Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2
Carpe Diem
Konto Techniczne
Carpe Diem
Bar - Page 2 Kv0xLQPj_o
PD : 306
Bar ψ 12/10/2018, 16:48
First topic message reminder :


Bar
⇜ dostępna ⇝

Okrągły, wysoki i dobrze oświetlony. Wyszkoleni barmani i barmanki bez trudu zaserwują każdy drink z rozbudowanego menu. Bar jest wyposażony w większość alkoholi, również tych z wyższej półki, Pandemonium nie serwuje bowiem popłuczyn. Przy ladzie można usiąść na wysokich stołkach i w spokoju uraczyć się zamówionym trunkiem, choć zwykle jest tu raczej tłoczno i ciężko o spokój. Do dyspozycji klientów udostępniono również kilka stolików, by mogli złapać oddech przed dalszym podbojem parkietu. Jest to osobne pomieszczenie, zatem muzyka dudni tu nieznacznie ciszej, niż na głównej sali, co nie znaczy jednak, że nie jest głośno.
⇜ code by bat'phanie ⇝
Powrót do góry Go down
AutorWiadomość
avatar
Bar - Page 2 Giphy
WIEK : 28
PRACA : barman w pubie/historyk sztuki
PD : 21
Re: Bar ψ 7/12/2018, 20:22
Jasnowłosy Mark łamał się dalej, zupełnie nie przyjmując do siebie argumentów barmana. Nie były co prawda liczne i niepodważalne, ale całkiem sensowne. Przed wszystkim - trzeźwe.
- Nie chce mnie słuchać, a przecież powinna. Nie można tak bez wyjaśnienia... - mamrotał.
Khan westchnął cicho wiedząc, że cokolwiek powie, i tak odbije się to jak od ściany. Nic nie mógł na to poradzić. Powiódł spojrzeniem wzdłuż barowej lady, później w stronę przejścia pomiędzy salami licząc na to, że któraś z pracujących tu dziewczyn się zlituje i zajmie czas zrozpaczonemu klientowi. W jakikolwiek sposób. Żadna jednak tu nie zaglądała. Jakby wiedziały z czym, a raczej kim mierzy się nowy, zostawiają go na pastwę losu. Swoisty chrzest w nowej pracy. Serdecznie im za to w duchu podziękował.
- Pojadę do niej. Na pewno siedzi u swojej matki. Kupię kwiaty, ona ochłonie i wrócimy razem do domu - Mark bredził dalej, w najlepsze. Spojrzał na Rakesha przekrwionymi oczami. Nie od płaczu, od alkoholu.
- Powinieneś iść spać - stwierdził Hindus i upił ze szklanki solidny łyk. Aż nim zatelepało, wzdrygnął się.
Khan pomyślał, że wcale a wcale nie dziwił się jego dziewczynie. Sam miał ochotę odejść. Nawet, jeśli był w pracy. Cichy, rytmiczny stukot obcasów zakłócił płynącą z głośników muzykę oraz lament jasnowłosego. Spojrzał na konietę rad, że w końcu znalazł wymówkę. Uśmiechnął się do niej niemalże z wdzięcznością.
- Wybacz - bąknął i odszedł z stronę dziennikarki. Sięgnął po szklankę i butelkę, żeby nalać kobiecie sutą porcję alkoholu. Taką samą jak przed chwilą sobie. - Niestety - przytaknął stawiając przed nią szkło. - Niektórzy mają tu zgruchotane serca.
- Ale terapia pommmaga w rozwiązywanniu prroblemów - język Marka zaczął się w końcu plątać. Ale wciąż można go było zrozumieć.
Powrót do góry Go down
Anaïs Lecavelier
WIEK : 28 lat
PRACA : dziennikarka / blogerka
PD : 24
SKĄD : Jewell / Montreal
Re: Bar ψ 8/12/2018, 14:24
Gdy Khan postawił przed nią drinka, kiwnęła głową w podziękowaniu. Chwyciła szklankę, lekko nią zakołysała, patrząc z namysłem na alkohol, jakby rozważając, czy na pewno chce go wypić, i ostatecznie pociągnęła hojny łyk. Za hojny. Skrzywiła się, smakując cierpki płyn, który palił ją w gardło. Odkaszlnęła ukradkiem i postawiła na wpół opróżniony kieliszek koło telefonu. Znajomi z gazety nie kłamali, mówiąc, że w Pandemonium serwują towar z wyższej półki. Obróciła się na stołku i potoczyła wzrokiem po sali, zatrzymując na chwilę spojrzenie na kilku osobach, które gibały się w rytm muzyki na parkiecie. Ze smutkiem stwierdziła, że ostatni raz tak dobrze się bawiła tuż przed wyjazdem z Montrealu, choć miała wrażenie, że od tamtej nocy minęła cała wieczność.
- Niestety nie on jeden... – westchnęła, obracając się z powrotem do Rakesha i Marka. Zlustrowała tego drugiego krytycznym spojrzeniem. Nie wyglądał najlepiej i nawet z odległości Anais mogła wyczuć zalatujący od niego lekki zapaszek alkoholu. Nie przepadała za mężczyznami, którzy topili swoje smutki w kieliszku i użalali się nad sobą, szukając zrozumienia wśród obcych. – Ale podobno nie ma na to lepszego lekarstwa niż porządny drink i wyrozumiały barman. – dodała i wychyliła resztkę alkoholu. Popchnęła szklankę w kierunku Hindusa, żeby znowu ją napełnił. Kiedy Mark zaczął coraz bardziej bełkotać i również zażądał następnej kolejki, pochyliła się ku barmanowi i spytała z powątpiewaniem: – Może powinniśmy wezwać mu już taksówkę? – wiedziała, że zalany klient to nie jej problem, ale mimo wszystko nie chciała, żeby skończył gdzieś na ulicy we własnych wymiotach.






χ Please don't tempt my heart again Weakness is a poor defense A love like yours ain't innocent
Please don't, please don't
Powrót do góry Go down
avatar
Bar - Page 2 Giphy
WIEK : 28
PRACA : barman w pubie/historyk sztuki
PD : 21
Re: Bar ψ 10/12/2018, 20:39
Zawahał się nieznacznie słysząc odpowiedź kobiety? Chyba nie przyszła tu by też opowiedzieć historię swojej smutnej miłości? To nie tak, że nie chciał jej wysłuchać. No, dobrze, nie chciał. Jednakże mając do wyboru na pierwszy rzut oka zupełnie trzeźwą jeszcze kobietę a stękolącego Marcusa, który lada moment zacznie się zataczać - nawet się nie zastanawiając wybierał pierwszą opcję.
Złapał szklankę nim ta zsunęła się z baru i sięgnął po butelkę. Wedle życzenia, pomyślał nalewając kolejną porcję alkoholu. Jemu wystarczy tyle, ile miał. Póki co.
- Zdecydowanie - nie mógł nie przyznać kobiecie racji. Dobrze wiedział, że jeszcze jedna czy dwie kolejki i Marcus padnie tu jak belka, albo zacznie robić raban. W przeciwieństwie do Anais, było mu obojętne czy blondyn skończy w zaułku, czy dotrze do domu. Byle nie zawracał mu więcej głowy, nie w taki sposób. Przez moment zląkł się nawet, że tak mało w nim empatii. - Marcus, zadzwonię ci po taksówkę, co? - nawet za nią zapłacę, tylko zmywaj się stąd. - Ciebie zostawiła dziewczyna, a ludzi w Jewell podobno pozwalniali z roboty. Nie wiem, czy nie mają gorzej.
Niewiele wiedział o aferze z kopalnią. Sprawa jednak obiła mu się o uszy. Niedawno wpadło tu kilku maruderów z tej mieścinki, żeby odreagować smutki. Nie najlepszy pomysł po utracie pracy.
Powrót do góry Go down
Anaïs Lecavelier
WIEK : 28 lat
PRACA : dziennikarka / blogerka
PD : 24
SKĄD : Jewell / Montreal
Re: Bar ψ 14/12/2018, 19:06
W swoim zawodzie Anaïs często dziękowała bogu za ludzi mających długi język. Wystarczało jedynie umiejętnie za niego pociągnąć, a wszystkie informacje przy odrobinie szczęścia dostarczano jej jak na tacy. Nauczyło ją to jednak szybko, że sama powinna pilnować tego, co wypływa z jej ust. Im dłużej wywlekała brudy innych na jaw, tym bardziej dbała o własną prywatność. Nie miała w zwyczaju użalać się nad sobą w barach, więc Khan mógł być spokojny. Po luźnej uwadze nie zamierzała przy nim rozwijać tematu. Jeden życiowy dramat przy ladzie zdecydowanie wystarczał.
Mark nie wyglądał na zainteresowanego ofertą zamówienia taksówki. Zignorował propozycję Khana, bełkocząc coś pod nosem i wpatrując się mętnym wzrokiem w witrynę z alkoholem. Anaïs chwyciła szklankę z dolewką, ale nie upiła kolejnego łyku. Komentarz Khana o kopalni przyciągnął jej uwagę na tyle, że zapomniała o piciu. Cała sprawa ją intrygowała nie tylko ze względu na artykuł, który miała pisać... Wciąż nie mogła pozbyć się tego dziwnego wrażenia, że za zwolnieniem jej ojca kryło się coś więcej. – Słyszeliście o tej serii wypadków w kopalni? Podobno niektórzy w Jewell sądzą, że to wcale nie były takie zwyczajne wypadki, tylko coś bardziej... mrocznego i tajemniczego. – rzuciła pozornie od niechcenia, pamiętając słowa Julie podczas strajku. Sama była dość sceptycznie nastawiona do gadek o klątwach czy duchach nawiedzających kopalnię, tak jak to opowiadały legendy, ale otwarcie wolała zachować neutralne stanowisko. A nuż Khan wierzył w te rzeczy?






χ Please don't tempt my heart again Weakness is a poor defense A love like yours ain't innocent
Please don't, please don't
Powrót do góry Go down
avatar
Bar - Page 2 Giphy
WIEK : 28
PRACA : barman w pubie/historyk sztuki
PD : 21
Re: Bar ψ 19/12/2018, 20:07
Mężczyzna pokiwał smutno głową, przyjmując ostatecznie propozycję Khana. Barman nie czekając, ażeby to Mark się nie rozmyślił wyciągnął telefon i zadzwonił po taksówkę. Samochód miał przyjechać za dziesięć minut. Nawet nie ukrywał wyrazu ulgi, jaki pojawił się na jego twarzy.
- Coś mi się obiło o uszy - zwrócił się do Anais. - Ale tylko tyle, jestem tu od niedawna.
Pojawił się w Astorii zaledwie trzy tygodnie temu, toteż wszystko tu oraz w okolicy było mu obce. Tu coś słyszał, tam coś słyszał, ale były to jedynie plotki. Tak przynajmniej mu się wydawało.
- Coś mrocznego? - uniósł brwi. Wydawało mu się to kuriozalne. Uważał, że kopalnia to kopalnia i normalnym były wypadki. Pod ziemią przecież nie mogło być bezpiecznie. - Nie sądzę - pokręcił głową. Zamyślił się na kilka chwil przypominając sobie, o czym rozprawiali wtedy klienci. Wtedy też przysłuchiwał się im z niedowierzaniem.
- Bredzili coś o duchach czy innych poltergeistach - uśmiechnął się i upił łyk alkoholu ze swojej szklanki. Tym razem niewielki, żeby uniknąć nieprzyjemnego wzdrygnięcia i odruchu wymiotnego. - Duchy... - powtórzył rozbawiony, bardziej do siebie niż do kobiety.
- A jjjednak sporo tamm wypadków - bąknął Mark. Pierwszy raz nie na temat swojej dziewczyny. - Luzie w to wierzą.
- Pewnie jakieś pijane smarki straszą ludzi nocą - Rakesh wzruszył ramionami. Ile to razy po prostu ktoś robił sobie dowcipasy? A i kto wie, czy górnicy na pewno byli trzeźwi.
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 18
PRACA : Ochroniarz w Pandemonium
PD : 17
Re: Bar ψ 20/12/2018, 21:02
To był pierwszy dzień w nowej pracy, w nowym mieście. Można śmiało powiedzieć, że to był początek nowego życia. Życia, którego trudy musi udźwignąć bez pomocy rodziców, czy innych członków rodziny. Jak zna ojca, to został już nawet wymazany z drzewa genealogicznego w willi. Cóż może na to poradzić? Nic. Może tylko przeć dalej przed siebie w nadziei, że wszystko zacznie się w końcu układać. Nie potrzebuje wiele. Jedzenie, ubrania no i możliwość utrzymania mieszkania i samochodu, który otrzymał na odchodne. Chociaż w zasadzie nie otrzymał; dostał go od ojca z okazji zdania prawa jazdy, więc był to poniekąd jego samochód, choć zdecydowanie nie był kupiony za jego pieniądze.
W nowym mieszkaniu założył garnitur, który najbardziej mu się podobał. Trzy częściowy kruczo-czarny, a do niego założył czarną koszulę i krawat w tym samym kolorze. Zdecydowanie nie wyglądał na bramkarza, ale od zawsze uważał, że trzeba się dobrze ubierać, żeby robić na ludziach wrażenie. Ze stołu w kuchni zabrał papierosy, klucze od auta, telefon oraz portfel i wyruszył tam gdzie teraz będzie spędzał wiele godzin tygodniowo.
Auto podjechało na parking niedaleko klubu, a on skierował się bezpośrednio do wejścia. Był trochę przed czasem, ale musi zapamiętać jak wygląda klub oraz co należy do jego obowiązków. Na wejściu przywitał się z całym personelem i ruszył w zwiedzanie Pandemonium. "Ciekawe, co Rachel powie, gdy dam jej znać gdzie pracuję" pomyślał rozglądając się po jaskrawych neonach.
Pierwsze chwile rzeczywistej pracy nie były zbyt trudne. Chwilę postał na wejściu do klubu, ale wkrótce kazano mu wrócić na salę i sprawdzić, czy na pewno wszystko w porządku. Przechodząc między kolejnymi pomieszczeniami zauważył w barze ciekawe trio. Kobieta, pijany mężczyzna i barman, którego właśnie przyłapał na piciu w pracy. Nie żeby to było jakieś ważne, bo Johnathan ma gdzieś, jak ludzie wypełniają swoje obowiązki, najważniejsze żeby się jego nie czepiali. Poszedł na miejsce, stanął w środku między kobietą, a Markiem i przywitał się.
- Jestem Johnathan, nowy ochroniarz. - kompletnie zdawał się nie zwracać uwagi na resztę, a pomimo jego dość pewnych słów oczy pozostawały kompletnie obojętne. - Pan już chyba powinien wyjść. - zwrócił się do Marka obserwując jak mężczyzna praktycznie umiera na barze.
Powrót do góry Go down
Anaïs Lecavelier
WIEK : 28 lat
PRACA : dziennikarka / blogerka
PD : 24
SKĄD : Jewell / Montreal
Re: Bar ψ 21/12/2018, 01:58
Liczyła na to, że po kilku kolejkach czegoś mocniejszego górnikom rozwiązał się język i powiedzieli barmanowi o parę słów za dużo. W Jewell mało kto chciał się otwarcie przyznać do wierzenia w te niestworzone rzeczy, zwłaszcza przed dziennikarką. Tym bardziej, kiedy była nią Anais. Wiele osób krzywo na nią patrzyło. Nigdy w pełni nie uznawali Lecavelierów za miejscowych, a wynosząc się z mieściny tuż po ukończeniu liceum jeszcze bardziej przypieczętowała swoją odrębność, w oczach niektórych wręcz wyższość, od lokalnej społeczności.
- Też niedawno tu przyjechałam. Co Cię właściwie sprowadza do takiej dziury? – spytała bezceremonialnie, popijając łyk alkoholu ze szklanki. Astoria może i nie była aż takim wygwizdowiem jak Jewell, ale też nie należała do metropolii świata. Anais ciężko było sobie wyobrazić, że ktoś przyjeżdżał tu z własnej woli, kiedy do wyboru było tyle ciekawszych miejsc. Sama gdyby mogła to spakowałaby walizkę i uciekła po raz kolejny. Tym razem jednak miała do uporządkowania bajzel, który pozostawił po sobie ojciec.  
Duchy i poltergeisty rzeczywiście brzmią dość niedorzecznie. – przyznała Khanowi rację, uśmiechając się z rozbawieniem. Zastanowił ją jednak fakt, że górnicy o nich w ogóle napomknęli. To z reguły rdzenna ludność straszyła duchami. – Chociaż kto wie, może jednak jest w tym jakieś ziarnko prawdy skoro ludzie to tak powtarzają... Pamiętasz może, jak nazywali się ci faceci? – chętnie by ich gdzieś osaczyła i porozmawiała w cztery oczy, powołując się na to, co bełkotali przed Khanem. Na pewno w ich rozmowie choć raz padło imię któregoś z nich.
Chciała już zwrócić się do Marka i spytać, co sam wie o wydarzeniach w kopalni. A może był jakąś wielką szychą w zarządzie? Inwestorem? Nie było jej jednak dane się tego dowiedzieć, bo w tym samym momencie stanął między nimi Johnathan. Anais otaksowała go wzrokiem, lekko niezadowolona, że akurat w tej chwili chcieli odciągać Marka od kieliszka. Patrząc na Ridera zmarszczyła brwi. Pomimo zapewne drogiego garnituru, który miał na sobie, wydawał jej się dość młody. Zbyt młody, żeby pracować gdziekolwiek jako czyjkolwiek ochroniarz.






χ Please don't tempt my heart again Weakness is a poor defense A love like yours ain't innocent
Please don't, please don't
Powrót do góry Go down
avatar
Bar - Page 2 Giphy
WIEK : 28
PRACA : barman w pubie/historyk sztuki
PD : 21
Re: Bar ψ 21/12/2018, 23:59
- Och - bąknął nie spodziewając się pytań na swój temat. A powinien, dopiero po chwili to do niego dotarło. Przez ten krótki czas pracy jako barman zdążył przywyknąć, że był od słuchania, a nie opowiadania. - Chciałem zobaczyć Amerykę Północną. Od strony północnej - wyjaśnił. - Chciałem też odpocząć od wielkich miast.
Rakesh był odludkiem, choć nie takim typowym. Stronił od tłumów ludzi mimo, że był bardzo otwarty na świat i inne kultury. Tłok w domu, tłok Londynu i tłok Mumbaju sprawiły jednak, że potrzebował zwolnić. Astoria wydała się jednym z lepszych miejsc.
- Mmmh... - podrapał się po kudłatej głowie. - Jeden z nich nazywał się Curwood, reszty nie pamiętam - wzruszył ramionami i dopił drinka, którego sobie zrobił. - Piszesz o tym książkę?
Że też o tym w ogóle nie pomyślał. Ochroniarz. Na litość boską, dlaczego po prostu nie dał dyskretnego znaku temu dzieciakowi, żeby wyprowadził Marka? Chyba dlatego, że chciał załatwić sprawę w uprzejmy sposob. Spojrzał na Ridera i przypomniał sobie, jaki miał samochód. Już kilka osób o tym tu rozmawiało - pewnie miał bogatych rodziców, w końcu jaki gówniarz jeździ taką audicą? W myślach przeprosił go za słowo "gówniarz", przypomniał sobie bowiem, że sam niedawno miał tyle lat. Szybko zleciało, jak z bicza strzelił.
- Na Marka czeka już taksówka - posłał Jonathanowi znaczące spojrzenie. Chyba już czas, żeby go wyprowadził na zewnątrz. Był zupełnie nieświadom tego, że Anais była dziennikarką, i właśnie zbierała materiał do swojego artykułu. I że sam zdążył chlapnąć jej kilka informacji.
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 18
PRACA : Ochroniarz w Pandemonium
PD : 17
Re: Bar ψ 22/12/2018, 00:25
- No to zapraszam szanownego pana do dyliżansu. - rzekł młodzieniec do pijanego mężczyzny, po ty aby następnie zdjąć go z siedzenia i przekładając rękę tegoż przez swoje barki ruszył powoli w stronę wyjścia.
- Gdyby coś jeszcze się działo daj mi znać osobiście. - ze spokojem powiedział do Rakesh'a, a następnie skinął głową w stronę siedzącej niedaleko kobiety - Pani życzę udanego wieczoru. - warto jednak wspomnieć, że w jego wypowiedzi nie było niemal żadnej nuty człowieczeństwa. Zupełnie jakby jakiś automat wypowiedział wpisane w niego słowa. Nie uraczył jej nawet uśmiechem, czy spojrzeniem. Ot tak, rzucił co miał do powiedzenia i szedł odstawić pijanego mężczyznę do gabloty. Zupełnie nie zwracał uwagi na spojrzenia rzucane mu przez kolegów i koleżanki z pracy, bo myślał, że nie czuli się swojo przy kimś kompletnie spoza miasta. Być może musi zweryfikować trochę swoją osobowość jako ochroniarza. Powinien mniej rzucać się w oczy. Choć z drugiej strony niewiele go to obchodzi. Przynajmniej nikt nie ma wątpliwości, że to on jest na tej sali odpowiedzialny za bezpieczeństwo.

z.t.
Powrót do góry Go down
Anaïs Lecavelier
WIEK : 28 lat
PRACA : dziennikarka / blogerka
PD : 24
SKĄD : Jewell / Montreal
Re: Bar ψ 27/12/2018, 20:05
Odprowadziła wzrokiem Marka uwieszonego na ramieniu ochroniarza i zwalczyła pokusę pójścia za nimi. W tym stanie i tak nie wyciągnęłaby z mężczyzny niczego przydatnego. Stwierdziła, że najlepszym wyjściem będzie wrócić do Pandemonium innego dnia. Mark wyglądał na stałego klienta, więc może gdyby przyszła wystarczająco wcześnie, udałoby się jej go złapać w stanie na tyle trzeźwym, aby uzyskać jakieś sensowne odpowiedzi.
Odwróciła się do Rakesha i uśmiechnęła pod nosem, słysząc jego pytanie czy pisze książkę. – Coś w tym stylu. – odparła i sięgnęła do swojej torebki. Wyjęła z niej małą, prostokątną wizytówkę, na której prostym, aczkolwiek eleganckim pismem wykaligrafowane były jej imię i nazwisko, kontakt mailowy i telefoniczny oraz nazwa głównej astorskiej gazety. Zamówiła nowy projekt zaledwie kilka dni temu i nie miała jeszcze szansy nikomu jej wręczyć. – Pracowałam nad krótkim reportażem o strajku w kopalni, ale sprawa zainteresowała mnie na tyle, że zaczęłam głębiej szperać na własną rękę. Mam wrażenie, że kryje się za tym coś więcej, niż mówią. – wyjaśniła i położyła wizytówkę na kontuarze. Palcem przesunęła ją w kierunku barmana i odsunęła dłoń, kiedy ta sięgnęła skraju. – Jakbyś się czegoś dowiedział bądź podsłuchał, proszę, daj mi znać. – dodała. Nie wiązała z tym wielkich nadziei, bo mimo wszystko mało kto chciał się angażować albo narażać na nieprzyjemności, donosząc prasie.






χ Please don't tempt my heart again Weakness is a poor defense A love like yours ain't innocent
Please don't, please don't
Powrót do góry Go down
avatar
Bar - Page 2 Giphy
WIEK : 28
PRACA : barman w pubie/historyk sztuki
PD : 21
Re: Bar ψ 30/12/2018, 14:15
- Jasne - skinął głową Riderowi. Czuł, że chyba go polubi. Konkretny chłopak. Po chwili Marca już nie było. Pozostała po nim pusta szklanka i zapach żalu, który szybko się ulotnił. Sięgnął po wizytówkę, którą podsunęła kobieta i przeczytał umieszczone na niej dane. Zerknął na Anais, potem znowu na kartonik i potarł dłonią brodę. Cel chyba miała szczytny, chociaż z dziennikarzami bywało różnie. Z drugiej strony temat nie wydawał się być jakąś petardą na miarę Harveya Winstona.
- Coś więcej? Potentat cynowy, który chce zniszczyć konkurencję? - nic innego nie przychodziło mu do głowy, ponieważ nie wierzył w opowieści o duchach. - Musiał mieć niezłą wyobraźnię.
Obrócił wizytówkę między palcami i schował ją do kieszeni. Może faktycznie kiedyś się przyda, może nie. Dlaczego miałby jej nie pomóc?
- Wykorzystywać wiejskie legendy żeby przestraszyć ludzi? Nieźle. Ludzie wierzą w co chcą. Że jakieś diabły, że straszy. Cholera, przecież to kopalnia, wiatr tam pewnie hula i gwiżdże, w ciemności odbija się światło między skałami. Może ktoś miał zwidy z powodu ograniczonego tlenu. Nie rozumiem tego całego krzyku, że zamknięto. Przecież tak się robi. Górnicy mówili, że często ktoś tam ginął. Aż dziw, że kopalnię zamknięto dopiero teraz, skoro nie spełniała warunków bezpieczeństwa. Ktoś pewnie za to nieźle beknie.
Postanowił podzielić się z nią swoją opinią, jakakolwiek by nie była. Może łatwiej znajdzie tych górników, czy tam znajdzie jakiś temat. Cokolwiek. Miał wrażenie, że bardziej zależy jej na ludziach niż na sensacji. Chociaż, kto wie?
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Re: Bar ψ
Sponsored content
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
Skocz do: