był czarny cień rzucany na przedpokój. Ostrzegawczy krzyk matki, płacz siostry. Dźwięk, którego nie byłam w stanie zinterpretować. W końcu długa ręka, uzbrojona w ostre pazury; sięgała po mnie, blisko, bliżej, ale ilekroć tylko miała pochwycić mnie w żelazny uścisk, szarpnąć za długie włosy i pociągnąć do tyłu, w ciemność, matka krzyczała, że mam biec, biec co sił w nogach i nigdy się nie oglądać. Gdybym wiedziała, że widzę ją i siostrę  po raz ostatni w życiu, z pewnością bym nie posłuchała. Potrzebowałam lat by zrozumieć, że to, co dziecięcy umysł skojarzył ze strzygą czy innym upiorem, było raczej włamywaczem, który nie wiadomo czego szukał w naszym skromnym domu. Wszystkie potwory są ludźmi. Postawnym mężczyzną, który tego akurat wieczoru podjął decyzję, że to właśnie nasze życia zniweczy i wdepcze w wypleciony przez matkę dywan. Zniszczy porządek, rutynę, bezpieczeństwo, które stanowią przecież podstawowe, dziecięce potrzeby. A w końcu w zgubnych skutkach tych wydarzeń, zniszczy i mnie samą. Jak stłuczony wazon, który choć można poskładać do kupy, nigdy nie pozbędzie się blizn po upadku.
Potrzebowałam ojca.
Ojca, który przegoni upiory spod łóżka. Który utuli do snu, kiedy obudzę się z krzykiem z tego samego koszmaru, który przeżywałam od nowa każdej nocy. Ale to też mi odebrano. Dla Twojego dobra tłumaczył, gdy podwoził mnie do Waszyngtonu, do ciotki i jej męża. To potrwa tylko trochę, zanim nie znajdziemy tego, kto to zrobił. Będziesz tutaj bezpieczniejsza. Nie uwierzyłam mu. Patrzyłam jak odjeżdża, machając na pożegnanie, starając się być dzielną, ale tak naprawdę przełykałam łzy, które cisnęły się do oczu. Cichy głosik w głowie podpowiadał mi, że ojciec nie wróci. Zostawił mnie, bo to wszystko była moja wina. Gdybym tylko potrafiła szybciej biegać...
Odwiedzał nas coraz rzadziej, w końcu w ogóle przestał przyjeżdżać, kontakt ograniczając do koszmarnych kartek na święta i urodziny. Zanim weszłam w głupi, nastoletni okres buntu, wyczekiwałam tych kartek, gromadząc je skrupulatnie jak największe skarby. W czternaste urodziny spaliłam na trawniku.
Nie mogę powiedzieć, że u wujostwa było mi źle. Choć nie mieli dla mnie nigdy zbyt wiele czasu, stanowczo za bardzo zapracowani, starali się jak mogli trochę osłodzić mi fakt bycia rodzinnym odpadkiem. Ale im starsza byłam, tym ciężej było mi w to wierzyć. W końcu i im zarzuciłam kłamstwo; wszyscy dorośli wokół mnie kłamali jak najęci, aż w końcu i mnie samej weszło w krew. Uczyłam się od najlepszych. Kłamałam w niemal wszystkich możliwych sprawach, czasem nawet wyjątkowo mało istotnych. Okłamywałam nauczycieli, koleżanki, ciotkę, wuja. Okłamywałam ojca, a w każdym razie dopóty, dopóki jeszcze do niego pisałam i chciałam rozmawiać z nim przez telefon. Oszustwo było proste i przyjemne. Oszustwo nie rodziło dodatkowych pytań. Wystarczyło się uśmiechnąć i zapewnić, że wszystko w porządku, a zupełnie nikt nie dociekał. Miałam zawsze dobre stopnie i wydawałam się spokojna; nikt nie miał pojęcia, co siedziało mi w głowie. Nikt nie miał pojęcia, gdzie szlajałam się gdy mówiłam, że idę nocować do Meryl. Nikt nie zwrócił uwagi, gdy po lunchu wkładałam palce do gardła i zwracałam wszystko. Dalsze, paskudne kłamstwa. Skrajny brak odpowiedzialności. Głupia wiara w to, że nie może spotkać mnie nic złego, bo przecież na jedną osobę musi przypadać jakiś limit złych rzeczy, prawda? Ufność. Szukanie akceptacji w fatalnych miejscach. Zazwyczaj w ramionach mężczyzn, którzy z jakiś względów nigdy nie byli odpowiedni. Cała, cholerna ja. Przez całe liceum. Pozorna panna perfekcyjna; kolejna w tłumie idealnie ubranych i umalowanych nastolatek pretendujących do zyskania miana królowej balu. Pięć minut sławy i popularności, o których za dziesięć lat nikt już nie będzie pamiętał.
Studia pod tym względem niewiele zmieniły. Bowling for soup śpiewali, że liceum nigdy się nie kończy i chyba mieli trochę racji. Dojrzałam, doszłam ze sobą do względnego porozumienia, ale to tylko kolejne oszustwo, którym teraz dla odmiany raczę sama siebie, trzymając się kurczowo pozorów normalności. Cztery lata poświęcone na zdobycie bachelor's degree, wszystko po to, by móc pracować w szkole. Chciałam się stać dla dzieci tym, czego sama nie miałam. Nie, nie pretendowałam do miana bycia czyimś wzorem; aż tak zaślepiona własnymi możliwościami nigdy nie byłam. Chciałam, żeby miały kogoś, z kim mogą porozmawiać. Kto powie im, że nie ma nic złego w tym, by czasem nie być idealną. Na tej małej misji się skupiłam, starając odgrodzić się od reszty czarnych myśli. Bo te wciąż kotłowały się w mojej głowie jak czarne chmury, które zbierają się przed burzą. Ta w końcu jednak nadeszła, wraz z telefonem od ojca. Nie wiem co mnie podkusiło, że nacisnęłam zieloną słuchawkę...
Nan się odnalazła.

❝ INFORMACJE DLA MISTRZA GRY ❞




Memento Mori
Powrót do góry Go down
[MG] Misery
Mistrz Gry
avatar
PD : 3
Re: Tayanna Brown [człowiek] ψ Sro Sty 16, 2019 9:16 pm
Memento Mori
de mortuis nihil nisi bene

Akcept!

Twoja karta została zaakceptowana!


Zapoznaj się z mechaniką.
Wraz z kolorem uzyskujesz dostęp do organizera. Pamiętaj o założeniu informatora,  korespondencji oraz dziennika.

W razie niejasności, prosimy o niezwłoczny kontakt na pw.

[MG] Misery



(c) D?NDELION
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry Strona 1 z 1
Napisz nowy tematTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedziSkocz do: