Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Carpe Diem
Konto Techniczne
avatar

PD : 306
Domostwo wodza ψ Czw Paź 18, 2018 12:26 pm

Domostwo wodza
⇜ dostępna ⇝

Miejsce, które zamieszkuje wódz, jest zwykle znacznie mniejsze niż standardowe domy, choć zlokalizowane bezpośrednio w centrum, by każdy zawsze wiedział, do kogo może zwrócić się w przypadku jakichkolwiek problemów. Wyposażeniem czy wyglądem, nie odbiega od pozostałych zabudowań - skromna, drewniana chata, w której sercu, czyli przestronnej kuchni, przyjmuje się interesantów. Pierwszym co poczuje odwiedzający, będzie mocny zapach ziół, które Miyaoaxochitl zapamiętale hoduje. Należy także uważać na pałętające się wszędzie węże. Miya sprawuje opiekę nad stworzeniami, które dokonują inicjacji, przez co są bardzo częstymi gośćmi w jej domu.
⇜ code by bat'phanie ⇝
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 23//35
PRACA : tatuatorka, piercerka
PD : 22
Re: Domostwo wodza ψ Wto Gru 04, 2018 7:52 pm
#2
Wizyta w Jewell może i należała do udanych, w końcu Noxochicoztli udało się załatwić to, po co tam poszła, do tego udało jej się po drodze zahaczyć o strajk przy kopalni, by dokładniej rozeznać się w sytuacji, ale jednocześnie to spotkanie zdecydowanie nie napawało optymizmem. Przez takie wydarzenia kobieta coraz bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że życie w osadzie, z daleka od tego całego bagna w sumie nie jest takie złe. Tak naprawdę przez większość czasu miała spokój i nie musiała się zbytnio o nic martwić, sama nie wiedziała czemu kiedyś życie poza terenami skinwalkerów wydawało jej się kuszące i bardziej ciekawe od obecnego. Przynajmniej nie musiała się obawiać tego, że z dnia na dzień straci pracę albo zginie w wypadku takim jak ten w kopalni.
Swoje kroki od razu skierowała w kierunku domostwa Miyaoaxochitl, po drodze witając się z innymi mieszkańcami osady, których mijała. Poprawiła torbę, przewieszoną przez ramię, po czym weszła do środka budynku. Od razu poczuła mocny i intensywny, ale jednocześnie przyjemny zapach ziół. Taka mieszanka od razu kojarzyła jej się z domem, więc niemal natychmiastowo nieco się rozluźniła, a złość, która trzymała ją od momentu tego nieszczęsnego strajku w kopalni, prawie całkowicie zeszła.
- Miyaoaxochitl? –rzuciła, jednocześnie rozglądając się po pomieszczeniu w poszukiwaniu wodza, by zakomunikować swoją obecność. Oczywiście nie chciała przeszkadzać, gdyby Miya była zajęta czymś innym, dlatego nie pchała się do środka, woląc poczekać przy wyjściu.
Powrót do góry Go down
Miyaoaxochitl
Postać NPC
avatar
WIEK : 27 (47)
PRACA : wódz
PD : 14
SKĄD : Jewell
Re: Domostwo wodza ψ Sro Gru 05, 2018 8:08 pm
Dziwnie czuła się bez Nan. W chacie zrobiło się cicho i pusto. Przyłapywała się na tym, że nuci pod nosem, byle tylko nie musieć konfrontować się z przerażającą ciszą, która zapadła. Należało jednak ruszyć do przodu. Minęło raptem kilkadziesiąt godzin i było łatwiej niż tego samego popołudnia, gdy wróciła po tym, jak zostawiła dziewczynkę u Johna. Czas nie zamierzał na nią czekać. Należało się skupić na innych obowiązkach.
Zajmowała się akurat wężami, które należało nakarmić, gdy usłyszała znajomy głos. Odłożyła jednego z okazałych pytonów, który owijał się wokół jej szczupłych ramion i podniosła głowę. Na widok Noxochicoztli, jej twarz się rozchmurzyła. Odrzuciła na plecy długie, zaplecione włosy i zgrabnie wstała z drewnianej podłogi. Robiło się coraz chłodniej. Byli przygotowani na oziębienie pogody już od kilkunastu tygodni, więc ich domostwa były stosownie ocieplone, zresztą w porę sprowadzili sobie również ciepłe ubrania z Jewell. W przeciwieństwie do poprzedniego wodza, Miya aż tak nie naciskała na to, by byli w stu procentach samowystarczalni.
- Ximopanōltih, Noxochicoztli! - Powitała ją z szerokim uśmiechem. - Wchodź, ciepło ucieka - dodała, wciąż w języku nahuatl. Innym się tu nie posługiwano. Jeśli więc Nox weszła i zamknęła za sobą drzwi, w twarz uderzyła ją fala gorąca. Ogień trzaskał wesoło w palenisku. Miya miała na sobie tylko cienką, bawełnianą tunikę. Tak lekki strój nie dziwił, we wnętrzu panował istny upał. Wskazała kobiecie drewnianą ławę.
- Masz ochotę na coś do picia? - Zapytała, nim przejdą do konkretów, wyraźnie zadowolona z czyjegoś towarzystwa. W zależności od odpowiedzi skinki, przygotowała czy to ziołową herbatę, czy też nalała im obu ziołowej nalewki, po czym zajęła miejsce naprzeciwko. W kuchni, która stanowiła centrum tego niewielkiego domku, roiło się od gadów. Pełzały po ziemi, po stole. Nox nie powinno to jednak ani dziwić, ani przeszkadzać. - Jak cię czujesz? - Zapytała z troską.
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 23//35
PRACA : tatuatorka, piercerka
PD : 22
Re: Domostwo wodza ψ Czw Gru 06, 2018 9:27 pm
Nan była przecież członkiem ich nietypowej rodziny. Znaczy się, wciąż była, ale już nie tutaj, tylko gdzieś poza osadą w ludzkim, nieprzyjaznym świecie. Zdecydowanie nie chciałaby być na jej miejscu, nie wyobrażała sobie ot tak zmienić miejsca zamieszkania i opuścić innych skinwalkerów.
Na szczęście dla Nox, Miya nie była szczególnie zajęta, więc mogła spokojnie wejść do środka, oczywiście zaraz po tym zamykając za sobą drzwi. Fakt, w środku było naprawdę ciepło w porównaniu z dość niską temperaturą, panującą na zewnątrz. Z tego powodu zaraz ocieplana kurtka stała się dla młodszej skinki niepotrzebnym balastem, który po chwili zamierzała z siebie zdjąć.
- Witaj. – odparła, również w języku nahuatl, będącym miłą zmianą po niedawno używanym angielskim. Poszła w stronę skinki w głąb pomieszczenia, uważając, by przypadkiem nie nadepnąć na żadne z węży pełzających po podłodze. W żadnym stopniu nie przeszkadzały jej one, wręcz przeciwnie, bardzo lubiła ich towarzystwo, pewnie jak spora liczba jej podobnych.
- Tak, na herbatę. – odpowiedziała, siadając na wolnym miejscu. Mimo, że środku i tak już było dość gorąco, to ciepłego naparu z ziół nigdy nie odmówi. – Albo na coś mocniejszego. – poprawiła tuż przed tym, jak jeden z mniejszych gadów owinął się wokół jej ręki. W sumie to całkiem miłe uczucie, nawet biorąc pod uwagę fakt, że wąż raczej należał do jednego z tych jadowitych gatunków. Na szczęście Nox w tym wypadku nie musiała się martwić o swoje zdrowie czy życie.
No właśnie, jak się czuła. To było niby proste pytanie, ale tak nie do końca. Miya zapewne wiedziała o problemach z psychiką kolorowowłosej, zapewne nie raz była świadkiem jej ataków. Chociaż ostatnio było nawet spokojnie, to pewnie dzięki tym wszystkim ziółkom.
- Całkiem dobrze, bywało gorzej. – odparła. Sama się trochę temu dziwiła, bo wydarzeniach spod kopalni i tym, że jakiś facet ją popchnął, powinna się wściec i wparować do osady niczym huragan.
Powrót do góry Go down
Miyaoaxochitl
Postać NPC
avatar
WIEK : 27 (47)
PRACA : wódz
PD : 14
SKĄD : Jewell
Re: Domostwo wodza ψ Pią Gru 07, 2018 10:05 am
Sprawa Nan była trudna. Nigdy nie należała w pełni do ich świata, ale i do tamtego tym bardziej, ze względu na przekazany jej gen. Wiedzieli, że pewnego dnia będą musieli się rozstać, ale mimo to pożegnanie to było ciężkie. Miyi zbyt dobrze stanęło przed oczami, jak to własną siostrę żegnała, gdy ta opuszczała osadę. Tymczasem Miya pozostawała wierna temu, co zaczęli ich przodkowie. Teraz miała nadzieję, że uda jej się zarazić tym pozostałych.
Rozlała ziołową, mocną nalewkę o ostrym zapachu do dwóch niewielkich naczynek z gliny, po czym jedno podsunęła Nox. Odstawiła butelkę z napojem na stół nieopodal i wlepiła wzrok w Skinkę, czekając na odpowiedź. Zdawała sobie sprawę z przypadłości Nox, jednak w oczach wodza bynajmniej jej to w żaden sposób nie umniejszało. Obłęd tak naprawdę krążył w ich żyłach, a to, czy się ujawni zdawało się pozostawać zwykle kwestią czasu. Miya również wstawała każdego ranka zastanawiając się, czy to już, czy może jeszcze nie. Jak dotąd przeżyła jednak lat czterdzieści siedem, a miała się za całkiem trzeźwo myślącą. Pozostawało mieć nadzieję, że tak pozostanie jak najdłużej, by mogła wciąż opiekować się osadą i jej mieszkańcami.
- Cieszy mnie to. Mam nadzieję, że udało ci się zgromadzić stosowny zapas ziół? Jeśli nie, zawsze mogę wspomóc moimi zbiorami. Zima to nigdy nie jest dla nas dobry okres - westchnęła, upijając łyk nalewki. Piekła w gardło. Faktycznie, zima to możliwe najgorsza pora, w trakcie gdy musieli polegać głównie na tym, co udało im się zgromadzić w ciągu roku.
- Byłaś na strajku? Co się tam działo? - Podjęła w końcu. - Miałam nadzieję, że uda mi się tam dotrzeć tuż po tym, jak pożegnałam się z Nan, ale wszystko się przedłużyło. John Brown zareagował właściwie tak, jak zakładały najgorsze scenariusze i musiałam wyjaśnić tyle, ile się dało, ale nie chciał słuchać - wyjaśniła pokrótce. Nie było powodu, dla którego miałaby cokolwiek zatajać przed innymi członkami społeczności, nigdy tego zresztą nie robiła.






If we burn, you burn with us.
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 23//35
PRACA : tatuatorka, piercerka
PD : 22
Re: Domostwo wodza ψ Sob Gru 08, 2018 10:57 pm
Złapała w obie dłonie gliniane naczynie, po czym uniosła je do ust i wzięła łyk nalewki. Faktycznie była mocna, ale tego właśnie teraz Nox brakowało. Na razie głosy w jej głowie dawały jej spokój, ale nigdy nie wiadomo, kiedy to się zmieni. Niestety szaleństwo w jej wypadku szybko dało o sobie znać, odkąd pamięta miała większe lub mniejsze problemy, które kilka lat temu się nasiliły, ale nie przeszkadzało jej to zbytnio. Taka już była i musiała to zaakceptować, szczególnie, że słyszała o jeszcze gorszych przypadkach skinwalkerów, u których obłęd był jeszcze większy.
- Chyba wystarczy mi zapasów, dziękuję za troskę. – odpowiedziała, posyłając Miyi lekki uśmiech. Zebranie wystarczającej ilości ziół nie było dla niej szczególnie ciężkim zadaniem, tak naprawdę nie miała nikogo, kim musiałaby się zajmować, nie miała dzieci ani partnera, więc w tym wypadku dbała tylko o siebie. Ale oczywiście gdy ktoś z osady potrzebował pomocy, to nigdy nie odmawiała, jeśli tylko mogła sobie na to pozwolić.
Na zmianę tematu i wspomnieniem strajku zareagowała cichym westchnięciem. Wiedziała, że będzie musiała opowiedzieć, co się tam stało, ale wciąż to wydarzenie wprawiało ją w złość.
- Byłam. I miałam wrażenie, że tym ludziom wcale nie chodziło, żeby dogadać się z władzami kopalni, tylko chcieli wyładować swoje emocje. – zaczęła, próbując jakoś określić całą tę mało przyjemną sytuację. Takie odniosła wrażenie, bo naprawdę nie wiedziała, co strajkujący chcieli osiągnąć poprzez swoje zachowanie. – Dobijanie się do samochodu dyrekcji, bójki pomiędzy strajkującymi, a do tego każdy próbował każdego przekrzyczeć. Istny chaos. – dodała, starając się pokrótce opisać, co się tam wydarzyło. Chociaż za wiele do przedstawienia nie było, ponieważ strajk zmienił się w demonstrację ludzkiej wściekłości. – I jeden facet mnie popchnął, całkiem specjalnie. – nie mogła pominąć tego faktu, bo to właśnie ugodziło ją najbardziej.
Powrót do góry Go down
Miyaoaxochitl
Postać NPC
avatar
WIEK : 27 (47)
PRACA : wódz
PD : 14
SKĄD : Jewell
Re: Domostwo wodza ψ Pon Gru 10, 2018 9:50 am
Nox miała tak naprawdę sporo szczęścia. Obłęd nie bł im obcy; już od namłodszych lat uczono ich o skutkach przemian. U innych szaleństwo przychodziło wcześniej, u innych później, nasilając się wraz z upływem czasu. Niektórych nie nawiedzało przez całe życie, jeśli udało im się zachować umiar w szafowaniu zmianami. Dlatego też Miya od swojej pierwszej przemiany nawet nie próbowała tego czynić, skoro nie nadarzyła się wyraźna przyczyna.
Miya zauważyła westchnienie i pewną zmianę w postawie Nox, gdy tylko został wspomniany strajk. Zaniepokoiło ją to w pewien sposób, sugerowało bowiem, że było dokładnie tak źle jak zakładała, że może być. Dlatego poruszyła się na ławie, choć nie wydawała się niespokojna. Byłoby to raczej wbrew jej naturze.
- Tego się obawiałam - pokręciła lekko głową, opuszczając wzrok na wpół opróżnione, gliniane naczynie. Objęła je palcami i wystukała sobie tylko znaną melodię. - Przykro mi, że musiałaś być tego świadkiem - dodała. Nie prosiłaby jednak Nox o wybranie się tam, gdyby nie było to konieczne. Miya liczyła jednak, że w obliczu podobnej katastrofy, ludzie wykażą więcej solidarności. Przeliczyła się zatem, jedynie utwierdzając w przekonaniu, jacy byli gnuśni i rozemocjonowani.
- Rozumiem, że wobec tego niewiele udało ci się dowiedzieć o przyczynach wypadku? - Zapytała kontrolnie. Nie było w jej głosie wyrzutu, czy zawodu, że to się nie udało. Przypuszczała zresztą, że sami ludzie do końca nie wiedzieli co się stało, a skoro nie dali nawet dojść dyrekcji do głosu, nie było co na to liczyć.
- Oburzające - zmarszczyła brwi. Wiedziała o tym, że niektórzy mieszkańcy miasteczka mają do nich wrogi stosunek, ale tego typu działania były niedopuszczalne. Miyę męczyło to, że ilekroć ktoś wychodził poza osadę, musiał mieć się na baczności. Nieprzychylne spojrzenia ze strony miejscowych były ich najmniejszych problemem. - Mam nadzieję, że ktoś stosownie zareagował - dodała. - Zapamiętałaś, kto to był?






If we burn, you burn with us.
Powrót do góry Go down
avatar
WIEK : 23//35
PRACA : tatuatorka, piercerka
PD : 22
Re: Domostwo wodza ψ Sob Gru 15, 2018 11:11 pm
Jej wystarczyła tylko jedna, w zasadzie to nierozsądna przemiana, by objawy się nasiliły i mogła dotkliwiej odczuwać jej skutki. Dobrze chociaż, że w osadzie inni skinwalkerzy w żadnym stopniu nie dawali jej odczuć, że przez to jest od innych gorsza. Wręcz przeciwnie, pod niemal wszystkimi względami była do nich podobna i dlatego tak bardzo jej się tutaj podobało oraz nie chciała zamieszkać przy „normalnych” ludziach w cywilizacji.
Sama Nox należała do raczej wybuchowych osób, zdarzało zareagować w sposób przesadzony i nieadekwatny do sytuacji. Ale to, czego była świadkiem przy kopalni, było dla niej czymś naprawdę dziwnym i niezrozumiałym. Naprawdę nie miała pojęcia, co strajkujący chcieli osiągnąć poprzez swoje zachowanie, które bardziej przybliżało ich do bezmyślnego tłumu wściekłych zwierząt niż osób domagających się swoich praw.
- Ktoś przecież musiał tam pójść. – powiedziała, niemal niedbale machając przy tym dłonią. Wiedziała, że z reguły skinwalkerzy nieszczególnie interesowali się tym, co dzieje się poza ich osadą, więc skoro Miya wysłała ją na strajk, to coś prawdopodobnie musiało dziać się na rzeczy. A że akurat tego dnia planowała pójść po zapasy do miasteczka, to nie było zbytnim problemem zahaczenie przy okazji o kopalnię, mimo wydarzeń, które się tam odbyły.
- Niestety nie udało mi się dowiedzieć niczego przydatnego. – odparła gorzko, zdając sobie sprawę z tego, że pod tym względem zawiodła. Na swoje usprawiedliwienie miała tylko zachowanie strajkujących i interwencję funkcjonariuszy policji, którzy stanowczo pogonili zgromadzonych. Gdyby tylko miała więcej czasu i bardziej sprzyjające warunki…
Nie raz i nie dwa była ofiarą nietolerancji ze strony innych, ale najczęściej były to wrogie spojrzenia czy głupie odzywki, dlatego tak bardzo obruszyła się na pchnięcie ze strony tamtego mężczyzny. Z chęcią by mu wtedy oddała jeszcze mocniej, ale nie chciała zwracać na siebie jeszcze większej uwagi.
- Tak, alfa tutejszej watahy. To było całkiem miłe. – odpowiedziała, przypominając sobie, jak Aidan ściągnął do parteru tamtego mężczyznę. Szkoda tylko, że wtedy policja tak szybko zainterweniowała. – Pamiętam. – dodała. Nigdy nie zapominała osób, które zalazły jej za skórę.
Powrót do góry Go down
Miyaoaxochitl
Postać NPC
avatar
WIEK : 27 (47)
PRACA : wódz
PD : 14
SKĄD : Jewell
Re: Domostwo wodza ψ Today at 9:59 am
Właśnie dlatego Miya aż tak ogromny nacisk kładła na więzy, które łączyły ich wszystkich. Nie było to coś, co inni mogliby zrozumieć, ale to nie grało większej roli. Tylko trzymając się wszyscy razem nie byli narażeni na ataki. Rozumiała oczywiście, gdy ktoś postanawiał odejść; nigdy nie posłużyła się aparatem przymusu wobec kogokolwiek. Większość potrafiła to docenić, dzięki czemu coraz mniej skinów decydowało się odejść. Świat bardzo zmienił się przez te wszystkie lata, a wyglądało na to, że wkrótce miały nastąpić kolejne zmiany.
Była wdzięczna Nox, że ta podjęła się tak karkołomnego zadania. Cieszyło ją, że mimo jej drobnych przypadłości, zawsze można było na nią liczyć w taki czy inny sposób. Nawet jeżeli nie w kwestii załatwiania spraw poza osadą, to na pewno doskonale wywiązywała się ze swoich obowiązków tutaj. Gdy poprzedni skin zajmujący się tatuowaniem zmarł, przejęła jego obowiązki i na tym polu nie można było jej odmówić kreatywności. Była zresztą autorką kilku tatuaży, które nosiła Miya.
- Brałam pod uwagę taką możliwość, więc nie przejmuj się - odparła, dolewając jeszcze nalewki Nox i sobie. Ziołowy zapach znów uderzył w nozdrza. Sprawa kopalni niepokoiła. Może rzadko mieszali się w sprawy mieszkańców, mając zresztą wrażenie, że to nie byłoby dobrze postrzegane. W Jewell nie chciano ich pomocy, patrzono na nich niejednokrotnie nawet wrogo, okazyjnie oskarżając o ewentualne drobne przestępstwa. Z biegiem czasu nauczyła się to ignorować, ale bywało ciężko. To, co inne, często wzbudza opór i tak było w ich przypadku.
- A zatem wilkołaki też się tym zainteresowały - zmarszczyła brwi, patrząc uważnie na towarzyszkę. - To tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że cokolwiek się stało, oni też czują, że to nie jest takie proste jak się wydaje, że jest. Nie podoba mi się to wszystko - przyznała. W jej głosie nie dało się wyczuć wątpliwości, ale widać było, że nie jest to sprawa, którą można zignorować. - Rozmawiałaś z nim? - Dopytała, mając na myśli oczywiście alfę. Żyli z wilkołakami w całkiem dobrej komitywie, choć nie kontaktowali się od wielu lat, gdyż nie było takiej potrzeby. Wilki trzymały się z daleka od ich terenów i to było najważniejsze.






If we burn, you burn with us.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Sponsored content
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry Strona 1 z 1
Skocz do: