Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2
Carpe Diem
Konto Techniczne
avatar

PD : 306
Bar ψ Pią Paź 12, 2018 4:48 pm
First topic message reminder :


Bar
⇜ dostępna ⇝

Okrągły, wysoki i dobrze oświetlony. Wyszkoleni barmani i barmanki bez trudu zaserwują każdy drink z rozbudowanego menu. Bar jest wyposażony w większość alkoholi, również tych z wyższej półki, Pandemonium nie serwuje bowiem popłuczyn. Przy ladzie można usiąść na wysokich stołkach i w spokoju uraczyć się zamówionym trunkiem, choć zwykle jest tu raczej tłoczno i ciężko o spokój. Do dyspozycji klientów udostępniono również kilka stolików, by mogli złapać oddech przed dalszym podbojem parkietu. Jest to osobne pomieszczenie, zatem muzyka dudni tu nieznacznie ciszej, niż na głównej sali, co nie znaczy jednak, że nie jest głośno.
⇜ code by bat'phanie ⇝
Powrót do góry Go down
AutorWiadomość
avatar

WIEK : 28
PRACA : barman w pubie/historyk sztuki
PD : 18
Re: Bar ψ Pią Gru 07, 2018 8:22 pm
Jasnowłosy Mark łamał się dalej, zupełnie nie przyjmując do siebie argumentów barmana. Nie były co prawda liczne i niepodważalne, ale całkiem sensowne. Przed wszystkim - trzeźwe.
- Nie chce mnie słuchać, a przecież powinna. Nie można tak bez wyjaśnienia... - mamrotał.
Khan westchnął cicho wiedząc, że cokolwiek powie, i tak odbije się to jak od ściany. Nic nie mógł na to poradzić. Powiódł spojrzeniem wzdłuż barowej lady, później w stronę przejścia pomiędzy salami licząc na to, że któraś z pracujących tu dziewczyn się zlituje i zajmie czas zrozpaczonemu klientowi. W jakikolwiek sposób. Żadna jednak tu nie zaglądała. Jakby wiedziały z czym, a raczej kim mierzy się nowy, zostawiają go na pastwę losu. Swoisty chrzest w nowej pracy. Serdecznie im za to w duchu podziękował.
- Pojadę do niej. Na pewno siedzi u swojej matki. Kupię kwiaty, ona ochłonie i wrócimy razem do domu - Mark bredził dalej, w najlepsze. Spojrzał na Rakesha przekrwionymi oczami. Nie od płaczu, od alkoholu.
- Powinieneś iść spać - stwierdził Hindus i upił ze szklanki solidny łyk. Aż nim zatelepało, wzdrygnął się.
Khan pomyślał, że wcale a wcale nie dziwił się jego dziewczynie. Sam miał ochotę odejść. Nawet, jeśli był w pracy. Cichy, rytmiczny stukot obcasów zakłócił płynącą z głośników muzykę oraz lament jasnowłosego. Spojrzał na konietę rad, że w końcu znalazł wymówkę. Uśmiechnął się do niej niemalże z wdzięcznością.
- Wybacz - bąknął i odszedł z stronę dziennikarki. Sięgnął po szklankę i butelkę, żeby nalać kobiecie sutą porcję alkoholu. Taką samą jak przed chwilą sobie. - Niestety - przytaknął stawiając przed nią szkło. - Niektórzy mają tu zgruchotane serca.
- Ale terapia pommmaga w rozwiązywanniu prroblemów - język Marka zaczął się w końcu plątać. Ale wciąż można go było zrozumieć.
Powrót do góry Go down
avatar

WIEK : 28 lat
PRACA : dziennikarka / blogerka
PD : 25
SKĄD : Jewell / Montreal
Re: Bar ψ Sob Gru 08, 2018 2:24 pm
Gdy Khan postawił przed nią drinka, kiwnęła głową w podziękowaniu. Chwyciła szklankę, lekko nią zakołysała, patrząc z namysłem na alkohol, jakby rozważając, czy na pewno chce go wypić, i ostatecznie pociągnęła hojny łyk. Za hojny. Skrzywiła się, smakując cierpki płyn, który palił ją w gardło. Odkaszlnęła ukradkiem i postawiła na wpół opróżniony kieliszek koło telefonu. Znajomi z gazety nie kłamali, mówiąc, że w Pandemonium serwują towar z wyższej półki. Obróciła się na stołku i potoczyła wzrokiem po sali, zatrzymując na chwilę spojrzenie na kilku osobach, które gibały się w rytm muzyki na parkiecie. Ze smutkiem stwierdziła, że ostatni raz tak dobrze się bawiła tuż przed wyjazdem z Montrealu, choć miała wrażenie, że od tamtej nocy minęła cała wieczność.
- Niestety nie on jeden... – westchnęła, obracając się z powrotem do Rakesha i Marka. Zlustrowała tego drugiego krytycznym spojrzeniem. Nie wyglądał najlepiej i nawet z odległości Anais mogła wyczuć zalatujący od niego lekki zapaszek alkoholu. Nie przepadała za mężczyznami, którzy topili swoje smutki w kieliszku i użalali się nad sobą, szukając zrozumienia wśród obcych. – Ale podobno nie ma na to lepszego lekarstwa niż porządny drink i wyrozumiały barman. – dodała i wychyliła resztkę alkoholu. Popchnęła szklankę w kierunku Hindusa, żeby znowu ją napełnił. Kiedy Mark zaczął coraz bardziej bełkotać i również zażądał następnej kolejki, pochyliła się ku barmanowi i spytała z powątpiewaniem: – Może powinniśmy wezwać mu już taksówkę? – wiedziała, że zalany klient to nie jej problem, ale mimo wszystko nie chciała, żeby skończył gdzieś na ulicy we własnych wymiotach.






χ Please don't tempt my heart again Weakness is a poor defense A love like yours ain't innocent
Please don't, please don't
Powrót do góry Go down
avatar

WIEK : 28
PRACA : barman w pubie/historyk sztuki
PD : 18
Re: Bar ψ Pon Gru 10, 2018 8:39 pm
Zawahał się nieznacznie słysząc odpowiedź kobiety? Chyba nie przyszła tu by też opowiedzieć historię swojej smutnej miłości? To nie tak, że nie chciał jej wysłuchać. No, dobrze, nie chciał. Jednakże mając do wyboru na pierwszy rzut oka zupełnie trzeźwą jeszcze kobietę a stękolącego Marcusa, który lada moment zacznie się zataczać - nawet się nie zastanawiając wybierał pierwszą opcję.
Złapał szklankę nim ta zsunęła się z baru i sięgnął po butelkę. Wedle życzenia, pomyślał nalewając kolejną porcję alkoholu. Jemu wystarczy tyle, ile miał. Póki co.
- Zdecydowanie - nie mógł nie przyznać kobiecie racji. Dobrze wiedział, że jeszcze jedna czy dwie kolejki i Marcus padnie tu jak belka, albo zacznie robić raban. W przeciwieństwie do Anais, było mu obojętne czy blondyn skończy w zaułku, czy dotrze do domu. Byle nie zawracał mu więcej głowy, nie w taki sposób. Przez moment zląkł się nawet, że tak mało w nim empatii. - Marcus, zadzwonię ci po taksówkę, co? - nawet za nią zapłacę, tylko zmywaj się stąd. - Ciebie zostawiła dziewczyna, a ludzi w Jewell podobno pozwalniali z roboty. Nie wiem, czy nie mają gorzej.
Niewiele wiedział o aferze z kopalnią. Sprawa jednak obiła mu się o uszy. Niedawno wpadło tu kilku maruderów z tej mieścinki, żeby odreagować smutki. Nie najlepszy pomysł po utracie pracy.
Powrót do góry Go down
avatar

WIEK : 28 lat
PRACA : dziennikarka / blogerka
PD : 25
SKĄD : Jewell / Montreal
Re: Bar ψ Pią Gru 14, 2018 7:06 pm
W swoim zawodzie Anaïs często dziękowała bogu za ludzi mających długi język. Wystarczało jedynie umiejętnie za niego pociągnąć, a wszystkie informacje przy odrobinie szczęścia dostarczano jej jak na tacy. Nauczyło ją to jednak szybko, że sama powinna pilnować tego, co wypływa z jej ust. Im dłużej wywlekała brudy innych na jaw, tym bardziej dbała o własną prywatność. Nie miała w zwyczaju użalać się nad sobą w barach, więc Khan mógł być spokojny. Po luźnej uwadze nie zamierzała przy nim rozwijać tematu. Jeden życiowy dramat przy ladzie zdecydowanie wystarczał.
Mark nie wyglądał na zainteresowanego ofertą zamówienia taksówki. Zignorował propozycję Khana, bełkocząc coś pod nosem i wpatrując się mętnym wzrokiem w witrynę z alkoholem. Anaïs chwyciła szklankę z dolewką, ale nie upiła kolejnego łyku. Komentarz Khana o kopalni przyciągnął jej uwagę na tyle, że zapomniała o piciu. Cała sprawa ją intrygowała nie tylko ze względu na artykuł, który miała pisać... Wciąż nie mogła pozbyć się tego dziwnego wrażenia, że za zwolnieniem jej ojca kryło się coś więcej. – Słyszeliście o tej serii wypadków w kopalni? Podobno niektórzy w Jewell sądzą, że to wcale nie były takie zwyczajne wypadki, tylko coś bardziej... mrocznego i tajemniczego. – rzuciła pozornie od niechcenia, pamiętając słowa Julie podczas strajku. Sama była dość sceptycznie nastawiona do gadek o klątwach czy duchach nawiedzających kopalnię, tak jak to opowiadały legendy, ale otwarcie wolała zachować neutralne stanowisko. A nuż Khan wierzył w te rzeczy?






χ Please don't tempt my heart again Weakness is a poor defense A love like yours ain't innocent
Please don't, please don't
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Re: Bar ψ
Sponsored content
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
Skocz do: