Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Główna sala - gry karciane
Carpe Diem
Konto Techniczne
avatar

PD : 306
Główna sala - gry karciane ψ Sro Paź 17, 2018 9:49 pm
[You must be registered and logged in to see this image.]
Główna sala - gry karciane
⇜ dostępna ⇝

Tuż za masywnymi schodami w imponującym holu, przed przyszłymi graczami jak okiem sięgnąć roztacza się widok stołów do gry w karty. Od najpopularniejszego pokera i większości jego odmian (od Texas Hold’em, poprzez Omaha, poker dobierany, 7 Card Stud, Caribbean Stud Poker, na najprostszym bakaracie kończąc) aż po starego dobrego Blackjacka: każdy znajdzie kącik dla siebie. Prócz gier karcianych, można spotkać także stoły do gry w bingo czy keno. Obsługa kasyna gotowa jest odpowiedzieć na wszelkie nurtujące pytania; czarujący krupierzy upewnią się, że nikt nie próbuje klienta oszukać.
⇜ code by bat'phanie ⇝
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 27 lat
PRACA : krupierka
PD : 36
SKĄD : Astoria
Re: Główna sala - gry karciane ψ Pią Gru 28, 2018 12:19 pm
| kilka dni po spotkaniu z Christianem
Ucieszyła się na wieść o tym, że jej znajoma, Julie, także podejmie pracę w kasynie. Wpierw zdziwiła, potem ucieszyła. Praca w późnych godzinach wieczornych niezbyt pasowała jej do statecznej mężatki, ale mimo to wiedziała, że przecież pani Astor zależało na znalezieniu pracy. Co prawda zrodziło to pewien żal, że Ilena nie mieszkała już w Jewell, skąd mogłyby dojeżdżać wspólnie, co było zawsze znacznie bardziej bezpieczne, niż samotne eskapady. Niemniej zarobki w kasynie zdecydowanie były warte pewnych poświęceń, a Ilena nie mogła się wprost doczekać okazji, aż będzie mogła wypytać Julie o to, co sądzi na temat jej pracy mąż.
Udało jej się uprosić kierownika sali, by to ona została oddelegowana do szkolenia nowej pracownicy. Była podekscytowana i ciekawa, czy również na Julie całe wnętrze zrobi takie wrażenie, jakie zrobiło na niej, kiedy przyszła tu po raz pierwszy. Ubrana w standardowy, elegancki uniform, na który składała się spódnica za kolano, biała bluzka i szpilki. Wyprostowane skrupulatnie włosy Ilena spięła wysoko, a ślady makijażu na jej twarzy były znikome, choć podkreślające urodę. Tutaj nie było miejsca na wyzywającą wulgarność. Krupierzy stanowili tylko obsługę, część kasyna i nie mieli wcale rzucać się w oczy. Nie znaczyło to jednak bynajmniej, że nie byli zaczepiani przez gości.
Gdzieś z tyłu głowy cały czas tkwił jej też Christian; bardzo chciała zapytać o niego Julie, ale z drugiej strony czuła pewien opór, przypominając sobie jego gwałtowność i humor, ulegający zmianom jak w kalejdoskopie. Nigdy o nim nie rozmawiały. Właściwie nie było takiej potrzeby. Teraz sytuacja uległa zmianie, a jednak Ilena nie była pewna, czy to aby dobry pomysł. Dlatego też na razie postanowiła całkowicie milczeć. Czas mijał, kolejne spotkanie z Astorem zbliżało się wielkimi krokami. Nie chciała nic zepsuć własnym wścibstwem, zupełnie jakby towarzyszyła jej jakaś paranoja, że Christian o wszystkim się dowie. Nawet jeżeli nie było o czym.
Oczekiwała na Julie tuż przy wejściu na główną salę, o tej porze jeszcze świecącą pustkami. Największy ruch przypadał na godziny wieczorne. Nikt nie chciał wrzucać nowych na głęboką wodę, dlatego zwykle proszono ich, by przychodzili wcześniej.
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 27
PD : 50
SKĄD : Jewell
Re: Główna sala - gry karciane ψ Sob Gru 29, 2018 10:43 pm
Julie przygotowała się starannie, łapiąc okazję jaka się trafiła. Nie planowała długiej kariery w kasynie, ale liczyła, że praca w nim przyniesie odpowiednie profity. Tym bardziej, gdy pojawiła się tak niespodziewanie i okazyjnie, że można było upatrywać w tym czyjegoś działania.
Julie zdecydowanie nie lubiła bezczynności i ten czas na bezrobociu wykorzystała jak mogła najlepiej. Zaległe obowiązki szybko zostały skreślone z listy, ale nadal brakowało jej pracy. Nawet jeśli w tym momencie nie mogła wrócić do tego, co lubiła robić, każde zajęcie było na wagę złota.
Jewell nadal żyło sprawą zamkniętej kopalni, ale ją samą temat zaczynał już męczyć. Ciągłe wyjazdy Thomasa i ostatnie problemy zdrowotne Craina, zmuszające do kolejnej rozłąki, dokładały kolejnych zmartwień. Nie lubiła tych cichych wieczorów, gdy po położeniu Alexandra do łóżka, sama kładła się w swoim. Mogła tylko wierzyć, że etap jest przejściowy i szybko wszystko wróci do normy.
Dzisiejszego dnia zostawiła syna pod opieką siostry i opuściła Jewell, odczuwając lekkie zdenerwowanie, ale też niemałe podekscytowanie. Pierwszy raz (jakikolwiek!) zawsze nosił ze sobą mieszankę uczuć.
Z miłym uśmiechem przechodząc przez ochronę i wejście dla personelu, szybko została powitana przez swojego przełożonego. Krótka rozmowa wyjaśniła ostatnie aspekty i już niedługo później Julie stanęła na miękkiej wykładzinie korytarza, prowadzącego do sali.
Jeszcze raz wygładziła materiał koszuli i przesunęła dłońmi po związanych włosach, by sprawdzić, czy wszystko jest jak należy. Kierując się do sali, uśmiechnęła się na widok Ileny i przyspieszyła kroku.
- Tu jest olśniewająco. W głowie może się zakręcić.
Nachyliła się do niej, splatając dłonie za sobą. Ilena doskonale mogła rozpoznać podekscytowanie, jakie Julie odczuwała. Oczy jej błyszczały z zachwytu nad wnętrzem kasyna. Tak, zdecydowanie była pod wrażeniem.






† The most important thing in the world is
family and love
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 27 lat
PRACA : krupierka
PD : 36
SKĄD : Astoria
Re: Główna sala - gry karciane ψ Czw Sty 03, 2019 12:00 pm
Kiedy tylko dostrzegła zbliżającą się, znajomą sylwetkę, niemal od razu się wyprostowała i złączyła dłonie, uśmiechając się promiennie. Lubiła tę pracę, lubiła wszystkich współpracowników, niemniej to zawsze miło jest mieć na podorędziu kogoś, kogo zna się i spoza pracy. Zawarła tutaj sporo nowych znajomości, mniej lub bardziej pozytywnych, wyłączając z tego oczywiście klientów, którzy mimo zakazów próbowali szukać z nią kontaktu i poza pracą. Ilena wiedziała jednak, że dopóki studiuje, nie mogła sobie pozwolić na utratę tej pracy, dlatego też skrupulatnie się pilnowała. Zarobki i korzystny dla niej tryb pracy były czymś, czego nie mogła ot tak zaprzepaścić.
- No nie? Co prawda da się dość szybko przyzwyczaić, ale musisz zobaczyć łazienki! Mają takie małe mydełka w kształcie kwiatków - Odparła pospiesznie. Entuzjazm Julie był zaraźliwy, a choć sama zdążyła się już oswoić z przepychem, który wyzierał z każdego kąta, chciała natychmiast pokazać wszystko Astor, choć to przecież dopiero pierwszy dzień szkolenia. - Świetnie wyglądasz w tym uniformie, tak elegancko - skomplementowała, po czym ruchem dłoni wskazała, by Julie poszła za nią.
- No dobrze. Tutaj mamy główną salę i tutaj będziesz pracować. Co prawda dzisiaj głównie cię oprowadzę, bo łatwo się tu zgubić, a tego byśmy nie chciały - uśmiechnęła się wesoło, prowadząc Julie wzdłuż przejścia, skąd roztaczał się dobry widok na wszystkie stoły. - Na początku może być trochę przytłaczająco, ale szybko się przyzwyczaisz. Co prawda klienci bywają różni, ale nie ma się co przejmować - mówiła dalej.
- Co tam w ogóle u was słychać? - Dorzuciła już na koniec. Istotnie, natłok obowiązków, ogrom nauki, a po wszystkim chęć odpoczęcia w zaciszu własnego, skromnego mieszkanka odebrała Ilenie większość czasu, co zaowocowało niemal śmiercią jej życia towarzyskiego. Co prawda widziały się z okazji imprezy w Pandemonium, ale klub nie jest wszak dobrym miejscem na rozmowy. Praca też nie, ale skoro już i tak ją po prostu oprowadzała...
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 27
PD : 50
SKĄD : Jewell
Re: Główna sala - gry karciane ψ Pon Sty 07, 2019 3:51 pm
Chyba właśnie dlatego zdecydowała się przyjąć tę ofertę. Mogła pracować z kimś kogo zdążyła poznać i z kim nawiązała nić przyjaźni. Zawsze to łatwiej w nowym miejscu pracy, gdy można liczyć na kogoś, komu się już zaufało.Julie wiedziała, że może polegać na Ilenie i liczyła, że taki start na nowym stanowisku, pomoże jej dłużej zagrzać tu miejsca. A kto wie, czy praca nie okaże się na tyle dobra, by zaczepić się na stałe.
Uśmiechnęła się do Leventis, wyczuwając podobne nastawienie. Tego jej było właśnie potrzeba. Po zwolnieniu z biura kopalni, Julie nie chciała rezygnować z rozwoju zawodowego. Nawet jeśli część mieszkańców Jewell, wytknęłaby ją palcami za pracę w kasynie.
- Dziękuję, dziękuję. - Odpowiedziała na komplement, uśmiechając się wesoło. Eleganckie stroje nie były dla niej nowością, ale w takim uniformie jeszcze nie miała okazji się pokazać. Czuła się zupełnie inaczej niż w małym biurze kopalni cyny.
Ruszyła za Ileną i rozglądała się po sali, którą miała okazję zobaczyć po raz pierwszy. No i wreszcie na własne oczy zobaczyć miejsce o którym tyle słyszała. Zadzierała głowę, żeby dostrzec bogate lampy u sufitu, ozdoby na pierwszy rzut oka niewidoczne. Wszystko ją interesowało i wszystko inspirowało. Każdy najmniejszy szczegół.
- Alex wypytuje o ciebie. Pamięta, że obiecałaś mu komiksy. - Julie nie miała pojęcia jakie, ale sprawa dotyczyła tylko tej dwójki. - Nalewka już gotowa. - Uśmiechnęła się, przypominając o czym jakiś czas obie rozmawiały. Nie chciała dodawać, że ponownie Thomasa jest w domu mniej niż więcej.






† The most important thing in the world is
family and love
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 27 lat
PRACA : krupierka
PD : 36
SKĄD : Astoria
Re: Główna sala - gry karciane ψ Sro Sty 09, 2019 9:44 am
Praca z kimś, kogo zdążyło się już poznać, była generalnie łatwiejsza. Odpadał wszak element niepewności, jak się człowiek dogada z resztą współpracowników. W kasynie każdy pracował na własny rachunek, ciężko było się zatem dopatrywać typowego wyścigu szczurów. Rotacja pracowników była dosyć duża, wobec czego ciężko było się przyzwyczaić do stałego składu. Tym bardziej cieszyło Ilenę, że dołączyła do niego właśnie Astor.
Leventis, zamiast przyglądać się wnętrzu, które zdążyła już dość dobrze poznać, przyglądała się reakcjom Julie, jakby chciała rozpoznać w jej twarzy odbicie własnych wrażeń, kiedy pojawiła się tu po raz pierwszy. Wiedziała, gdzie kobieta pracowała wcześniej i wcale nie zazdrościła tego, że straciła pracę tak nagle. Zresztą nie tylko ona. Równie dobrze wiedziała, że praca w kasynie mogłaby w Jewell prędko obrócić się na niekorzyść Julie. Z jakiegoś powodu krótkowzroczne, chwytliwe i naganne ocenianie ludzi, przychodziło mieszkańcom takich małych wiosek z zadziwiającą lekkością. Znała to zresztą z rodzinnej miejscowości. Tutaj, w Astorii, na próżno byłoby się jednak doszukiwać podobnych działań. Za dużo ludzi, by o każdym mieć coś do powiedzenia.
- Aww! - Złożyła dłonie i zrobiła skruszoną minę. - Wiem, stale o tym pamiętam. Ale mam teraz tkie urwanie głowy na uczelni, że ostatnio przyłapałam się na tym, że zasnęłam nad notatkami - przyznała, wzdychając. Nie była to czcza wymówka, nawet jeżeli faktycznie trochę tak brzmiała. Lubiła tego szkraba.
- Och, nalewka - szturchnęła porozumiewawczo Julie. - W takim razie chyba będę musiała przyspieszyć wizytę. Przydałaby mi się chwila odprężenia - pokiwała lekko głową. Małe plotki nie zawadzą, a tutaj wszak nie wypadało wywlekać żadnych brudów. - Zaplecze już widziałaś. Przerwy przysługują nam pomiędzy jedną grą, a drugą. W ich trakcie nie możemy kręcić się po sali. Jeśli dzieje się cokolwiek złego, stoły mają przyciski alarmowe, które wezwą ochronę - zademonstrowała Astor ten wygodny gadżet, choć rzecz jasna nie nacisnęła.
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 27
PD : 50
SKĄD : Jewell
Re: Główna sala - gry karciane ψ Sob Sty 12, 2019 1:33 pm
Na szczęście Julie nie miała w zwyczaju zwracać uwagę na zdanie obcych ludzi. Gdyby opierała się na osądach innych, nie zdecydowałaby się na związek z Thomasem. Nie tylko ze względu na jego pochodzenia, ale chociażby przez różnicę wieku, jaka ich dzieliła. Julie interesowało jedynie zdanie najbliższych.
Atmosfera kasyna urzekała, nawet przed pojawieniem się pierwszych gości. Światła, zapach i wystrój, kojarzyły się z wygodnym miejscem rozrywki, do którego chętnie się wracało. Nic dziwnego, że niektórzy tak szybko oddawali swoją duszę hazardowi. Ha, dyby tylko obie z Ileną wiedziały gdzie się znajdują. Jak blisko nadnaturalnych istnień znajdowały.
- Alex na pewno znalazłby ci lepsze zajęcia. - Odpowiedziała wesoło. Po części rozumiała co przyjaciółka przeżywała. Chociaż sama Julie na studia nigdy się nie wybrała, wiedziała co to natłok obowiązków i jak ciężkie bywają powieki.
Uśmiechnęła się szeroko na porozumiewawcze szturchnięcie. Na szczęście nalewka nie zając, a jak poleży jeszcze trochę, będzie smakowała jeszcze lepiej.
- Zdarzyły ci się jakieś nieprzyjemne sytuacje? - Zapytała, ciekawa doświadczeń Ileny. Nie przypominała sobie, by kiedykolwiek o jakichś jej wspominała, ale może to przez wzgląd niechęci do roztrząsania stresujących wydarzeń. Julie nie doświadczyła jeszcze niczego, co można byłoby zaliczyć do traumatycznych sytuacji. Praca w biurze kopalni czasem zanudzała niż wywoływała szybkie bicie serca.
A klienci na jarmarkach także nie byli zbyt upierdliwi.






† The most important thing in the world is
family and love
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 27 lat
PRACA : krupierka
PD : 36
SKĄD : Astoria
Re: Główna sala - gry karciane ψ Pon Sty 14, 2019 11:53 am
Pod względem nieprzejmowania się opinią innych były dosyć podobne. Ilena starała się zwyczajnie nie mieć czasu na zwracanie uwagi na to, co mówili o niej inni. Zresztą, gdy jeszcze mieszkała w Jewell, udało jej się uprzejmym uśmiechem i chęcią pomocy zdobyć serca najbardziej zagorzałych plotkar. Chyba tylko to ocaliło ją przed niesłusznym posądzaniem jej o czyhanie na spadek po staruszce, którą się opiekowała. Przeciwnie, sama mogła liczyć na ciepłe słowa, gdy kobieta która była dla niej jak babcia zmarła. Nawet jeżeli nie pozwoliła sobie wówczas na rozklejanie się, poniekąd zaprawiona w boju po tym, co spotkało jej ukochaną siostrę przed laty.
Przechadzając się po sali teraz, gdy panowała tu cisza przerywana tylko odległymi odgłosami krzątania się pracowników, niemal ciężko było sobie wyobrazić, jak to wszystko wygląda, gdy aż tętni tutaj życie, wszystkie stoły do gry są zajęte, tle rozbrzmiewa muzyka, a nad salą unosi się gwar rozmów.
- I wierz mi, pewnie znacznie chętniej zajęłabym się tym, co by mi zaproponował. Ucałuj go ode mnie - parsknęła wesoło. Faktem było, że przydałaby jej się odrobina odprężenia. A tu nic z tego! W perspektywie było natomiast spotkanie z panem Astorem i to tego obecnie wyczekiwała, choć z jakiegoś powodu czuła, że nie powinna o tym wspominać. Zupełnie jakby miało to coś wspólnego z tajemnicą lekarską.
- Często, niestety - skrzywiła się lekko. - Niektórym klientom wydaje się, że mogą cię traktować jak swoją własność. Czasem oskarżają cię, że chcesz ich oszukać, albo że jesteś podstawiona - wyliczała. Po chwili poklepała Julie po ramieniu. - Ale nie martw się. Kilka razy ci się zdarzy i przestaniesz zwracać na to uwagę, bo szkoda twoich nerwów. Aha i pamiętaj! Nikt nie ma prawa cię dotykać - przypomniała sobie, więc od razu to dodała. To był porządny lokal, ale jak wszędzie, gdzie podawano alkohol i w grę wchodziły grube pieniądze, niektórym wydawało się, że wszystko tutaj da się kupić, łącznie z krupierkami. Wiedziała, że niektórzy pracownicy upatrywali się w tym źródeł dodatkowego zarobku, ale sama nie miała z takimi praktykami nic wspólnego. - Wiadomo, że jeśli trochę z kimś niezobowiązująco poflirtujesz i dzięki temu namówisz go na kolejną grę, to dobrze. Ale trzeba pamiętać, żeby nie przesadzić i nie przekroczyć cienkiej granicy profesjonalizmu, bo potem ciężko się z tego wytłumaczyć - wyjaśniała dalej. Oparła się o jeden ze stołów i strzepnęła z niego kilka paproszków. - I nie możemy przyjmować napiwków. Ani łapówek, broń boże - dodała.
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 27
PD : 50
SKĄD : Jewell
Re: Główna sala - gry karciane ψ Czw Sty 17, 2019 9:52 am
Uniosła brwi, słuchając opowiadań Ileny. Perspektywa takich sytuacji wcale nie napawała optymizmem, trochę straszyła, ale na szczęście Julie nie była z tych, którzy łatwo się poddają. Musiała spróbować, tym bardziej, gdy trzeba było podreperować domowy budżet.
Trochę mina jej zrzedła i na chwilę z oczu Julie zniknęło te spojrzenie pełne podekscytowania. Uśmiechnęła się lekko dopiero, gdy Ilena poklepała ją po ramieniu. Odetchnęła i pokiwała głową. No możliwe, że miała rację, ale Julie przekonać się o tym mogła dopiero za jakiś czas. Całe szczęście, że nawet jeśli miałaby się przejmować, w domu szybko zapomni o pracy. Potrzeba uwagi, jaką okazywał Alexander, była najlepszym lekarstwem.
- Ilena! - Wyrwało jej się, gdy usłyszała o flirtach z klientami. Zrobiła wielkie oczy, nie wierząc, że przyjaciółka podsuwa jej takie pomysły. Julie ani myślała z kimkolwiek flirtować. Zazdrosna o Thomasa, nie chciała nawet myśleć, że ktokolwiek mógłby go kusić, więc i sama nie zamierzała bawić się tak z innymi. Niezobowiązująco czy nie, wszystko było jej jedno.
- To ja może pozostanę przy standardowym profesjonalizmie. - Stwierdziła z uśmiechem, poprawiając gumkę na włosach. Pokiwała głową, słuchając o łapówkach i uśmiechnęła się. O co klienci mogli przekupywać krupierów?
- A tak na marginesie, wiem, że jeszcze trochę czasu zostało, ale mam nadzieję, że wpadniesz do nas na Święto Dziękczynienia. Musisz, koniecznie. Będzie moja siostra, pewnie Christian, brat Thomasa. Chyba jeszcze go nie poznałaś. Może ich dziadek. Zrobię przepysznego indyka! - Namawiała Ilenę, uśmiechając się znowu tak radośnie jak wcześniej.






† The most important thing in the world is
family and love
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 27 lat
PRACA : krupierka
PD : 36
SKĄD : Astoria
Re: Główna sala - gry karciane ψ Czw Sty 17, 2019 10:17 am
Parsknęła wesołym śmiechem na reakcję Julie. Tak się tylko droczyła! Wiedziała przecież, że Julie, przywiązana do męża, nie pozwoliłaby sobie na takie zagrywki. Zresztą, wcale jej to nie dziwiło. Sama natomiast była wolna i do woli korzystała z drobnych korzyści, które jej to dawało. Poza tym obecnie była tak zapracowana, że nawet gdyby chciała nie miałaby czasu na to, żeby się z kimś związać. Swój najbliższy czas wolny poświęci przecież panu Astorowi. Czas zawodowy, rzecz jasna.
- Grunt, żeby zostawiali pieniądze! - Stwierdziła dyplomatycznie. Właściwie zabrzmiało to nieco cynicznie i zupełnie nie w jej stylu, niemniej nie było co ukrywać. Na tym polegała ich praca i właśnie w tym celu powstało to miejsce. Ruszyła dalej wzdłuż rzędów stołów, zastanawiając się, o czym jeszcze powinna wspomnieć na początek. Z myśli o pracy wyrwały ją kolejne słowa Julie. Już miała otworzyć usta, gdy padło imię Christiana, a Ilena wpadła prosto na stół z takim impetem, że aż się od niego odbiła.
- Christiana? - Powtórzyła, siląc się neutralny ton. Rozmasowała obite biodro. - Ależ jestem niezdarna... - Wymamrotała pod nosem i odruchowo przygładziła włosy. Coś jej podpowiadało, że mężczyzna nie ucieszyłby się na jej widok. Jego reakcja na myśl o tym, że mogła porozmawiać z jego bliskimi nie napawała optymizmem. Z drugiej strony zawsze mogła stwierdzić, że świat nie kręci się tylko wokół niego, a jej wizyta była czystym przypadkiem, nie związanym w żaden sposób z jego osobą. A właściwie, dlaczego tak jej zależało na jego reakcji? Chryste, Ilena.
Odchrząknęła, chcąc przywołać się do porządku. Z jakiegoś powodu usłyszenie o Astorze z ust osoby, która poniekąd była jego rodziną, dziwnie na nią zadziałało. Zupełnie jakby to sprawiło, że Christian nabrał jakiejś mocy urzędowej, a wcześniej stanowił wytwór jej umysłu. Właściwie spotkanie z nim wydawało jej się teraz odrealnione, jakby wydarzyło się bardzo dawno. Albo wcale.
- A co o nim sądzisz? - Odchrząknęła raz jeszcze. - O bracie Thomasa w sensie. Kojarzę go ze szpitala - nie było to kłamstwo, ani nie była to prawda. Półprawda. Uświadomiła sobie, że jeszcze trochę a tak się zamota, że jak wszystko wyjdzie na jaw, to chyba ktoś ją w końcu zamorduje i bardzo możliwe, że będzie to Julie.
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 27
PD : 50
SKĄD : Jewell
Re: Główna sala - gry karciane ψ Nie Sty 20, 2019 12:23 pm
Aż się zatrzymała i obdarzyła Ilenę zdziwionym spojrzeniem. Co to za reakcja? Julie zmrużyła oczy, zaciekawiona zachowaniem towarzyszki. Nawet do głowy nie przyszło jej, że Ilena mogłaby zawitać w progi domu Astorów! Ale znała ją na tyle dobrze, by mogła od razu wyczuć zmianę w nastawieniu. Nie mogło jej umknąć lekkie zdenerwowanie, jakie pojawiło się w gestach i mimice Ileny. Pytanie dlaczego?! Przez głowę Julie przeleciała szybka i ulotna myśl o nieprzyjemnościach, których krupierka mogła doznać ze strony mężczyzny.
Myśl szybko zniknęła pomiędzy innymi, przysłonięta następnymi słowami Ileny. Wspomnienie szpitala, poniekąd wytłumaczyło paniczne zachowanie. Może w murach budynku rzeczywiście zaszło coś, o czym Julie jeszcze nie wiedziała. W końcu nie znała wszystkich szczegółów leczenia Christiana.
- Hmmm - Zaczęła, nie wiedząc od czego zacząć. Nie chciała obmawiać mężczyzny, ale pytanie Ileny ją do tego kusiło.  Pokiwała głową na boki, zastanawiając się przez krótką chwilę jak wyrazić swoje nastawienie.
- Nie znam go za dobrze - Zaczęła dyplomatycznie. Nie chciała też swym gadaniem odstraszyć Ileny od wizyty! - ale... - Zawsze było jakieś ale! - Alexander go uwielbia. Ma bardzo dobre relacje z Thomasem. - Swoimi słowami Julie skręciła w drugą stronę. Zamiast mówić co jej nie pasuje w szwagrze, postawiła na plusy związane ze swoimi kochanymi chłopakami.
- Jaki był w szpitalu? - Dodała trochę ciszej, pozwalając sobie na ploteczki. Przysunęła się do Ileny, bo gdzieś w drugiej części sali pojawiły się kolejne osoby, które tak jak Julie, były pierwszy raz w kasynie i wkrótce miały zacząć szkolenie.
Spojrzała w ich stronę na sekundę i zaraz zwróciła pilne spojrzenie na rozmówczynie. Z Thomasem nie chciała poruszać drażliwego tematu, bo widziała jak martwiła go sytuacja z bratem. Ale może od Ileny dowie się czegoś więcej? Ciekawska.






† The most important thing in the world is
family and love
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 27 lat
PRACA : krupierka
PD : 36
SKĄD : Astoria
Re: Główna sala - gry karciane ψ Yesterday at 2:47 pm
Jęknęła w duchu, poirytowana własną, zupełnie niespodziewaną gwałtownością reakcji. Kto to widział, tak jej ustawiać stół na drodze! Pewnie zdziwiłaby się nieco wiedząc, że pierwszym o czym pomyślała Julie w kontekście ewentualnego spotkania Ileny i Christiana, były nieprzyjemności. Bo nawet jeśli w pewnej chwili Astor stracił cierpliwość, a Ilena miała świadomość jego wybuchów agresji, wcale nie postrzegała tego jako nieprzyjemność. A jeśli nawet, to wywołaną jej własną niefrasobliwością, której dodatkowy popis dawała właśnie w tej chwili. Ilena wysłuchała Julie, starając się już nie okazywać entuzjazmu w żadnej formie. Zdała sobie sprawę, że popełniała w tej chwili duży błąd. Nie powinna rozmawiać o Christianie z kimś, kto go było nie było zna. Pozostawało liczyć, że skoro znajomość ta jest tak opieszała, jak przedstawia ją Julie, nie miała się co przejmować.
- Ma bardzo dobre relacje z Thomasem, ale go nie znasz? - Zapytała, unosząc brwi i uśmiechając się jak chochlik. Mimo to nie zabrzmiało to tak, jakby oskarżała Julie o cokolwiek, czy nie dowierzała. Ot, jakby dopytywała niewinnie. Wyprostowała się nieznacznie, nagle niezwykle sporo uwagi poświęcając pozostałym stołom, jakby spodziewała się tam zastać bałagan, a przecież wszystko miało być dopięte na ostatni guzik! Nagłe pochłonięcie pracą mogło się jednakowoż wydać dosyć podejrzane. Niemniej w głowie nie chciało jej się mieścić, że do czasu epizodu Christiana ze szpitalem, nie miała szansy nigdy się na niego natknąć. Mimowolnie zaczęła się nad tym zastanawiać.
- Normalny. Jak na pacjenta, rzecz jasna. Rzadko miałam z nim styczność, dlatego pytam - naprostowała. - Sprawował się bardzo dobrze, to i sanitariuszki rzadko o nim plotkowały. Chyba, że komentowały akurat, że wielka szkoda, że na niego trafiło. Często im się nudzi i obgadują pacjentów - machnęła ręką, jakby dając do zrozumienia, że nie ma się tymi plotkami co przejmować. Zresztą była to prawda, znudzeni pracownicy wykazywali się większą bezwzględnością, niż pracownicy kasyna, a wydawać by się mogło, że będzie wręcz odwrotnie. Najwyraźniej cudzy obłęd był lepszą pożywką do plotek, niż przegrana niebotycznej sumy, za którą Ilena poukładałaby sobie życie. Dla większości klientów tego przybytku, nie było to jednak nawet odczuwalne. Chociaż słyszała plotki o ludziach, których to miejsce zrujnowało. Wolała się nad tym nie zastanawiać, tym bardziej, że sama nie odczuwała pociągu do hazardu.
Powrót do góry Go down
Caim Milton
Postać NPC
avatar

WIEK : 46 | ????
PRACA : właściciel kasyna
PD : 15
SKĄD : Astoria
Re: Główna sala - gry karciane ψ Yesterday at 7:12 pm
Milton przechodził akurat przez salę z grami karcianymi, gdy do jego uszu doleciały strzępki rozmowy dwóch pań. Szedł szybko, sprężystym krokiem, zerkając na zegarek, a w ślad za nim truchtała sekretarka, w której ciele wyjątkowo nie siedział demon. Tylko Caim wiedział, w jak głębokiej depresji pogrążona jest ta nieszczęsna śmiertelniczka i jak cienka linia, na którą składało się głównie tchórzostwo, dzieli ją od tego, by w końcu skończyć ze swoim żałosnym żywotem. Trzymał ją uparcie w swoim pobliżu, aurą jedynie podsycając w niej uczucie beznadziei. Wszystko po to, by przygotować ewentualne naczynie na demony, które zamierzał wyciągnąć sobie z piekielnych czeluści. A nawet jeśli miałaby nie dotrwać do wątpliwego dostąpienia zaszczytu zostania wypełnioną, czymś dla odmiany chociaż aspirującym do wyjątkowego, przynajmniej Caim zobaczy, jak jej ciało roztrzaskuje się o asfalt, jeśli w końcu skoczy z dachu, tak jak to sobie skrupulatnie planowała. Istoty ludzkie były dziwne, pełne sprzeczności; rzucali utartymi frazesami na wiatr, szarpali się złapani w sieci ograniczeń, które sami na siebie nałożyli. Oto twór boski. Mierna namiastka stworzona na podobieństwo Ojca. Nie po to tu jednak był; nie interesowały go filozoficzne dywagacje na temat statystów trzecioplanowych w wielkim przedstawieniu. Cel był blisko. Zabawa się rozpoczęła, pierwsze echa już do niego docierały, wyczuwał je dokładnie, pulsujące, drgające pod ohydną, ludzką skórą, nawet jeśli płynęły z daleka. Pogrzebane kilkaset metrów pod ziemią.
Caim nie miał czasu. Przybywając na ziemski padół, przyjmując taką a nie inną postać, zgodził się wziąć udział w tym straszliwym wyścigu szczurów, nazywanym biznesem. Korzystał przy tym bezwstydnie z wiedzy własnego naczynia, bo nie sposób byłoby oczekiwać od samego demona jakiejkolwiek inicjatywy w tej kwestii; a jednak przystanął. Thomas, Christian... Potok słów bez znaczenia, znajome imiona, zbieżność osób i nazwisk? Szybkie spojrzenie Miltona na dwie pracownice wystarczyło, by zwrócić jego uwagę. Zainteresowanie byłoby tu słowem użytym na wyrost. Ale lubił wiedzieć. Lubił dyskutować. Nie on zajmował się personelem na tym szczeblu, więc nie miał pojęcia, kogo zatrudnia kasyno. A może powinien, bo pod nosem przemykały mu prawdziwe perełki, które dało się wykorzystać?
Pojawił się tuż przy nich, dywan zagłuszył kroki. Nieodłączny garnitur i fioletowy krawat. Jak zwykle elegancki, przyniósł ze sobą ohydną, lepką aurę która przylegała do ciała jak niekomfortowa druga skóra. Dusiła, sprawiała, że myśli same uciekały ku takim meandrom umysłu, w jakie lepiej było się nie zapuszczać. Spojrzał zarówno na jedną jak i drugą z kobiet, a choć perfekcyjnemu uśmiechowi przyklejonemu do jego twarzy nie można było niczego zarzucić, coś w jego oczach było niepokojące. Wydawał się jednak nadzwyczaj swobodny.
— Czyżby sprawdzały panie, czy przed wieczorem wszystko będzie gotowe? — Wciął im się bezwstydnie w rozmowę. — Nie miałem okazji jak dotąd poznać. Caim — przedstawił się pokrótce, po czym podał rękę na powitanie zaczynając od Julie, by zaraz przejść do Ileny. Z zamiarem przejrzenia sobie ich wspomnień, poznania ich lęków i pragnień. Uścisk jego ręki był zdecydowany, choć nie nadmiernie mocny. Niczego nie poczuły. Milton uśmiechnął się jedynie odrobinę szerzej. Żadna z nich nie znała go osobiście, stąd i jeśli nie czytywały z zapałem mediów w Astorii, mogły nawet nie mieć pojęcia, kim tak naprawdę jest.
— Też uważają panie, że powinniśmy zmienić kolor zasłon? Bordo jest takie pretensjonalne... — zaczął, zakładając ręce na torsie i spoglądając na rzeczone zasłony z właściwą powagą.







i can do no wrong for i do not know
what it is
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Sponsored content
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry Strona 1 z 1
Skocz do: