Napisz nowy tematTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Lena Perez [wilkołak]
Lena Perez
WIEK : 34 // 26
PRACA : kelnerka w Niedźwiadku
PD : 22
SKĄD : Jewell
Lena Perez [wilkołak] ψ 17/3/2019, 23:03

Jolene "Lena" Perez

ft. Shakira Mebarak


❝ DANE POSTACI ❞


Urodziny: 8 luty 1984 r.

Wiek: 34 lata, wygląda młodziej

Pochodzenie: Jewell, Oregon

Stan cywilny: panna

Status: przeciętny

Wyznanie: katoliczka

Zawód: kelnerka w Niedźwiadku

Rasa: wilkołak


Zalety: dobra słuchaczka i oddana przyjaciółka; otwarta w kontaktach z innymi, z każdym odnajdzie wspólny język; człowiek czynu; można niej polegać.

Wady: łatwo wyprowadzić ją z równowagi; ma niski próg odporności na głupotę innych, co bezlitośnie potrafi wytknąć, nawet wtedy kiedy nieszczególnie wypada;  zazwyczaj przeświadczona o własnej racji.

Uzależnienia: krwiste steki


❝ STATYSTYKI ❞


Siła: 10

Wytrzymałość: 13

Spostrzegawczość:  17

Zwinność: 20



❝ HISTORIA POSTACI ❞

Jej ojciec był fanem Dolly Parton, więc nadał jej imię Jolene, stawiając matkę przed faktem dokonanym, za co ta prawie udusiła go gołymi rękoma, a pary w nich miała więcej, niż była gotowa przyznać. Jo odziedziczyła po niej zresztą charakter. Mieszkali w Jewell, ojciec był górnikiem, matka pracowała w sklepie. Rodzina jakich wiele, bez większych problemów. Jak wszystkim w miasteczku, nie przelewało się i u nich w domu, ale Jo nie przypomina sobie okresów jakiejś strasznej biedy, kiedy nie było co do garnka włożyć albo by groziła im utrata ich niewielkiego domu. Jak większość rodzin, zaliczali swoje wzloty i upadki, a dzieciństwo wspomina bardzo dobrze. Najmłodsza z trójki sióstr, zawsze mogła liczyć na fory ze strony rodziców, przez co skupiały się na niej docinki Carrie i Angie, które trzymały sztamę. Dowiedziała się, że jest wilkołakiem, kiedy miała osiem lat. Wcześniej rodzice opowiadali jej sporo legend, głównie związanych z Indianami z tych rejonów, ale nigdy nie sądziła, że będą dotyczyły jej tak bezpośrednio. Gen odziedziczyła też Carrie, a Angie była w tych szczęśliwych dwudziestu procentach, którym się upiekło. Jako dziecko nie do końca rozumiała, z czym wiązała się jej prawdziwa natura. Z wypiekami na twarzy oglądała filmy o wilkołakach, których ojciec zakazał jej oglądać i nie mogła doczekać się pierwszej przemiany. Rzeczy tak wówczas odległe, jak choćby bezpłodność, czy fakt utraty kontroli, w ogóle nie były przez nią brane pod uwagę, to przyszło z czasem. Jolene odkąd pamiętała, choć nie była chłopczycą, trzymała głównie z chłopakami. Prędzej władowała komuś patyk w rozwalone kolano, niż uciekała na widok krwi z piskiem. Po prostu mając w domu do dyspozycji głównie damskie towarzystwo, poza nim szukała sobie raczej kolegów. Latem chodzili skakać ze skalistego, wysokiego wybrzeża zalanego kamieniołomu, wiosną łapać żaby, które zawsze kazała im wypuszczać i nie robić krzywdy. Zimą ślizgali się po zamarzniętej rzece, a jesienią zakradali na opuszczony indiański cmentarz, odgarniali zwiędłe liście i próbowali odczytać inskrypcje na prowizorycznych nagrobkach. Od najmłodszych lat miała ogrom szacunku do wszystkich żywych stworzeń, co wpoili jej rodzice. Nie zliczyłaby, ile razy raczyła kanapkami zrobionymi przez mamę do szkoły okoliczne bezdomne psy i koty. Zawsze cechowała ją też determinacja; kiedy sobie coś umyśliła, drążyła długo, bez względu co na ten temat sądzili inni. Ze względu na drobną sylwetkę, często ją lekceważono. Do dzisiaj bazuje na przewadze zaskoczenia, bo definitywnie nie jest kobietą, która da sobie wejść na głowę, o czym niejednokrotnie przekonali się nachalni klienci Niedźwiadka. Ojciec zadbał, by każda z jego córek umiała się należycie obronić.
Pierwsza przemiana, zaliczona w wieku siedemnastu lat, zdecydowanie zabiła w niej entuzjazm dotyczący tego, kim była. Obudziwszy się rano z rozmytymi wspomnieniami okropnego bólu przeszywającego ciało, z metalicznym posmakiem w ustach, była zdezorientowana i bliska płaczu, o krok od nienawiści do ojca za to, że przekazał jej ten parszywy gen w niechcianym prezencie. Z miesiąca na miesiąc było jednak coraz lepiej, również dzięki wsparciu reszty watahy. Poczucie, że ojciec, siostra i jej najbliżsi stoją za nią murem, było budujące. Poza tym była twardą sztuką; nie zostawiła sobie wiele czasu na to, by się nad sobą rozklejać. Po szkole została w Jewell, zaczęła pracować jako kelnerka w Niedźwiadku, nie chcąc zostawiać rodziców i Carrie samych. Ojciec z powodów zdrowotnych musiał porzucić pracę w kopalni i podjął zatrudnienie w ubojni. Już w tamtym czasie zaczęła z uporem przedstawiać się jako Lena, mając serdecznie dosyć stałych nawiązań do słynnej piosenki. Miała dwadzieścia dwa lata, kiedy w pracy poznała Shane'a. Przystojny motocyklista, który oznaczał kłopoty. Ale Lena była najmądrzejsza, zdeterminowana i nie widziała poza nim świata. Pojechała z nim do Seattle, za zgodą alfy.
Szydło wyszło z worka bardzo szybko, choć sam związek trwał ładnych parę miesięcy. Na początku podobało jej życie z zadziornym motocyklistą i jego znajomymi; choć działali na małą, lokalną skalę, nikt im nie podskakiwał. Niestety, Shane miał niebywałą tendencję do ładowania się w paskudne kłopoty. Utrzymywał się głównie z drobnych, nielegalnych zleceń. Tam coś ukradł, tutaj przewiózł, tam sprzedał lub za kogoś poręczył. Nie to, że był zapijaczonym okrutnikiem; po prostu niewiele potrafił tak na dobrą sprawę zrobić, co z czasem zaczęło Lenę irytować. Miłość przestała wystarczać, a miarka przebrała się, kiedy na jaw wyszło, jakich narobił długów. Nie mógł ich spłacić, co zaprowadziło resztę jego gangu prosto do Leny. Nie, nie zabiła wtedy nikogo. Była na granicy przemiany, ale nie pozwoliła sobie na to. Wywiozła stamtąd trochę wspomnień, umiejętność strzelania, jazdy na motocyklu i przeświadczenie, że nigdy więcej. Do Jewell wróciła z podkulonym ogonem w 2008 roku, już bez ambicji na przygody. Zatrudniła się z powrotem w Niedźwiadku, gdzie powitano ją z otwartymi ramionami. Może tylko serwowała piwo i polerowała szklanki, ale stokrotnie bardziej wolała towarzystwo bezpieczne towarzystwo swoich, lokalnych pijaczków, z którymi mogła się siłować na rękę i wysłuchiwać ich problemów, niż wielkomiejski świat, który pokazał jej Shane. Wszystko zmieniło się w 2009 roku. Rozkaz alfy. Trzeba rozprawić się z Wendigo. Zgłosiła się, ale w ostatniej chwili jej miejsce zajęła Carrie. Ojciec poszedł z nimi. Wrócił tylko on, ciężko ranny. To miałam być ja. Nie wybaczyła sobie wtedy, że zgodziła się na tę zamianę z Carrie. Nie pisnęła nawet słowem, gdy Deloria rozszarpał poprzedniego alfę. Była chyba w takim samym szoku, jak cała reszta, bo tego się po nim nikt nie spodziewał. Pokrętnej zemście stało się zadość, ale nie przywróciło to życia ich bliskim. Zostały właściwie same z mamą, bo kalectwo i wyrzuty sumienia sprawiły, że ojciec stał się cieniem samego siebie. Angie po pogrzebie bez ciała, wyjechała do Portland. Było jej ciężko, ale ona nie rozumiała. Matka też nie rozumiała. Choć dopuszczono je do tajemnicy o tym, kim jest ich mąż i ojciec, i kim był córka i siostra, to nigdy nie były w stanie pojąć tego, co czuła Jolene ze świadomością, że to ona powinna była wtedy pójść, nie Carrie. Mądra, piękna, z jasnymi planami na przyszłość. Martwa.
Nie mogła zostawić matki. Śmierć córki odcisnęła piętno na jej zdrowiu, poza tym ktoś musiał pomagać zajmować się ojcem. Zachowały niewielki dom, wypełniony wspomnieniami po brzegi. Lena wciąż tkwi w Niedźwiadku i czasem śmieje się, że pewnie zostanie tam aż reumatyzm powykrzywia jej palce, a przez alzhaimera nie będzie w stanie spamiętać zamówień. Nie wydaje się tym jednak przejmować, zawsze energiczna i w dobrym humorze, choć nie przebierająca w słowach. Oczy i uszy Delorii. Dość często bywa w ubojni, przez co po miasteczku krążą dość niewybredne plotki na temat jej relacji z właścicielem tejże. Lena w pełni akceptuje to, kim jest. Nauczyła się żyć ze strachem, że w złości może kogoś zamordować. Jak na wilkołaka panuje zresztą nad sobą całkiem nieźle i chętnie pomaga tym, którym wiedzie się na tym polu gorzej.

❝ INFORMACJE DLA MISTRZA GRY ❞




Memento Mori
Powrót do góry Go down
[MG] Ghostbuster
PD : 43
Re: Lena Perez [wilkołak] ψ 18/3/2019, 10:52
Memento Mori
de mortuis nihil nisi bene

Akcept!

Twoja karta została zaakceptowana!
Twojej postaci zostaje przydzielony

poziom III

Zapoznaj się z mechaniką.
Wraz z kolorem uzyskujesz dostęp do organizera.Pamiętaj o założeniu informatora,  korespondencji oraz dziennika.

W razie niejasności, prosimy o niezwłoczny kontakt na pw.

[MG] Ghostbuster



(c) DΛNDELION
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry Strona 1 z 1
Napisz nowy tematTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedziSkocz do: